Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melinda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melinda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2018

Odejście

W dniu dzisiejszym jesteśmy zmuszeni pożegnać Melindę. Powodem odejścia postaci jest brak czasu. Żegnaj.

wtorek, 27 marca 2018

Od Melindy CD Nilaya


- Wracaj szybko do domu bo zmarzniesz... - zachichotałam i oparłam głowę o Nilaya - Co tu robisz?
- Jakoś tak... Nie mogłem spać. - powiedział oglądając się za siebie - Dzieci już śpią?
- Tak. Położyłam je niedawno. - powiedziałam z ciepłym uśmiechem i zaraz potem weszłam do nory, upominając też męża.
Po niedługim czasie Nilay zrobił to samo.
- Mówiłam ci żebyś wszedł wcześniej. Teraz jesteś cały mokry... - zauważyłam cicho się podśmiewając, bo basior ociekał szybko topniejącą wodą i jego mokre futro wyglądało bardzo zabawnie.
Chyba nie spodobały mu się moje żarty. Nilay skoczył na mnie i padliśmy na posłanie, śmiejąc się przy tym głośno.
- Hej, ciszej, obudzimy dzieci... - wyszeptałam.
- A no tak. Masz rację... - biały basior położył się obok mnie.
Oparłam głowę o jego szyję i zamknęłam oczy. Było mi tak dobrze, przyjemnie i ciepło. Czułam się taka bezpieczna gdy Nilay był przy mnie. To naprawdę piękne. Minęło tyle czasu odkąd jesteśmy razem. Tyle się wydarzyło i tak wiele razem przeżyliśmy. Życie się do nas uśmiechnęło. Mamy dom, rodzinę, dwoje kochanych dzieci i przyjaciół na których zawsze możemy liczyć. Chciałabym żeby tak było już zawsze.
- Dobranoc Nilay.
- Dobranoc kochanie.

Nilay?

czwartek, 8 marca 2018

Od Melindy CD Anarii

- A propos wodnego berka to myślisz, że mogłybyśmy zabrać Riley i Harry'ego nad strumień? Oczywiście kiedy dojdziesz już do siebie... - spytałam.
- Pewnie. Niech posmakują rozrywki jak my gdy byłyśmy młode. - odparła z uśmiechem przyjaciółka i dodała - Tylko módlmy się do Lory żeby szybko zesłała mi ozdrowienie.
Gdy Anaria wypowiedziała to słowo nagle doznałam olśnienia. W tym samym czasie do domu weszli Nilay i Lary ze zdobyczami w zębach.
- Dobrze że już jesteście, bo muszę gdzieś wyjść. - pędem minęłam basiory, które zdziwione odwróciły się za mną.
- A ty dokąd? - spytał zdziwiony Nilay.
- Później się dowiecie. Zaraz wrócę... - nie mówiłam nic więcej.
Pobiegłam do sklepiku Mineet. Wiedziałam co zrobić żeby Anaria szybko doszła do siebie. Potrzebowała nie tylko czasu i odpoczynku. Kiedyś jak rozmawiałam z Mineet to zielarka opowiadała mi o leczniczych eliksirach.
***
- Wróciłam! - zawołałam i weszłam do nory Anarii i Larego.
Podałam Anarii malutką buteleczkę - To Łzy Atmy. Dzięki temu poczujesz się lepiej. Kupiłam je w sklepie u Mineet. Zielarka mówiła że ci pomogą.

Anaria?

wtorek, 6 marca 2018

Od Melindy CD Leyli

Leyla była szybka, baardzo szybka. Dawno nie ścigałam się z kimś równym sobie (nie żebym się chwaliła czy coś w tym stylu, zwyczajnie bieganie sprawia mi frajdę, a niewiele wilków z watahy to lubi). Bardzo polubiłam Leylę, miałyśmy sporo wspólnego. Tak samo jak ja lubiła wieczorne spacery i rozrywki takie jak choćby wyścigi. Mam nadzieję, że ona też mnie polubiła, choć gdyby nie lubiła to na pewno nie udałoby mi się jej namówić na wspólne polowanie.
***
- Jednak stwierdzam, że najbardziej smakują mi zające... - oblizałam się po posiłku.
- Tak. Szkoda tylko, że są takie małe. Żeby się nasycić trzeba zjeść przynajmniej dwa. - stwierdziła Leyla.
- To idziemy zwiedzać terytorium?
- Okej.
- A gdzie byś chciała iść? - spytałam.
- A jakie miejsca polecasz?
- Hm... Możemy pójść na wschód, przy okazji pokażę ci część terenów wrogiej watahy...
- Myślałam że tam nie można chodzić? - przyjaciółka była odrobinę zaskoczona moim pomysłem.
- No bo nie można. Ale popatrzeć na drugi brzeg nikt nam nie zabroni. - uspokoiłam ją.

Leyla?

poniedziałek, 5 marca 2018

Od Melindy CD Leyli

- Cześć Leyla! - rozpromieniłam się wychodząc szybko z nory - Gotowa do drogi?
- No jasne! - powiedziała biała wadera z entuzjazmem.
- To dokąd najpierw?
- Może na polowanie? Mam ochotę na łanię, albo przynajmniej zająca... - zaproponowałam oblizując pysk na samą myśl o przekąsce.
- Ok. Gdzie chcesz zapolować? - spytała się przyjaciółka.
Zamyśliłam się i spojrzałam na wąską ścieżkę między drzewami.
- Może nad strumień? Często rano można znaleźć tam zające, a czasem i większe zwierzęta.

Leyla?

Od Melindy CD Anarii

Ucieszyła mnie propozycja Anarii. To miłe że chce spędzić ze mną czas. Fajny powrót do przeszłości, od razu przypominają mi się czasy kiedy jeszcze byłyśmy młodymi niezależnymi waderami. Mogłyśmy wtedy chodzić wszędzie gdzie nas łapy poniosą i nie musiałyśmy się martwić o to na ile czasu wychodzimy. Nie mówię, że nie podoba mi się moje życie teraz, ale czasem chciałabym się tak po prostu bez okazji gdzieś wyrwać i zaszaleć jak za dawnych lat.
- Obyś szybko doszła do siebie... - uśmiechnęłam się do przyjaciółki - Bo mamy dużo do nadrobienia.
- To prawda. - przyznała - O ile mi wiadomo niedługo powinny pokazać się kwiaty na polanie. Fajnie gdybyśmy się tam razem wybrały.

Anaria?

niedziela, 4 marca 2018

Od Melindy CD Nilaya

- Nilay! - krzyknęłam zaskoczona gdy basior wpakował się w zaspę - Nic ci się nie stało? - podbiegłam bliżej.
Głowa wilka nadal tkwiła w twardym, zbitym śniegu, ale po chwili udało mu się wyciągnąć pysk, który był teraz jeszcze bielszy niż zwykle.
- Ty wariacie! - zaśmiałam się i pokręciłam głową.
- Nie komentuj. To twoja wina... - zachichotał Nilay.
- Moja?
- Tak. Gdybyś biegła wolniej to bym nie wpakował się w zaspę!
- Odwołaj to! - zaśmiałam się i skoczyłam na niego.
Przewróciliśmy się pozostawiając na śniegu duże wgłębienia i przeturlaliśmy się między drzewa.

Nilay?

Od Melindy CD Anarii

- To normalne, dzieci po upływie czasu dorastają i muszą iść własną drogą... - mówiłam to ze spokojem, jakbym sama nie borykała się z tym problemem.
Wiedziałam że moment kiedy Riley i Harry opuszczą rodzinne gniazdo nadejdzie i to szybciej niż się tego z Nilayem spodziewamy. Bałam się tego. Ale nie o to, że sobie nie poradzą w dorosłym życiu. Bałam się że je stracę. Rozstanie z dziećmi to jedna z najgorszych rzeczy jaka mogłaby mnie spotkać, a wiedziałam że mnie to czeka. Współczułam Anarii i Laremu.
- Rozumiem cię jak nikt... - powiedziałam przytulając waderę.
- Dzięki że mogłam ci o tym powiedzieć. - uśmiechnęła się w odpowiedzi.

Anaria?

sobota, 3 marca 2018

Od Melindy CD Leyli

Przeczekałyśmy aż ulewa minie i udałyśmy się na krótki spacer po lesie. Żałowałam że musiałyśmy tak szybko przerwać tę rozmowę, ale zarówno mnie jak i Leyli zaczęły już ciążyć powieki. W sumie nie ma się co dziwić. W końcu był środek nocy. Jak znam życie jutro obydwie wstaniemy znacznie później niż zwykle (niewykluczone że ja obudzę się późnym popołudniem).
- Wiesz, ja chyba będę się zbierać... - ziewnęła biała wadera, powoli zawracając w kierunku legowisk.
- Taa, ja też... - ziewnęłam szeroko z uśmiechem na pysku - Może spotkamy się jutro? Mogłybyśmy znowu pójść na polowanie, albo zwiedziłybyśmy tereny.
- Jedna i druga opcja to dobry pomysł. - stwierdziła z zadowoleniem Leyla.
- W takim razie do zobaczenia jutro.
- Dobranoc. - wilczyca powoli powędrowała do swojej nory.

Leyla?

Od Melindy CD Anarii

Na czas kiedy Nilay i Lary poszli na polowanie, zostałam z Anarią w norze. Miałam wyrzuty sumienia. To nie tak powinno być. A dzień zapowiadał się tak pięknie... Wiedziałam że przyjaciółka niedługo powinna dojść do siebie, ale bardzo się o nią bałam. Dobrze że mogłam przynajmniej przy niej posiedzieć. Niedługo potem wadera usnęła.
***
Zobaczyłam że Anaria zaczęła się wiercić.
- Mh... Melinda? - trochę zaspana spojrzała na mnie - Zasnęłam?! - podniosła głos odrobinę zakłopotana.
- Spokojnie. To dobrze, musisz odpoczywać! - zaśmiałam się i spytałam - Jak się czujesz?
- Trochę lepiej... - powiedziała rozglądając się po norze - A gdzie Lary i Nilay?
- Jeszcze ich nie ma, ale niedługo powinni wrócić z polowania. Riley i Harry są teraz pod opieką Claudii i Belli. - wytłumaczyłam.

Anaria?

Od Melindy CD Anarii

- Nie ruszaj się! - stanęłam nad przyjaciółką i przyjrzałam się bliżej obrażeniom.
Rana na jej plecach mocno krwawiła.
- Dasz radę wstać? - spytałam.
- Tak... Chyba... - bardzo powoli wstała - Trochę bolą mnie mięśnie, ale to chyba nic poważnego. Musimy wracać do watahy.
- Nie. Ty zostaniesz tutaj, a ja wezwę pomoc - zarządziłam.
- Ale...
- Żadnego ale. Nie możesz w takim stanie iść dalej. Poczekaj tu na mnie. - pobiegłam szybko w kierunku legowisk.
W miarę szybko udało mi się dotrzeć do watahy i niedługo potem wróciłam do Anarii razem z Nilayem i Larym.

Anaria?

Od Melindy CD Leyli

Pożegnałam się z Leylą i wróciłam do domu. Pozostałą częśc dnia spędziłam już w domu z rodziną.
***

Był środek nocy. Obudziłam się. Gwieździste niebo lśniło nade mną. Siedziałam w swojej norze i czuwałam. Obserwowałam nocne życie lasu, wypatrując potencjalnego niebezpieczeństwa. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca...  Ciemne chmury zbliżały się w szybkim tempie. Po drodze zauważyłam też kilka rozbłysków. Zbliżała się burza. Mimo że mamy dopiero wiosnę, takiego typu zjawiska pogodowe są teraz możliwe. Patrzyłam jak zahipnotyzowana w ciemniejące niebo. Zobaczyłam że ktoś się do mnie zbliża, ale na szczęście był to tylko jeden z wilków z watahy.
- Dobry wieczór. - uśmiechnęłam się do wadery.
- O, cześć. - Leyla także się uśmiechnęła - Nie śpisz?
- Jak widać. Jakoś nie mogę spać... - westchnęłam.
- Ja też nie...
- Może wejdziesz? Będzie mi raźniej.
- No nie wiem... Nie chciałabym przeszkadzać...
- Wejdź, proszę. Nilay i dzieci i tak śpią.

Leyla?

Od Melindy CD Leyli

Popatrzyłam na wilczycę, która najwyraźniej bardzo się zestresowała tą rozmową. Postanowiłam szybko zmienić temat.
- Idziesz ze mną na polowanie? Będzie mi bardzo miło. - spytałam się z uśmiechem.
Wadera niepewnie skinęła głową. Chciałam ją lepiej poznać. Leyla wydawała się być sympatyczna i choć to nasza pierwsza rozmowa czułam, że szybko złapię z nią wspólny język.
***
Przy granicy naszego terytorium i Hostis, czyli przy brzegu rzeki, upolowałyśmy okazałej wielkości jelenia. Oblizałam się i przełknęłam ostatni kęs.
- Leyla, może opowiesz mi coś o sobie? Jak to się stało że trafiliście z bratem do watahy? - spytałam z uśmiechem na pysku i położyłam się na śniegu.

Leyla?

piątek, 2 marca 2018

Od Melindy do Leyli

Postanowiłam wyjść z nory na krótki spacer. Biegłam przed siebie i przy okazji sprawdziłam czy na terytorium nie pojawili się żadni nieproszeni goście. Spotkałam tylko Korę, która polowała na polanie, ale ją akurat bardzo lubię, chociaż nie jest zbyt rozmowna. Na szczęście jak na razie nigdzie nie wyczułam zapachu ludzi więc mogłam być spokojna o watahę. Od ostatnich zdarzeń staram się zachować ostrożność, bo niestety ludzie zapuszczają się na nasze tereny coraz częściej. Nagle zobaczyłam jakiegoś wilka, który szedł w kierunku legowisk. Na początku pomyślałam że to może być Anaria albo jej córka Claudia, bo obydwie mają takie ładne, puszyste futra, ale okazało się że to nie była żadna z nich. Wtedy przypomniało mi się że jakiś czas temu do naszej watahy przybyły dwa nowe wilki. To pewnie Leyla, siostra Mike'a. Szybko zauważyła że ją obserwuję.

Leyla?

czwartek, 1 marca 2018

Od Melindy CD Maxine

- Możemy ale... Wiesz, przemyślałam sobie to wszystko...
- I?
- I doszłam do wniosku, że to przecież już nie jest moja wataha, ani nawet rodzina... - westchnęłam ciężko - Teraz to wy jesteście moją rodziną i moim obowiązkiem jest was chronić. Pomogę ci. Powiem to co trzeba. Wiem o Hostis praktycznie wszystko. Im nie było żal mnie wygnać, to i mnie nie będzie żal pisnąć paru słówek na temat ich przewinień, opowieści, strategii i tym podobnych sekretach.
- Naprawdę? Mogłabyś? - czarna wilczyca spojrzała na mnie z zaskoczeniem.
- Tak. - uśmiechnęłam się do przyjaciółki - Do kiedy mamy czas?
- Do wieczora.
- No to złożymy mu wizytę wcześniej... - posłałam waderze chytry uśmieszek.
***
Zanim dotarłyśmy do Shirei minęło trochę czasu, który wykorzystałyśmy głównie na rozmowy.
- Przepraszam że o to pytam, ale kim właściwie jest Parys i skąd Shirea o nim wie? - spytałam.
Maxine przystanęła więc zrobiłam to samo.
- To dłuższa historia... - powiedziała kładąc uszy po sobie.
Spojrzałam na przyjaciółkę i usiadłam obok niej.

Maxine?

Od Melindy CD Anarii

- Anaria! - ucieszyłam się i podbiegłam do wadery - Ależ dawno się nie widziałyśmy. Opowiadaj co tam u ciebie?
- Ach, wiesz jak to jest. Claudia i Bella powoli opuszczają rodzinne gniazdo, a ja i Lary musimy na to wszystko spokojnie patrzeć... - westchnęła i spytała - A jak u was?
- No to macie szczęście! - zaśmiałam się - U nas jak zwykle masa obowiązków. Riley i Harry dają nam ostatnio nieźle w kość... - zachichotałam - Właśnie mam chwilę "przerwy". Nilay został z dziećmi, a ja wyszłam na polowanie. Chcesz iść ze mną?
- Pewnie! - przyjaciółka uśmiechnęła się.
Tym razem pobiegłyśmy trochę dalej niż zwykle. Korzystając z okazji, że w końcu się spotkałyśmy i możemy porozmawiać postanowiłyśmy zapolować w okolicach Jeziora Mony.

Anaria?

Od Melindy do Bruna

Było już późne popołudnie i słońce powoli znikało z nieba zastępowane szarymi chmurami. Szkoda że zimą dzień kończy się tak szybko.
- Rilly! Harry! Wracajcie do domu! - zawołałam do brykających niedaleko szczeniąt.
Po pewnym czasie zobaczyłam dwie małe kulki biegnące w moją stronę.
- Mamo... Dlaczego nie możemy jeszcze się pobawić? - Riley popatrzyła na mnie błagalnie. Harry zrobił to samo.
- Biegaliście pół dnia. Myślę że na dziś już wam wystarczy. - uśmiechnęłam się do szczeniąt i odprowadziłam je do nory. Poprosiłam Nilaya żeby przypilnował dzieci, a sama poszłam na polowanie. Pobiegłam przez las. Znalazłam jedynie odciski racic na śniegu pozostawione prawdopodobnie przez sarnę, więc podążyłam za śladami. Niestety kiedy dotarłam do wzgórza trop się urwał. Wyczułam za to inny zapach. Zauważyłam że ktoś idzie w moim kierunku.
- Dzień dobry. - ukłonił się basior.
- Witaj Bruno. - uśmiechnęłam się do wilka.

Bruno?

Od Melindy CD Maxine

- I co ja mam teraz zrobić?! - wykrzyczała Maxine kończąc w ten sposób opowieść.
- Mnie się pytasz? - zmarszczyłam brwi i zaczęłam chodzić w tą i z powrotem.
Maxine przez cały czas śledziła mnie wzrokiem. Nie miałam pojęcia co w tej sytuacji zrobić. Wtargnięcie na terytorium Hostis niosło za sobą spore ryzyko, z drugiej strony przyjaciółka nie miała teraz żadnego innego wyboru. Na samą myśl o spotkaniu z moją rodzi... (ułgh, ledwo udaje mi się wymówić to słowo).
- Dobra. Pójdziemy tam. - zdecydowałam w końcu po długim namyśle.
- My?! - czarna wadera potrząsnęła głową, szerzej otwierając oczy - Nie, nie mogę, nie mogę cię w to mieszać. Chciałam się tylko komuś wygadać...
- Słuchaj, chyba nie sądzisz że puszczę cię tam zupełnie samą? Nie masz pojęcia jaka jest wataha Hostis i wierz mi, wolałabyś nie stawać z nimi twarzą w twarz. Chyba że... - zamyśliłam się przez chwilę.
- Chyba że co?...
- Może wcale nie musimy tam iść, bo być może znam odpowiedzi na wszystkie, albo przynajmniej część pytań Shirei. Na jakich dokładnie informacjach mu zależy? - spytałam.

Maxine? Przepraszam że musiałaś tyle czekać

wtorek, 20 lutego 2018

Od Melindy CD Nilaya

- Już ty mnie tu nie komplementuj, bo takie teksty działają na młode wadery... - myślę że gdybym była człowiekiem to pewnie bym się już dawno zaczerwieniła, ale udawałam że jego komplementy nie robią na mnie większego wrażenia. Jaka ja jestem złośliwa, tak lubię się z nim droczyć.
- Jesteś młoda i ja też. W czym problem? - zaśmiał się Nilay.
- Dobra, dobra, już nie przesadzaj z tą młodością, bo obydwoje wiemy że to nie prawda.
- Ja tak nie uważam kochanie. - był po prostu straszny. Na każdym kroku musiał mieć jakieś czułe słówko.
Machnęłam niby obojętnie białą kitą tuż przed jego nosem i uśmiechnęłam się flirciarsko.
- No to skoro jesteś taki młody to mnie złap! - skoczyłam między zaspy i zaczęłam uciekać.
- Znowu będziemy się ganiać? - wilk spojrzał na mnie rozbawiony.
- A co nie chcesz? - puściłam do niego oczko.
Po chwili zaczął mnie gonić.

Nilay?

środa, 7 lutego 2018

Od Melindy CD Maxine

- Chyba wiem kto może nam pomóc z farbą... - zaczęłam mówić kiedy szłyśmy spacerkiem przez las.
- Kto taki? - spytała zaskoczona Max.
- Mieszka niedaleko. Chodź za mną... - pognałam przed siebie, a Maxine za mną.
***
- Kogo właściwie szukamy? - dopytywała się wadera - Znam tego kogoś? Mieszka na tych terenach?
- Możliwe że go znasz, ale to raczej mało prawdopodobne. Pojawia się na naszych terenach dość sporadycznie i nie jest zbyt rozmowny i odzywa się tylko wtedy jak ma do ciebie jakiś interes. Zanim do niego dotrzemy, powinnyśmy złapać jakąś drobną przekąskę żeby go jakoś przekupić.
Zanim dotarłyśmy do tymczasowego lokum owego osobnika, złapałyśmy zająca na polanie.
- To już niedaleko. - powiedziałam i wskazałam łapą na niewielką norę w cieniu kilku świerków - O tam.
- Nie wygląda na wilczą norę. - skomentowała Max i obwąchała dokładnie miejsce.
- Bo to nie wilk. - uśmiechnęłam się do Max - Mamy tu do czynienia z lisem.
- Kto tu jest?! - nagle z krzaków wyskoczył lis, o którym właśnie rozmawiałyśmy.
- Spokojnie Shirea, to ja Melinda, a to jest Maxine. - wyjaśniłam szybko - Mamy do ciebie sprawę.
- Sprawę? - warknął niechętnie samiec - Jaką sprawę?
- Wiemy że jesteś w stanie zdobyć dla nas trochę farby. W sumie to nie wiem czy ją kradniesz czy sam robisz i mnie to nie interesuje, ale jesteśmy w stanie ci zapłacić za taką usługę. Skoro jesteś na miejscu to może przyjmiesz zamówienie?
Lis zamyślił się przez chwilę.
- A dorzucicie jeszcze jednego zająca? - upewnił się.
- Tak, a ty przyniesiesz nam kremową farbę. - postawiłam warunek.
Samiec zgodził się na taki układ.
- Jutro dostaniecie to czego chcecie ale przyjdźcie od razu z zapłatą. - nie mówiąc nic więcej lis zniknął w krzakach.
- Możemy wracać. - stwierdziłam.
***
- Skąd wiedziałaś że nam pomoże? - spytała się Maxine jak już byłyśmy prawie w domu.
- Shirea był już na wielu terenów. Odwiedzał także watahę Hostis. - odpowiedziałam lekko się uśmiechając.

Maxine?