Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sebastian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sebastian. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 maja 2018

Od Sebastiana CD Holly

Zatrzymałem się na widok światła na końcu tunelu, które zbyt bardzo przywodziło mi na myśl wizję śmierci klinicznej. A wszystko, co jest związane z umieraniem, znajduje się na liście "Rzeczy, których nie zrobię aż do 50-tki", wraz z tańczeniem na stole przed alfami czy posiadaniem więcej niż trzech szczeniaków. Czyli śmierci mówimy stanowcze być może. Bo ja nigdy mistrzem w planowaniu nie byłem, list też nie lubię. Bo żem skomplikowany chłopak jest.
Po chwili krótkiego namysłu, podniosłem ogon i dumnie pobiegłem przed siebie. Holly zdawała się słabo oponować, lecz ostatecznie potruchtała za mną, jednak już bez typowej dla mnie pewności siebie.
- Nie wiem, czy powinniśmy.. - zaczęła, milknąc jednak na widok tego, co się ukazało nam po wkroczeniu w światło. Znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie, wyglądającym jak ogromna, wysoka jaskinia, oświetlona przez lśniące kryształy. Miękka trawa pod naszymi łapami miała niezwykle jasny odcień, a gdzieś w oddali dało się usłyszeć szum wodospadu. Wbiegłem na środek polany, podrywając w powietrze białe nasionka mleczu.
- Patrz, jak cudownie! - krzyknąłem, kręcąc się wokół. Zatrzymałem się jednak na widok stada jeleni, które pasły się spokojnie w małym zagajniku w dole. Holly podeszła do mnie, aby lepiej przyjrzeć się zwierzętom, kiedy huk rozległ się w okolicy, a kamienie spadły na ziemię. Wraz z waderą zdążyliśmy się schować, lecz kiedy wilczyca wyjrzała z krzaków, wydała z siebie jedynie ciche "o nie".
Wysunąłem pysk z kryjówki i zmierzyłem wzrokiem zatarasowane przejście, którego bez pomocy z zewnątrz nie oczyścimy. Podkuliłem nieco ogon i uszy.
- Przepraszam.. To moja wina, Holly..

<Holly?>

wtorek, 1 maja 2018

Od Sebastiana CD Holly

Z lubością zacząłem pływać w ciepłej wodzie, próbując nie spoglądać na wilczycę. A robiłem to z dwóch głównych powodów.
Po pierwsze, wstydziłem się, że od momentu naszego spotkania zachowuję się jak swoje zupełne przeciwieństwo. Bo w końcu słynąłem wśród swoich dawnych znajomych z tego, że wszędzie było mnie pewno. Że byłem duszą towarzystwa oraz, że miałem partnerek na pęczki. A tutaj? Przed Holly?
Nieudacznik życiowy, wyjący byle rzecz, a w dodatku zachowujący się jak szczeniak. No i co ona ma sobie o mnie pomyśleć?
Drugą sprawą, zupełnie inną, było to, czego wilczyca ujrzeć nie mogła. Nawet, gdyby mogła czytać w myślach. Czułem się dziwnie słaby w jej otoczeniu. Nie pod względem zdrowotnym, a fizycznym. Jakby Holly była kryptonitem, a ja - Supermanem. Czy to sposób, w jaki na mnie działa? Czy może coś więcej?
Albo to ja nad interpretuję pewne rzeczy?
Postanowiłem zebrać się w sobie i spojrzeć na wilczycę, na jej oczy i piękne futro. Miałem już się odezwać, kiedy zobaczyłem blask, coś na wzór błędnego ognika. Znajdował się w pewnej odległości za Holly. Nie mogąc wykrztusić z siebie zdania dłuższego niż dwa słowa, wskazałem jedynie pyskiem w tamtą stronę.
- Patrz.

<Holly? I'm back ~ >

wtorek, 3 kwietnia 2018

Od Sebastiana CD Holly

Skinąłem delikatnie łbem, uciszając się. Wiem, że byłem nieznośny, ale to tylko dlatego, że jestem zdenerwowany tą całą sytuacją - Nowy teren, nowa wataha, nowe osobniki. Wszystko było takie obce i niebezpieczne. Holly spojrzała na mnie z góry, przewróciła oczami i ruszyła w sobie tylko znanym kierunku, prawdopodobnie rzeki czy innego obiektu z wodą. Próbowałem nie okazywać bólu, zebrać się w sobie.
Ale wtedy przychodził stres i cały plan płonął na panewce.
- Przepraszam za swoje zachowanie... - wymamrotałem pod nosem, zeskakując ze skały w tym samym miejscu co wilczyca. Ta długa chwila ciszy uświadomiła mnie, że albo nie usłyszała tych słów, co jest mniej niż niemożliwe, albo mnie zignorowała. Westchnąłem więc cichutko, tracąc cały swój rezon. Już nie pamiętałem, kiedy ostatnio byłem taki przygaszony. To aż zupełnie nie prawdopodobne.
- Gniewasz się na mnie?
Odpowiedziało mi prychnięcie.
- Dlaczego mam się gniewać? - Dodała po przetruchtaniu pewnej odległości Holly, po czym uniosła kącik pyska - No, tu jest rzeka. Idź się ogarnij.
Zerknąłem krytycznym spojrzeniem na strumień. Wyglądał na zimny i brudny.
- Muszę?
- Nie, ale wtedy wda się zakażenie.
Chcąc nie chcąc, zszedłem na brzeg, zanurzając łapę w wodzie. Ta, zakażenie. Prędzej załapię tutaj jakieś świństwo. A w dodatku, moja krew może przywołać jakieś rekiny czy coś! ... Oczywiście, w formie rzecznej i słodkowodnej.

<Holly?>

poniedziałek, 5 marca 2018

Od Sebastiana CD Holly

Nasza droga zdawała się dłużyć w nieskończoność. Po zobaczeniu kolejnej rzeczki czy innego lasku, strzeliłem oficjalnego focha.
- Chcę do domu. - Oznajmiłem, stopniowo zwalniając, aby ostatecznie zatrzymać się. Wadera westchnęła ciężko i odwróciła się, aby na mnie spojrzeć. Uśmiechnąłem się przepraszająco i opadłem na grzbiet, łapami poruszając w powietrzu.
- Czy możesz przestać się wygłupiać? - Wilczyca usiadła obok, obserwując, jak zaczynam się radośnie tarzać. Nagle straciłem grunt po łapami.. Czy plecami. Wszystko jedno. Stoczyłem się w dół zbocza, wyjąc żałośnie po raz kolejny tego dnia. Przynajmniej wszyscy wiedzieli, że tu jestem.
- Hooolly, ratuj!

<Ah, Holly - wilcza matka ;)>

niedziela, 4 marca 2018

Od Sebastiana CD Holly

Pobiegłem za Holly, merdając ogonem do każdego żywego stworzenia, które zobaczyłem. Wilczyca pokazała mi wszelkie zakamarki tego lasu i okolic, w skrócie opisując każde z miejsc. Ja natomiast zadawałem jej co jakiś czas pytania.
- Dlaczego to drzewo tak wygląda? - Spytałem, obwąchując pień pękniętego, być może trafionego przez piorun drzewa. Holly niechętnie zatrzymała się po raz kolejny tego dnia i zmierzyła obiekt wzrokiem.
- Bo tak. Możemy iść dalej? -
Spojrzałem na nią oburzony. Jak tak może? Zostawić taki rarytas sam sobie? Bez odpowiedzi?
- Nie, nie możemy. - Uparcie usiadłem na ziemi i zacząłem grzebać w ziemi. Nagle poczułem ukłucie, więc z piskiem podniosłem łapę. Zobaczyłem tam odłamek lodu, tkwiący w poduszce mojej łapy.
- Hooolllyyyyyy! - Zawyłem żałośnie, sprawiając, że ptaki zerwały się z drzew. - Ja uuuumręęęęę!

<Holly?>

Od Sebastiana CD Holly

Spojrzałem na waderę z radością i podbiegłem do niej, aby obwąchać każdy cal nieznajomej. Cały drżałem z ekscytacji.
- Sebastian Higgins! - krzyknąłem w przerwach między wciąganiem powietrza. - To znaczy, Higgins - Woods! -
- Okay.. - Wilczyca cofnęła się nieznacznie, nie pozwalając na dalsze spoufalanie się. Usiadłem więc na ziemi, uderzając ogonem o glebę. Przechyliłem łeb na bok i poruszyłem uszami.
- A ty? Kim jesteś? -
- Holly Coldmist. - odparła ze słabym uśmiechem. - Pozwolisz, że ponowię pytanie. Co tu robisz? -
- Siedzę przed tobą. - Rzuciłem bez większego namysłu. Na widok dwuznacznego, zirytowanego w pewnym stopniu spojrzenia wilczycy, zaśmiałem się szczekliwie. - No już, już, nie morduj mnie wzrokiem. Błądzę po świecie i szukam swojego miejsca. Może ty masz jakiś plan albo pomysł, jak pomóc strudzonemu wędrowcowi?

<Holly?>