Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelly. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 stycznia 2018

Odejście

W dniu dzisiejszym jesteśmy zmuszeni pożegnać dwie wilczyce - Kelly i Sierrę. Powodem odejścia postaci jest brak czasu.
Zawsze będziemy Was miło wspominać. Żegnajcie.


czwartek, 7 grudnia 2017

Od Kelly CD Anarii

- Może wejdziesz do środka, skoro już stoimy przy mojej norze? - zapytałam z uśmiechem na pysku.
- No cóż...
- Oj, proszę. Zgódź się, zwłaszcza po tej drugiej, oryginalnej wędrówce. To dobrze nam zrobi.
- Chciałabym, ale... Lary, Claudia i Bella... - wadera spojrzała w stronę swojej jamy.
- Tylko na chwilkę... - namawiałam wciąż mając nadzieję, że wilczyca się zgodzi.
- No dobrze, ale tylko na momencik. - Anaria uśmiechnęła się i weszła do środka.
- Jak ja kocham być w domu! - padłam na posłanie.
Anaria zrobiła to samo.
- Nawet miło u ciebie. - wadera uśmiechnęła się - Całkiem tu przytulnie.
- No, może... - położyłam się na plecach - Tylko muszę zrobić mały remont, ale to dopiero na wiosnę. Spiżarnię już mam, sypialnie też. Na zimę mi wystarczy.
Trochę poleżałyśmy i potem pożegnałam się z Anarią.

Koniec opowiadania.

środa, 6 grudnia 2017

Od Kelly CD Anarii

Jakiś czas później usłyszałyśmy odpowiedź.
- To był dobry pomysł. - pochwaliłam waderę z podziwem - Jednak pierwotne instynkty okazały się niezawodne.
Anaria odwzajemniła mój uśmiech. Z oddali słychać było niskie, wilcze wycie.
- Chyba usłyszał nas jakiś basior. - wadera szybko wstała ze śniegu i nasłuchiwała kolejnych sygnałów - To bardzo dziwne, to wycie jest jakieś inne niż głos Larego czy Nilaya...
- A może to Aron albo Jack? - podpowiedziałam mając nadzieje, że mam racje.
- Nie. To też nie oni... - Anaria położyła uszy - Coś jest nie tak.
- To... to kto to jest?...
- Nie wiem...
- Myślisz że to Hostis lub Yenvan?
- Nie sądzę, obstawiałabym Subaru albo Korę...
Obydwie usłyszałysmy czyjeś kroki. Ktoś się do nas zbliżał.
- K-klemens?... - Anaria spojrzała na wilka stojącego przed nami.

Anaria?

wtorek, 5 grudnia 2017

Od Kelly CD Arona

- Zostańmy na razie tu, ok?
- Dobra, jak sobie życzysz.
- Czemu właściwie mnie tu przyprowadziłeś? - przyznaję że zadałam dość niezręczne pytanie (sama nie wiem dlaczego o to zapytałam).
- Cz-czemu... No bo... - basior zamyślił się - Bo można... się tu ogrzać.
Sprytnie się wywinął. Dobra, mniejsza o to. Spędziliśmy tam jakiś czas. Gdy już odpoczęliśmy zgodziłam się, żeby Aron odprowadził mnie do domu.
- Spotkamy się jutro? - zapytałam gdy już byliśmy przy legowiskach.
- Możemy jeśli masz ochotę. - odparł wilk z uśmiechem na pysku.
***
Wstałam wcześnie rano, dzień zaczynał się pięknie, więc postanowiłam pospacerować. Poszłam w stronę jeziorka, które już kiedyś mijałam, już dawno temu miałam tu przyjść, ale nigdy jakoś nie było czasu. Stanęłam na jego brzegu, pohyliłam głowę i zaczęłam pić. Gdy już ugasiłam pragnienie spojrzałam w niebo. Było piękne, takie błękitne, nieskalane przez żadną chmurkę. Stojąc tak zamyślona zupełnie nie spodziewałam się, że ktoś właśnie może mnie obserwować.
- Hej! Kelly! - zawołał Aron przeskakując przez warstwy śniegu.
- Cześć Aron!! - ucieszyłam się na jego widok.
- Pamiętasz, że mieliśmy się spotkać?
- Oczywiście, że pamiętam. Ładna dziś pogoda.
- No nawet słońca trochę widać.
- A miała być ostra zima.
Nagle coś przyszło mi do głowy.
- Co się tak dziwnie uśmiechasz? - zapytał Aron patrząc na mnie trochę zaskoczony.
- Ścigamy się do polany?
- Nie masz szans. - zaśmiał się wilk.
- Czyżby? - nie czekałam na sygnał i pobiegłam.
- Ej to nie fair! - zawołał basior i pobiegł za mną.
Przez całą trasę wyścig był wyrównany, to ja wyprzedzilam go o czubek głowy, to zaraz on prowadził. W końcu udało mi się go wyprzedzić i tak oto wygrałam wyścig.
- Chcesz powtórkę? - zaśmiałam się z dumą.
- Dałem ci fory, tak wypada. - powiedział jakby obojętnie.
- Ta jasne. Wmawiaj to sobie.
- Niech będzie, że wygrałaś. - Aron pokręcił głową.

Aron?

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Od Kelly CD Arona

Skubnęłam trochę soczystych kęsów, ale bez przesadyzmu (nie byłam w sumie aż taka bardzo głodna) w przeciwieństwie do Arona, który chociaż stopował się, to widać było że apet bardzo mu dopisuje. Miło z jego strony, pozwolił mi zjeść pierwszej, a to się rzadko zdarza u basiorów. Większość samców, ma się za przywodców i zawsze zachowują się jak w chlewie (no tak, wyjątki się trafiają).
- Całkiem smaczne. - przesunęłam łapą po pysku, żeby zmazać z futra resztki posiłku.
Aron nadal jadł z ogromnym apetytem.
- Chyba byłeś baardzo głodny! - mój żart niespodziewanie oderwał basiora od posiłku.

Aron?

Od Kelly CD Anarii

Podążyłam więc za Anarią. Trzeba być dobrej myśli, przecież któraś z tych dróg musi prowadzić do watahy. Ani trochę nie dziwię się koleżance, że straciła orientację w terenie (ja też się nie popisałam). Dobrze że Anaria ma świetny węch. Daje nam to zawsze jakąś szansę na powrót do domu. Śnieg ciągle padał i nie zapowiadalo to sprzyjających warunków do wędrówki. Wkrótce i ja i Anaria byłyśmy całe pokryte białymi płatkami.
Otrzepałam się i spojrzałam na koleżankę - I co? Czujesz coś?
Wadera stała w miejsu i patrzyła w dal.
- Anaria? Wszystko dobrze? - podeszłam do niej.
- Przez ten wiatr nic nie czuję... - wilczyca położyła uszy i usiadła na śniegu.

Anaria?

niedziela, 3 grudnia 2017

Od Kelly CD Anarii

Pobiegłam bardzo szybko za Anarią. Pędziłyśmy i... Anaria ponownie nagle przystanęła.
- Pułapka?! - zahamowałam wpadając na waderę od tyłu.
- Aj! Stoisz mi na ogonie... - koleżanka zastrzygła uszami z lekkim niezadowoleniem na twarzy.
- Sorry... - podniosłam zakłopotana łapę z białej kity wilczycy - Dlaczego się zatrzymałyśmy.
- Ta okolica jest jakaś inna...
- Jak to?
- Wygląda inaczej niż zwykle. A może źle skręciłyśmy... - Anaria poruszała nerwowo oczyma.
Chyba nie wiedziała gdzie jesteśmy, ale dyskretnie nie chciała tego okazywać.
- Wszystko dobrze? Wyglądasz na zdenerwowaną... - położyłam szare uszy patrząc zdenerwowana na Anarię - Zabłądziłyśmy?
- Nie, znaczy się... Chyba nie... - Anaria patrzyła na wprost - Musimy zawrócić.
- Dobrze, ty prowadzisz. - zgodziłam się.
Poszłyśmy leśną ścieżką, która wydawała się nam znajoma.
- Którędy teraz? - zapytałam po kilku minutach marszu.
- E... - Anaria położyła uszy - Jednak to chyba nie ta trasa...

Anaria?

Od Kelly CD Arona

Emhh... - nieśmiało zamilkłam trochę zmieszana.
Zapolować z kimś? Ciekawa propozycja. Nie polowałam w grupie odkąd... A zresztą, nieważne.
- To co? Chcesz? - moje milczenie zniecierpliwiło Arona.
- O tak. Przepraszam, zamyśliłam się...
- Zauważyłem.
- Jeżeli masz ochotę, to oczywiście chętnie pójdę na polowanie. Co proponujesz? - udało mi się ogarnąć emocje i miałam odwagę zadać pytanie.
- Skoro jesteśmy dwoje... - basior popatrzył na wprost zastanawiając się, co powiedzieć dalej - Może zaserwujemy sobie coś pokaźnych rozmiarów?
- Dobra. Sarna, jeleń, kuna? - czekałam na odpowiedź basiora.

Aron?

Od Kelly CD Melindy

Widać było po mnie, że się boję, chociaż wcale nie chciałam pokazać się od tej lękliwej strony. Niestety nad wszystkimi emocjami nie umiem zapanować. Oby nie zniechęciło to do mnie nieznajomej, która o dziwo była dla mnie bardzo miła i wyglądała... sympatycznie?
- Nie musisz się mnie bać. Ja wcale nie jestem taka straszna, znaczy się chyba... - zażartowała wadera.
- Mówiłaś, że jesteś z jakiejś watahy... - mój głos nadal brzmiał trochę niepewnie, bo nie wiedziałam jak na to pytanie zareaguje niebieskooka wilczyca.
- Yhhm. - Melinda kiwnęła głową - Jestem alfą.
- Alfą?! - aż zesztywniałam słysząc to słowo.
- Tak... Co w tym złego? - speszyła się wadera.
- Ja... Ja nie wiem co powiedzieć... Nie wiedziałam że rozmawiam z alfą... Ja gdybym wiedziała, to bym okazała więcej szacunku. Bo wiesz... Nie wygladasz na alfę... Znaczy się wyglądasz, ale nie na taką... - zabrakło mi argumentów i nie wiedziałam jak się wytłumaczyć.
O dziwo Melinda wcale nie była na mnie zła. Wszystko wskazywało na to, że moje niestosowne zachowanie ją rozbawiło.

Melinda?

Od Kelly CD Anarii

W głębi duszy miałam nadzieję, że choć część watahy mnie polubi, albo przynajmniej zaakceptuje. To dla mnie bardzo ważne. Może właśnie tutaj jest moje miejsce na świecie? Tego nie wiem, ale chcę być dobrej myśli.
- Mogę zapytać dokąd idziemy? - jak zawsze nie wytrzymałam i musiałam zadać jakieś pytanie.
Wiem, że dla niektórych osób moja ciągła paplanina może być męczaca, ale będąc tutaj chciałam się dowiedzieć jak najwięcej.
- To zależy od tego dokąd najpierw chcesz się udać. Znam dużo ciekawych miejsc, ale polecam dwa bardzo ładne.
- Czyli?... - wstrzymałam oddech z przejęciem.
- Możemy wybrać się nad tutejszą rzekę, albo polanę, oczywiście jeżeli nie masz nic przeciwko temu.
- Jestem za! Chodźmy nad rzekę. - od razu zgodziłam się ochoczo.
Coraz bardziej mi się tutaj podoba.

Anaria?

sobota, 2 grudnia 2017

Od Kelly CD Anarii

- Dziękuję, chętnie się przejdę. - z miłą chęcią przyjęłam propozycję nieznajomej.
Co prawda już poznałam tereny należące do naszej watahy, ale to dobra okazja, żeby lepiej poznać jej członków. To fajnie że Anaria chce mnie oprowadzić po tym rejonie. Wspólny spacer to najlepsza okazja na pogaduszki i miłe spędzenie czasu.
- Kto to jest? - spojrzałam w stronę niedaleko przechodzącego obok nas basiora.
Był dość duży i na początku ciut się spłoszyłam. Anaria zamerdała swoim puszystym ogonem.
- Bez obaw Kelly. To tylko Aron.
- Aron?
- Tak. Nie znasz go?
Głupio mi się zrobiło, bo z większością wilków w watasze nawet nie miałam odwagi porozmawiać, bo się wstydzę. Głupia nieśmiałość.
- Jest strażnikiem tak jak ty. Pewnie będziecie razem pracować. Warto by było żebyście się poznali. Przedstawić ci go? - zapytała wilczyca.

Anaria?

Od Kelly do Melindy

Spacerowałam sobie po puszczy. Tego dnia zerwałam się z łóżka wyjątkowo wcześnie i mimo, że na zewnatrz było jeszcze ciemno, postanowiłam wygramolić się z nory. Zaraz po opuszczeniu swojego bezpiecznego domu, poczułam apetyczny zapach. Oj, już ja go dobrze znam. Esencjonaly i kuszący zapach zwierzyny. Gdy tylko pomyślałam o śniadaniu od razu oblizałam pysk, jakbym już teraz miała jelenie udo w ustach.
- "No i na co ty jeszcze czekasz?!" - pomyślałam.
Od razu przystąpiłam do tropienia. Ślady pachniały bardzo intensywnie, a to oznacza że zwierzę prawdopodobnie jest niedaleko. Byłam pewna, że za chwilę dotrę do celu i wreszcie uda mi się najeść do syta (nie jadłam od kilku dni, więc apetyt mi dopisywał). Już prawie... A to ci niespodzianka! Tego to już się naprawdę nie spodziewałam. Zamiast jelenia czy innego zjadliwego zwierzęcia, spotkałam na swojej drodze jakąś wilczycę! Miała białą sierść i była znacznie niższa ode mnie. Cofnęłam się o kilka kroków. Nie byłam pewna czy powinnam do niej podchodzić, chociaż wyglądała niegroźnie. Nieznajoma zareagowała w podobny sposób. Też była trochę zmieszana.

Melinda?

Nowa wilczyca!

Powitajmy Kelly Whispers!