- Nie przepraszaj. - powiedziałam. - Każdemu mogło się zdażyć. A poza tym, co się stało, to się nie odstanie. Lepiej chodźmy poszukać wyjścia.
Moja odpowiedź wyraźnie zdziwiła basiora. Mnie samą trochę też... No ale, zawsze znajdzie się wyjście... A w razie co przekopiemy się przez głazy za może niecaly miesiąc... cóż, wody i odebnego tu jedzenia wystarczy na tyle czasu. Chyba.
Ale nie zagłębiając się w ten temat - wyjście powinno być gdzieś na widoku.
Sebastian błądził właśnie bezradnym wzrokiem po ścianach, próbując znaleźć wyjście. Ja natomiast, bacznie przyglądałam się prawie wszystkiemu, doszukując się podejrzanych miejsc - wyglądających jak ukryte wyjścia.
Sebastianku? Co wymyślisz...? ^^
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holly. Pokaż wszystkie posty
piątek, 25 maja 2018
poniedziałek, 7 maja 2018
Od Holly CD Sebastiana
Odwróciłam głowę w stronę wskazaną przez basiora. Ujrzałam coś co przypominało błędnego ognika. Ale czy na pewno?... ,,Błędny ognik" wyglądał dziwnie podejrzanie... W pewnym momencie zaczął się oddalać. Bez słowa udałam się za nim. Plusk wody i bieg usłyszałam za sobą gdy oddaliłam się jakieś parenaście metrów dalej.
- Jestem ciekawa dokąd nas zaprowadzi. - powiedziałam kątem oka zauważając truchtającego tuż obok mnie wilka.
Zaczęło się robić coraz ciemniej, i ciemniej. Dopiero po jakimś czasie ujrzeliśmy startę ziemi i kamieni, najwyraźniej tą pod którą kiedyś tkwił Aron. Ognik minął stertę, i zaczął prowadzić nas przez korytarz. Na samym wejściu był niski i wąski, jednakże za wejściem był wysoki i szeroki.
W pewnym momencie ujrzałam światło na końcu tunelu, które to rozświetliło ciemność.
Sebastian?
- Jestem ciekawa dokąd nas zaprowadzi. - powiedziałam kątem oka zauważając truchtającego tuż obok mnie wilka.
Zaczęło się robić coraz ciemniej, i ciemniej. Dopiero po jakimś czasie ujrzeliśmy startę ziemi i kamieni, najwyraźniej tą pod którą kiedyś tkwił Aron. Ognik minął stertę, i zaczął prowadzić nas przez korytarz. Na samym wejściu był niski i wąski, jednakże za wejściem był wysoki i szeroki.
W pewnym momencie ujrzałam światło na końcu tunelu, które to rozświetliło ciemność.
Sebastian?
niedziela, 15 kwietnia 2018
Od Holly CD Sebastiana
Sebastian zanurzył się w wodzie, zaciskając przy tym powieki. Cóż, nie każdy toleruje zimną wodę. Niektórzy wcale jej nie tolerują...
Po chwili wilk wyszedł z wody. Trząsł się z zimna.
- Holly-y-y... Znasz jakieś miejsce w którym jest ciepło-o-o?...
- Hmm... Tak, i to bardzo niedaleko. Wejście jest gdzieś tu, nad rzeką. - nic nie dodając ruszyłam truchtem w stronę kryształowej groty. Hah, w końcu w niej znajduje się przejście do jaskini stalagnatów.
Basior podążył za mną. Przyznam, w takiej sztywnej pozycji wyglądał nieco zabawnie. Ale nie będę wyśmiewać się z innych, jeżeli im to nie służy.
Po niedługim czasie, oboje przekroczyliśmy próg kryształowej jaskini. Sebastian był zachwycony kryształami; jednak trudno było mu się dziwić, każdy kto jest tu pierwszy raz wydaje się być zdumiony.
- Chodź, to jeszcze nie tutaj. - powiedziałam.
Ruszyliśmy w stronę przejścia do jaskini stalagnatów. Korytarz był wąski, i niezbyt wysoki; z każdym kolejnym krokiem czuć było wzrastające ciepło. W końcu dotarliśmy do celu.
Sebastian od razu zbliżył się do większego zbiornika wodnego, i dotknął go łapą. Bez dłuższego namysłu zanurzył się w wodzie, uśmiechając się z ulgą.
Ja osobiście, powoli weszłam do zbiornika, i usiadłam niedaleko brzegu.
Sebastian? Wiem że piszę badziewnie, ale mam nadzieję że opek pasuje XD
Po chwili wilk wyszedł z wody. Trząsł się z zimna.
- Holly-y-y... Znasz jakieś miejsce w którym jest ciepło-o-o?...
- Hmm... Tak, i to bardzo niedaleko. Wejście jest gdzieś tu, nad rzeką. - nic nie dodając ruszyłam truchtem w stronę kryształowej groty. Hah, w końcu w niej znajduje się przejście do jaskini stalagnatów.
Basior podążył za mną. Przyznam, w takiej sztywnej pozycji wyglądał nieco zabawnie. Ale nie będę wyśmiewać się z innych, jeżeli im to nie służy.
Po niedługim czasie, oboje przekroczyliśmy próg kryształowej jaskini. Sebastian był zachwycony kryształami; jednak trudno było mu się dziwić, każdy kto jest tu pierwszy raz wydaje się być zdumiony.
- Chodź, to jeszcze nie tutaj. - powiedziałam.
Ruszyliśmy w stronę przejścia do jaskini stalagnatów. Korytarz był wąski, i niezbyt wysoki; z każdym kolejnym krokiem czuć było wzrastające ciepło. W końcu dotarliśmy do celu.
Sebastian od razu zbliżył się do większego zbiornika wodnego, i dotknął go łapą. Bez dłuższego namysłu zanurzył się w wodzie, uśmiechając się z ulgą.
Ja osobiście, powoli weszłam do zbiornika, i usiadłam niedaleko brzegu.
Sebastian? Wiem że piszę badziewnie, ale mam nadzieję że opek pasuje XD
niedziela, 1 kwietnia 2018
Od Holly CD Sebastiana
Przewróciłam oczyma. Jedyne o czym teraz myślałam to ,,Dlaczego nie mógłby chociaż troszeczkę postarać się zachowywać spokojnie w mojej obecności?''.
- Idę, idę... - jak na mnie to brzmiało bardziej jak ,,ide, iiideee''.
Jeden sus wystarczył mi, aby znaleźć się przy samcu. Pomogłam mu przewrócić się z powrotem na brzuch. Niewielką część futra miał we krwi, jednak to nic wielkiego, tylko obdarcie. W porównaniu z ranami jakie odnosili moi bliscy to nic takiego.
- Chodź, znajdziemy wodę i przemyjesz to. - zasugerowałam.
- Ale Hollyyyy.... - jęknął. - Ja nie mogeeeee.....
- Oj tam, dasz rady. Wiem, że to piecze, ale powinieneś wiedzieć, że zawsze mogło być gorzej. - powiedziałam stanowczo. - A teraz chodź, bo zaraz wyjdę z siebie i cię tu zostawię.
No... Co prawda nie chciałam być niemiła, jednak coś czuję, że z nim po prostu trzeba stanowczo. Cóż, tak to jest z niektórymi. Póki co, nie będę go oceniać, ponieważ nie znam jego charakteru do końca. Każdy może kryć zupełnie co innego pod codzienną powłoką...
Sebastian? Przepraszam, że musiałeś długo czekać i że tak krótko :c
- Idę, idę... - jak na mnie to brzmiało bardziej jak ,,ide, iiideee''.
Jeden sus wystarczył mi, aby znaleźć się przy samcu. Pomogłam mu przewrócić się z powrotem na brzuch. Niewielką część futra miał we krwi, jednak to nic wielkiego, tylko obdarcie. W porównaniu z ranami jakie odnosili moi bliscy to nic takiego.
- Chodź, znajdziemy wodę i przemyjesz to. - zasugerowałam.
- Ale Hollyyyy.... - jęknął. - Ja nie mogeeeee.....
- Oj tam, dasz rady. Wiem, że to piecze, ale powinieneś wiedzieć, że zawsze mogło być gorzej. - powiedziałam stanowczo. - A teraz chodź, bo zaraz wyjdę z siebie i cię tu zostawię.
No... Co prawda nie chciałam być niemiła, jednak coś czuję, że z nim po prostu trzeba stanowczo. Cóż, tak to jest z niektórymi. Póki co, nie będę go oceniać, ponieważ nie znam jego charakteru do końca. Każdy może kryć zupełnie co innego pod codzienną powłoką...
Sebastian? Przepraszam, że musiałeś długo czekać i że tak krótko :c
środa, 28 marca 2018
Od Holly do Lucasa
Dopiero co upolowałam dorodnego jelenia. Wzięłam się więc za oddzielanie niejadalnych części, i zanoszenie jadalnych do mojej spiżarni, która to była bardzo duża. Mięso dokładnie przyprawiłam; w końcu moja matka jest zielarką, także dostaję od niej sporo ziół. No, fakt, ostatnio mówiła, że wybiera się w samotną podróż, aby wskrzesić ojca płomieniem Kushanu. Było mi smutno z powodu, że pewnie długo nie będę mogła się z nią widzieć, a na dodatek po powrocie nie będzie już należeć do watahy. Zapewne zamieszka razem z moim ,,ojcem'' gdzieś poza naszymi terenami, i poza terenami naszych wrogów.
Wracając do tematu, po skończonej robocie, wzięłam dwa jelenie uda w pysk, dokładnie zamknęłam za sobą drzwiczki od spiżarni, i wzięłam się za rozpalanie ognia.
Gdy był już rozpalony, upiekłam nad nim mięso. Pachniało nieziemsko, aż zachciało mi się zjeść to tu i teraz, jednak postanowiłam oprzeć się chęci, i zjeść posiłek dopiero gdy odrobinkę przestygnie. W końcu nie będę jeść czegoś co dopiero zdjęłam z ognia...
Lucas?
Wracając do tematu, po skończonej robocie, wzięłam dwa jelenie uda w pysk, dokładnie zamknęłam za sobą drzwiczki od spiżarni, i wzięłam się za rozpalanie ognia.
Gdy był już rozpalony, upiekłam nad nim mięso. Pachniało nieziemsko, aż zachciało mi się zjeść to tu i teraz, jednak postanowiłam oprzeć się chęci, i zjeść posiłek dopiero gdy odrobinkę przestygnie. W końcu nie będę jeść czegoś co dopiero zdjęłam z ognia...
***
Skoczyłam jak najdalej potrafiłam, jednak ku memu zdziwieniu zderzyłam się z innym wilkiem, który to właśnie biegł.
Lucas?
niedziela, 4 marca 2018
Od Holly CD Sebastiana
Z westchnieniem wywróciłam oczyma. Po chwili zbliżyłam się do basiora.
- Nie panikuj, to tylko kawałek lodu... - powiedziałam, po czym zębami wyciągnęłam owy kawałek lodu z jego łapy, na co zawył niemiłosiernie głośno.
- Auuuuuaaaaaa!
- Jeżeli ci to pomoże, to pomyśl sobie że kilka wilków z naszej watahy doznało większych obrażeń i to nie raz. Dajmy przykład, moja siostra, Anaria, ostatnio na polowaniu oberwała porożem w łopatkę. Jej córka Bella złamała żebro na skutek uderzenia w drzewo. Aron Jackson zwalił na siebie stertę głazów aby odblokować wyjście z jaskini.
Basior przełknął głośno ślinę, na co ja tylko westchnęłam.
- Po prostu chodźmy dalej... - powiedziałam po czym wolnym krokiem udałam się dalej, wraz z wilkiem.
Sebastian?
- Nie panikuj, to tylko kawałek lodu... - powiedziałam, po czym zębami wyciągnęłam owy kawałek lodu z jego łapy, na co zawył niemiłosiernie głośno.
- Auuuuuaaaaaa!
- Jeżeli ci to pomoże, to pomyśl sobie że kilka wilków z naszej watahy doznało większych obrażeń i to nie raz. Dajmy przykład, moja siostra, Anaria, ostatnio na polowaniu oberwała porożem w łopatkę. Jej córka Bella złamała żebro na skutek uderzenia w drzewo. Aron Jackson zwalił na siebie stertę głazów aby odblokować wyjście z jaskini.
Basior przełknął głośno ślinę, na co ja tylko westchnęłam.
- Po prostu chodźmy dalej... - powiedziałam po czym wolnym krokiem udałam się dalej, wraz z wilkiem.
Sebastian?
Od Holly do Mike'a
W spiżarni ułożyłam zioła, które dała mi matka. Przy okazji wyjęłam z niej dwa uda jelenia, w końcu musiałam coś zjeść.
Po obiedzie ruszyłam na spacer po lesie. Obserwowałam naturę powoli budzącą się do życia, myślami błądząc po wspomnieniach. W pewnym momencie usłyszałam czyjeś dyszenie, także truchtem ruszyłam w kierunku dźwięku. Na miejscu okazało się, że dyszał szary wilk, basior dokładnie. Patrzyłam na niego z lekka pytającym wzrokiem, jednak starałam się aby nie wyglądał zbyt... chamsko?
Mike? ^^
Po obiedzie ruszyłam na spacer po lesie. Obserwowałam naturę powoli budzącą się do życia, myślami błądząc po wspomnieniach. W pewnym momencie usłyszałam czyjeś dyszenie, także truchtem ruszyłam w kierunku dźwięku. Na miejscu okazało się, że dyszał szary wilk, basior dokładnie. Patrzyłam na niego z lekka pytającym wzrokiem, jednak starałam się aby nie wyglądał zbyt... chamsko?
Mike? ^^
Od Holly CD Sebastiana
- Wiesz... Te tereny zamieszkuje pewna wataha, do której należę. Jeżeli chcesz, mogę cię zaprowadzić do alfy.
- Prowadź! - uśmiechnął się samiec.
- Prowadź! - uśmiechnął się samiec.
***
Niedaleko legowisk spostrzegłam czwórkę wilków - Anarię, Larego, Nilaya i Melindę.
- Witajcie! - powiedziałam zbliżając się do nich. - To jest Sebastian Higgins - Woods, chciałby dołączyć... - chwilę później zwróciłam się do Sebastiana. - To są Nilay, Melinda, Lary i Anaria...
- Witaj, Sebastianie. - rzekł ze spokojem Nilay.
Rozmowa trwała jakiś czas, a na cały czas rozmowy stałam obok siostry. Z tego co słyszałam Sebastian wybrał sobie norę i stanowisko, ogólnie został przyjęty do watahy.
- Holly? - Lary zwrócił się do mnie.
- Tak?
- Mogłabyś oprowadzić go po terenach? - mówiąc to zerknął kątek oka na Sebastiana.
- Nie ma problemu... - powiedziałam.
Chwilę później wraz z basiorem ruszyliśmy w las, żegnając się z pozostałymi wilkami.
Sebastian? Wiem, badziewne wyszło XD
sobota, 3 marca 2018
Od Holly do Sebastiana
Obudziłam się dość wcześnie - niebo zaczynało się rozjaśniać, jednak widać na nim było jeszcze resztkę gwiazd. Udałam się na polowanie, w związku z tym że moje zapasy się skończyły. Udałam się nad rzekę - tam zastałam dorodnego łosia. Zaczaiłam się na niego w pobliskich krzakach, a gdy byłam wystarczająco blisko, skoczyłam. Przyznam, że skakanie idzie mi świetnie, także nie było z tym problemu. Od razu wgryzłam się w kark zwierzęcia, które to próbowało zepchnąć mnie łopatami, jednak na próżno. Chwilę później łoś leżał już martwy. Jak zwykle ,,odczepiłam'' niejadalne części, po czym zabrałam się za jedzenie mięsa. Gdy byłam już najedzona, wstałam z ziemi, i rozejrzałam się naokoło. Mój wzrok zatrzymał się na nieznajomym mi do tej pory wilku, dokładniej basiorze. Zrobiłam kilka pewnych, jednakże ostrożnych kroków w jego stronę. Po zapachu stwierdziłam, że nie należy do watahy, tak więc postanowiłam zapytać o kilka rzeczy.
- Kim jesteś, i co tu robisz? - każde słowo wypowiedziałam ze spokojem.
Sebastian?
- Kim jesteś, i co tu robisz? - każde słowo wypowiedziałam ze spokojem.
Sebastian?
piątek, 23 lutego 2018
Od Holly do Harry'ego
Spacerowałam przez las, podziwiając przy tym piękno natury. Śnieg praktycznie stopniał,było bezwietrznie, słońce cieszyło moje oczy, podobnie zresztą jak piękne, błękitne niebo, a w powietrzu niemal czuć było wiosnę. Widziałam nawet kilka przebiśniegów, wyrastających w małych ,,gromadkach'' po kilka sztuk. Po jakimś czasie wędrówki, ujrzałam dorosłego basiora. Widząc mnie, zawarczał, odsłaniając przy tym kły. Z podkulonym ogonkiem zaczęłam się wycofywać, a robiąc to cicho skomlałam. W pewnym momencie, zobaczyłam kolejne trzy wilki - mama, brat, i pan Aron.
Mama wraz z Brunem podbiegli do mnie, aby mnie osłonić. Obydwoje zaczęli warczeć, stając w pozycji bojowej. Pan Aron natomiast, rzucił się na złego basiora z zębami i pazurami.
***
Wyszłam z nory, pamiętając jednak, że mam się nie oddalać. Szczerze, po ostatnim zajściu nie miałam na to ochoty.
W pewnym momencie, poczułam jak zderzam się z kimś. Potrząsnęłam głową, z lekka zaskoczona, jednak chwilę później postanowiłam się odezwać.
- Przepraszam... Nie chciałam... - spojrzałam przepraszająco na młodego wilka.
Harry?
czwartek, 7 grudnia 2017
Od Holly CD Melindy
- Wyszłaś sama? - zdziwiła się wadera.
- Tak...
- Może Cię odprowadzę? - zaproponowała.
- Dobrze... - zgodziła się dosyć niechętnie.
- Tak...
- Może Cię odprowadzę? - zaproponowała.
- Dobrze... - zgodziła się dosyć niechętnie.
***
- Holly! Gdzieś Ty była!? - zawołała mama.
- Spałaś więc wyszłam na mały spacer... Pani Melinda mnie znalazła....
- Dziękuję ci że przyprowadziłaś mi moje dziecko... - zwróciła się do wadery.
- Drobiazg... - uśmiechnęła się delikatnie.
- Proszę mamo, nie gniewaj się... - położyłam niewinnie uszka po sobie.
- Ależ skąd! Nie jestem zła, ale mnie przestraszyłaś...
- Przepraszam, nie chciałam... - zaskomlałam po cichu.
Jakiś czas później, pożegnałyśmy ciepło panią Melindę.
Koniec opowiadania.
środa, 6 grudnia 2017
Od Holly CD Belli
- Mamo, mamo! To już tutaj?! - skakałam radośnie obok mamy.
- Tak, tuż zaraz. - uśmiechnęła się wadera, mówiąc spokojnym głosem.
- A myślisz że lubią śnieg? - Bruno zapytał nieśmiało mamę. Szedł tuż za nią, spokojnie. W przeciwieństwie do mnie! Ja skakałam na ukos przed mamą.
Chwilę później zobaczyłam jak z nory wyłaniają się dwie wysokie, wilcze sylwetki.
Przestałam skakać, zrozumiałam że biała sylwetka, to Anaria, a czarna to...
- Witajcie! - mama zamerdała ogonem.
Bella?
- Tak, tuż zaraz. - uśmiechnęła się wadera, mówiąc spokojnym głosem.
- A myślisz że lubią śnieg? - Bruno zapytał nieśmiało mamę. Szedł tuż za nią, spokojnie. W przeciwieństwie do mnie! Ja skakałam na ukos przed mamą.
Chwilę później zobaczyłam jak z nory wyłaniają się dwie wysokie, wilcze sylwetki.
Przestałam skakać, zrozumiałam że biała sylwetka, to Anaria, a czarna to...
- Witajcie! - mama zamerdała ogonem.
Bella?
wtorek, 5 grudnia 2017
Od Holly do Belli
- Mamo, mamo! - niewinnie zbudziłam śpiącą waderę.
Mama ziewnęła. - Tak kochanie?
- Idziemy dzisiaj odwiedzić Anarię? Prooooszę!
- Tak, ale później... - przeciągnęła się wstając z posłania.
- Czemu?...
- Najpierw zjemy śniadanie... Wiem że chcesz się pobawić z córkami Anarii, ale zdążymy, spokojnie. - powiedziała łagodny tonem, uśmiechając się do mnie ciepło.
Mama ziewnęła. - Tak kochanie?
- Idziemy dzisiaj odwiedzić Anarię? Prooooszę!
- Tak, ale później... - przeciągnęła się wstając z posłania.
- Czemu?...
- Najpierw zjemy śniadanie... Wiem że chcesz się pobawić z córkami Anarii, ale zdążymy, spokojnie. - powiedziała łagodny tonem, uśmiechając się do mnie ciepło.
***
Zjadłam szaraka z apetytem.
Mama także jadła szaraka, jej też najwyraźniej smakował.
- Już idziemy? - powiedziałam tuż po zjedzeniu.
- Tak... - zachichotała wadera.
Bella?
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)
