Niechętnie wstałem, i przeciągnąłem się leniwie. Następnie westchnąłem, i ospałym krokiem ruszyłem w stronę Belli. Ta przyglądała mi się z lekkim poirytowaniem. Nagle wskoczyłem na skałę, stając tuż obok niej; tak nagle, że aż poskoczyła. Cicho chichocząc szturchnęła mnie w bok, na co ja tylko uśmiechnąłem się niczym rasowy chytrus. Po chwili oboje ustawiliśmy łapy na gałęzi drzewa, i zaczęliśmy się rozglądać. W pewnym momencie ujrzeliśmy przepiękny, średniej wielkości wodospad. Na ten widok oboje spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo, zeskoczyliśmy ze skały, i ruszyliśmy biegiem w tamtą stronę.
Na miejscu oboje zaczęliśmy przyglądać się okolicy. Rzecz jasna, na pierwszy plan poszedł wodospad, oglądany przez nas z boku. Po chwili jednak, Bella zainteresowała się leżącą przy brzegu skałą z kryształami. Mnie natomiast wodospad wydawał się jakoś tak... dziwnie inny, niż te które do tej pory widziałem (a było ich dość sporo)... Jakby był jakiś zaczarowany, czy jak?
Postanowiłem podejść bliżej, tak aby stanąć tuż przed nim. To co ujrzałem, mnie wystraszyło - ujrzałem młodego, przystojnego mężczyznę,o ciemno-brązowych włosach i brązowych oczach, gapiącego się prosto na mnie. Wyszczerzyłem zęby, a gdy to zrobiłem, mężczyzna zacisnął pięści i je podniósł. Zrobiłem zdziwioną minę, i krok w bok - ten zrobił to samo. Uśmiechnąłem się i podniosłem łapę - on też (tyle że rękę). Chyba domyśliłem się co tu jest grane...
- Bella! Chodź coś zobaczyć! - zawołałem, wciąż patrząc na wodospad.
Przyjaciółka zbliżyła się do mnie, a na wodospadzie pojawił się obraz pięknej, młodej kobiety, o niebieskich oczach i orzechowych włosach. Na jej widok Bella zjeżyła grzbiet - natomiast kobieta miała minę z grymasem.
- Spokojnie, to tylko twoje odbicie. - zapewniłem. - Wodospad pokazuje twoje odbicie, tyle że w ludzkiej postaci. - uśmiechnąłem się, wystawiając łapę do przodu - mężczyzna wyciągnął rękę do przodu.
Bella? Jak móffiłam, tak zrobiłam XDD
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jake. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jake. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 1 maja 2018
sobota, 14 kwietnia 2018
Od Jaka CD Belli
Wadera zaśmiała się głośno, odpychając mnie łapami. Ruszyła pędem ku wodzie, i do niej wskoczyła; ja natomiast, zatrzymując się przed błękitną taflą zostałem ochlapany.
- Bella! - parsknąłem śmiechem. Po chwili jednak, uświadomiłem coś sobie. Przestałem się śmiać i powiedziałem stanowczo - Wyjdź z wody!
No tak, w końcu nie za bardzo mogła pływać, a w dodatku woda w jeziorach górskich jest okropnie zimna. Mina Belli wydawała się być zdziwiona, jednakże wyszła z wody.
- Wiesz, że martwię się o ciebie. - powiedziałem kładąc uszy po sobie.
- Wiem, wiem... - westchnęła, otrzepując się z wody. - Ale czuję się już lepiej...
- Ech, możemy po prostu zakończyć ten temat? - powiedziałem spokojniejszym tonem. Można by powiedzieć, że bardziej tajemniczym. - Chciałbym ci pokazać pewne miejsce...
- Serio? - oczy wadery zabłyszczały z podekscytowania. - Prowadź! - zamachała ogonem.
Udaliśmy się więc w kierunku ,,mojego miejsca''. Ale zaraz... Niech to szlak! Przecież słońce już zaczęło zachodzić! No to teraz nie mamy wyjścia - musimy tu przenocować. Droga do domu w nocy, z tego miejsca jest zbyt ryzykowna... No, ale na nasze szczęście w miejscu które chciałem pokazać Belli można spokojnie iść spać.
Po jakimś czasie doszliśmy do wzgórza. na jego szczycie stało drzewo magnolii, na którym widać już było masę różowych pąków kwiatów. Z jednej strony znajdowało się gładkie, porośnięte trawą wejście, a z drugiej stroma ściana skalna. Ze szczytu widać było jezioro i okolicę.
- I jak?... Podoba ci się tu? - zapytałem.
Wadera stała z otwartym pyskiem, a jej oczy były wpatrzone w widok.
- Tu... Tu jest tak pięknie... - westchnęła, kierując wzrok na mnie. - Dziękuję że pokazałeś mi to miejsce...
- Nie ma sprawy... - powiedziałem z uśmiechem, siadając przy drzewie. Wadera usiadła obok mnie.
- A... Tak właściwie... - dodałem. - Chyba musimy tu przenocować... Droga do domu w nocy będzie zbyt ryzykowna.
- Mhm... - mruknęła wadera, opierając się o mnie.
W tym momencie poczułem się odrobinę nieswojo... Jednakże razem z waderą wpatrywałem się w cudowny zachód słońca, oświetlone jego wspaniałym światłem pąki kwiatów, i błyszczącą taflę wody. Niepewnie zerknąłem na waderę; blask słońca odbijał się w jej oczach, które to były uważnie wpatrzone w widoki. Wyglądał niezwykle pięknie...
Ponownie skierowałem wzrok w dal.
Jakiś czas później, słońce ledwo wystawało zza horyzontu, widać było już księżyc i kilka gwiazd.
Bella cały ten czas była na mnie oparta. Cały ten czas...
***
W końcu niebo zrobiło się całkowicie ciemne; gwiazd było mnóstwo, a ziemię oświetlało światło słońca odbijane przez księżyc. Była pełnia.
- B-bella? - zapytałem.
- Tak?
- Wiem, że może ci się to wydawać nieco głupie, ale... - powiedziałem. - Jest pełnia, i wprost kusi mnie aby zawyć... Wiesz, do księżyca... - spojrzałem w oczy wadery. Zaraz, Jake, nie patrz w jej oczy, bo zaraz znów się zahipnotyzujesz i będzie w pysk... Tak więc starałem się nie zwracać na to zbyt dużej uwagi, starałem się... - Tak więc... co o tym myślisz?
Belluś? Sorka że tak długo nie było odpisu, no ale mam nadzieję, że opek nie jest najgorszy w świecie x3
wtorek, 27 marca 2018
Od Jaka CD Belli
Obydwoje z Bellą ruszyliśmy pędem nad jezioro. Co prawda, po jakimś czasie biegu obydwoje zwolniliśmy do spacerku, ze względu na zmęczenie, i na to, że Bella powinna się oszczędzać. Przy owym spacerowaniu, przyglądaliśmy się powoli budzącej się do życia przyrodzie. Ach, nad Aqua Munda musi być teraz cudownie!
Po jakimś czasie, instynkt podpowiedział mi, że tuż za pagórkiem jest jezioro. Wbiegłem na wzniesienie (a Bella za mną), a widok, który nam się ukazał był wprost NIE-ZIEM-SKI!
- Ja... pierwszy raz widzę te jezioro na żywo, pierwszy raz w tym roku... - powiedziałem. Co prawda bywałem tu od czasu do czasu, jednakże jego widok wciąż budził we mnie... Podziw? Zdumienie? Z resztą, wiadomo o co chodzi.
Bella z radością pognała nad wodę, a ja biegłem tuż za nią; zatrzymaliśmy się może kilka centymetró od tafli wody.
Bella?^^
Po jakimś czasie, instynkt podpowiedział mi, że tuż za pagórkiem jest jezioro. Wbiegłem na wzniesienie (a Bella za mną), a widok, który nam się ukazał był wprost NIE-ZIEM-SKI!
- Ja... pierwszy raz widzę te jezioro na żywo, pierwszy raz w tym roku... - powiedziałem. Co prawda bywałem tu od czasu do czasu, jednakże jego widok wciąż budził we mnie... Podziw? Zdumienie? Z resztą, wiadomo o co chodzi.
Bella z radością pognała nad wodę, a ja biegłem tuż za nią; zatrzymaliśmy się może kilka centymetró od tafli wody.
Bella?^^
sobota, 10 marca 2018
Od Jaka CD Belli
- No, i to się nazywa odpowiedź! - zaśmiałem się.
Bella odepchnęła mnie łapami, i przewaliła na plecy, stając nade mną. Uśmiechała się w chytry sposób, można by nawet powiedzieć że w sposób zadziorny.
- Berek! - powiedziała; dotknęła mnie łapą i zwinnie odskoczyła, po czym pobiegła w las.
Biegiem ruszyłem za przyjaciółką, śmiejąc się przy tym.
***
Oboje położyliśmy się pod drzewem, dysząc i śmiejąc się.
- Szybka jesteś... Szacun... - zaśmiałem się.
Bella? xD
czwartek, 8 marca 2018
Od Jaka CD Belli
Spacerowaliśmy przez las, Bella pełna radości, a ja niepewności.
- Bella? - zapytałem niepewnym głosem.
- Tak?
- Wiesz... Chciałem ci powiedzieć że... Wiesz, jesteśmy przyjaciółmi i... Dziękuję ci, że mnie nie odepchnęłaś, że jesteś... - powiedziałem. - Jesteś moją jedyną przyjaciółką, i za to ci dziękuję...
Słowa te ciężko przeszły mi przez gardło, jednak trudno się dziwić skoro nigdy wcześniej nikomu tego nie mówiłem... Ogółem to może i dobrałem do tego zły moment, jednak czułem że najwyższa pora jej to powiedzieć.
Przyjaciółka spojrzała na mnie, i uśmiechnęła się lekko.
Bella?
- Bella? - zapytałem niepewnym głosem.
- Tak?
- Wiesz... Chciałem ci powiedzieć że... Wiesz, jesteśmy przyjaciółmi i... Dziękuję ci, że mnie nie odepchnęłaś, że jesteś... - powiedziałem. - Jesteś moją jedyną przyjaciółką, i za to ci dziękuję...
Słowa te ciężko przeszły mi przez gardło, jednak trudno się dziwić skoro nigdy wcześniej nikomu tego nie mówiłem... Ogółem to może i dobrałem do tego zły moment, jednak czułem że najwyższa pora jej to powiedzieć.
Przyjaciółka spojrzała na mnie, i uśmiechnęła się lekko.
Bella?
piątek, 2 marca 2018
Od Jaka CD Belli
- Racja... Pięknie... - westchnąłem siadając obok Belli.
- C... Coś się stało? - zapytała nieśmiało.
- Nie, nic takiego... Tylko... Przypomniałem sobie dzisiejszy sen... Był okropny... - spojrzałem w taflę wody, wciąż myśląc o tym okropieństwie fałszywie nazwanym ,,snem''.
- Aż tak?... - zapytała przyjaciółka.
- Tak... Cóż, mam nadzieję że pozbędę się tego wspomnienia...
Spojrzałem na Bellę. Wydawała się być z lekka zaniepokojona, jednak to chyba normalne u przyjaciół...
- A... Chcesz się może komuś wypowiedzieć na ten temat?
- W sumie to... Jeżeli się zgodzisz... Mogę ci powiedzieć? Nie mogę znieść myśli o tym...
- Jasne...
Tak więc opowiedziałem Belli cały mój sen ze szczegółami. Gdy spokczyłem, spojrzałem na przyjaciółkę z lekka zakłopotany.
Bella?^^
- C... Coś się stało? - zapytała nieśmiało.
- Nie, nic takiego... Tylko... Przypomniałem sobie dzisiejszy sen... Był okropny... - spojrzałem w taflę wody, wciąż myśląc o tym okropieństwie fałszywie nazwanym ,,snem''.
- Aż tak?... - zapytała przyjaciółka.
- Tak... Cóż, mam nadzieję że pozbędę się tego wspomnienia...
Spojrzałem na Bellę. Wydawała się być z lekka zaniepokojona, jednak to chyba normalne u przyjaciół...
- A... Chcesz się może komuś wypowiedzieć na ten temat?
- W sumie to... Jeżeli się zgodzisz... Mogę ci powiedzieć? Nie mogę znieść myśli o tym...
- Jasne...
Tak więc opowiedziałem Belli cały mój sen ze szczegółami. Gdy spokczyłem, spojrzałem na przyjaciółkę z lekka zakłopotany.
Bella?^^
wtorek, 27 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
Z jednej strony miałem ochotę powiedzieć ,,Nic nie szkodzi...'', a z drugiej miałem dziwną ochotę odwzajemnić ten gest. Walczyłem sam ze sobą, z jednej strony nie wiedziałem co we mnie wstąpiło, a z drugiej coś sprawiało że przy Belli czułem się jakoś... inaczej, niż przy innych...
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Belli.
- Wybacz...
- N-nic nie szkodzi... - powiedziałem wciąż lekko zakłopotany.
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Belli.
- Wybacz...
- N-nic nie szkodzi... - powiedziałem wciąż lekko zakłopotany.
***
- Niedługo powinnaś być w o wiele lepszej formie... - Anaria zwróciła się do Belli z promiennym uśmiechem na pysku.
- To... super. - odparła przyjaciółka. - Nie mogę się doczekać...
Matka Belli zachichotała cicho, po czym czule polizała córkę po czole.
- Jednak uprzedzam, że jeszcze przez jakiś czas będziesz musiała się oszczędzać. - dodała, po czym wyszła.
Uśmiechnąłem się do Belli z lekka zakłopotany, a wadera odwzajemniła mój uśmiech.
- Wiesz... Chciałbym cię o coś zapytać... - powiedziałem.
- Tak?
- Wiesz... Może wybralibyśmy się któregoś dnia na przechadzkę do kryształowej jaskini?... Oczywiście dopiero kiedy wyzdrowiejesz...
Mówienie utrudniał mi wzrok wadery, patrzącej akurat w moje oczy. Jej oczy był duże, piękne i... Zaraz, Jake, opanuj się! Były takie ciemne i głębokie... Nie nie nie, STOP JAKE.
Bella?^^
poniedziałek, 26 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
- No i oczywiście, jeżeli twoi rodzice nie będą mieć nic przeciwko bo wiesz... - dodałem. - W końcu...
- Myślę że nie powinni. - przerwała mi Bella.
- Nooo... Skoro tak myślisz. - odparłem lekko zakłopotany. - Jednak nadal myślę, że to nie wypali, zwłaszcza że ojcowie bardzo często...
- Bardzo często co? - przyjaciółka spojrzała na mnie pytającym wzrokiem, jednak ja wiedziałem, że wiedziała o co mi chodzi.
- Bardzo często są w tej kwestii podejrzliwi... Wiesz o co chodzi. - starałem się ująć to tak, aby brzmiało w miarę ,,normalnie'', jednak najwyraźniej mi się to nie udało. - My już to sobie wyjaśniliśmy, ale rodzice mogą nie wiedzieć...
- Racja... Ale jestem pewna, że uda się ich przekonać.
- Cóż, zawsze można spróbować... Ale uprzedzam, że nie chcę wyjść na dziwaka. - po moich słowach oboje parsknęliśmy śmiechem.
- Myślę że nie powinni. - przerwała mi Bella.
- Nooo... Skoro tak myślisz. - odparłem lekko zakłopotany. - Jednak nadal myślę, że to nie wypali, zwłaszcza że ojcowie bardzo często...
- Bardzo często co? - przyjaciółka spojrzała na mnie pytającym wzrokiem, jednak ja wiedziałem, że wiedziała o co mi chodzi.
- Bardzo często są w tej kwestii podejrzliwi... Wiesz o co chodzi. - starałem się ująć to tak, aby brzmiało w miarę ,,normalnie'', jednak najwyraźniej mi się to nie udało. - My już to sobie wyjaśniliśmy, ale rodzice mogą nie wiedzieć...
- Racja... Ale jestem pewna, że uda się ich przekonać.
- Cóż, zawsze można spróbować... Ale uprzedzam, że nie chcę wyjść na dziwaka. - po moich słowach oboje parsknęliśmy śmiechem.
***
- Jesteś pewna? - zapytał Larry, mierząc mnie wzrokiem który w moich oczach zdawał się mówić ,,Nie waż się jej tknąć!'', ale nigdy nie wiadomo co mógł znaczyć...
- Oj, kochanie, przecież to nie głupi pomysł. - powiedziała Anaria z promiennym uśmiechem na pysku, co trochę mnie uspokoiło. - Dobrze by było, gdyby ktoś pilnował Belli. W końcu jeżeli by czegoś potrzebowała, mogłaby go zwyczajnie obudzić, prawda Jake? - wadera spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Ja-j-jaaaasneee... - odparłem uśmiechając się delikatnie, jednak z zakłopotaniem.
Spojrzałem na Bellę, która to patrzyła rodzicom głęboko w oczy.
- Ja się zgadzam... - powiedziała Anaria nadal się uśmiechając, jednym okiem zerkała na Larego, a jednym na mnie i Bellę.
- Zgoda. - mruknął Larry, wciąż patrząc na mnie zniesmaczony. - Zaraz przyniosę jakiś mech i liście, żebyś mógł spać, ale z góry uprzedzam że nie będzie aż tak wygonie...
- Rozumiem, nic nie szkodzi. - odparłem spokojniejszym tonem.
***
- Dobranoc Bella... - szepnąłem spoglądając na waderę.
- Dobranoc Jake... - odparła takim tonem, po którym słychać było że jest zmęczona.
- Śpij dobrze, słodkich snów... - dodałem nieco ciszej.
Wadera ziewnęła przeciągle, po czym zamknęła oczy. Patrzyłem jak zasypia, a poszło jej to szybko. Ja sam położyłem się na swoim ,,posłaniu'', znajdującym się bardzo blisko posłania Belli. Skuliłem się tak, aby nie zajmować zbyt dużo miejsca, zamknąłem oczy, w nadziei że uda mi się zasnąć. Po jakimś czasie, zwyczajnie mi się to udało.
~Stałem na półce skalnej w górach. Patrzyłem w przerażającą przepaść. Widać było, że każdy, kto tam spadnie, będzie w ciężkim stanie, i nie zdoła wyjść. Nagle usłyszałem dziwny dźwięk - jakby ktoś drapał skałę... był to Jasper. Ostatkami sił starał się wspiąć na półkę skalną.
- Jake! - usłyszałem znajomy głos.
Spojrzałem na niższą półkę skalną, bardzo wąska i widocznie niezbyt wytrzymała. Leżała na niej Bella, usiłując wspiąć się wyżej, jednak bezskutecznie. Miałem ochotę wykrzyczeć jej imię, jednak mogłoby to sprowadzić na nas wszystkich zgubę w postaci lawiny. W pewnym momencie, usłyszałem lekko zduszony głos nieco bliżej mnie.
- Pomóż mi... - wyszeptał Jasper.
Spojrzałem na niego z wściekłością w oczach, czułem w sobie ogromną chęć zemsty, oraz narastający gniew. W pewnej chwili wbiłem pazury w obydwie łapy basiora, schyliłem się patrząc mu prosto w oczy rządnym zemsty wzrokiem.
- Niech... żyje... Jasper! - warknąłem, po czym z całych sił odrzuciłem łapy basiora od skały.
Z krzykiem spadł w przepaść, a ja, dysząc z wściekłości, patrzyłem na to. Chwilę później, zwróciłem wzrok ku Belli ale... nie było tam ani jej, ani półki skalnej, na której stała. Spojrzałem w głąb przepaści, zobaczyłem tam leżącą przyjaciółkę. Nawet z daleka widziałem, że krwawi. Chwilę później, usłyszałem za sobą cichy, jednak przepełniony smutkiem w stu (lub więcej) procentach płacz. Odwróciłem się, aby zobaczyć kto płacze. Była to Anaria, matka Belli. Chwilę później, zjawili się tam Claudia, Larry, Crystal, Shine, Jack, Bruno, Holly, mój ojciec i Maxine. Poczułem jak łzy wzbierają się i w moich oczach, a smutek Anarii, Claudii, Larrego, Crystal i innych wprawiał moje serce w jeszcze większą rozpacz. Podszedłem do ojca i Maxine, ze łzami w oczach spojrzałem prosto w ich oczy.
- Żegnajcie... Kocham was... - wyszeptałem ledwo powstrzymując się od płaczu, po czym odwróciłem się, wziąłem rozbieg, i skoczyłem prosto w przepaść.
W pewnym momencie uderzyłem o skałę, odbiłem się od niej, po czym sturlałem się po stromym zboczu. W końcu cały we krwi trafiłem na ziemię, ostatkiem sił czołgając się w stronę Belli. Przyjaciółka leżała ledwo przytomna, łzy lały jej się z oczu, a z boku i łap krew.
- Bella... zostań ze mną... proszę... - wyszeptałem jej nad uchem zduszonym głosem, jednak nie udało mi się powiedzieć nic więcej. Zwróciłem głowę w stronę Jaspera - ten leżał już martwy.
Chwilę później ponownie spojrzałem na Bellę - miała zamknięte oczy, a dodatkowo jej oddech stopniowo zanikał... Chciałem płakać na cały głos, drzeć się, wyć, skomleć... jednak nie miałem na to wszystko siły, nawet na najmniejszą z tych rzeczy, no, może z wyjątkiem cichego skomlenia... Położyłem głowę na zimnym już ciele przyjaciółki, czując jak gorące łzy spływają po moim futrze, po mojej skórze... Kilka z nich trafiło na rany, co sprawiło, że zaczęły mocniej piec. Chwilę później, i moje oczy zaczęły się zamykać, czułem tylko gorące łzy, gorącą krew, smutek... czułem jak wszystko w moim życiu się zapada... poczułem dziwne uczucie... wziąłem głęboki wdech, po czym ostatkiem sił wyszeptałem nad uchem Belli ,,Zawsze będę przy tobie...'', chwilę później zamknąłem oczy, przestałem oddychać... umarłem.~
Gwałtownie otworzyłem oczy i rozejrzałem po pomieszczeniu niespokojnie. Chwilę później jednak odetchnąłem, wiedząc że był to tylko sen. Chyba zbyt intensywnie myślałem o tych wszystkich zdarzeniach... Z jednej strony miałem ochotę wygramolić się z nory cichaczem, tak aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem i się uspokoić, wiedziałem jednak, że muszę być przy Belli... Po jakimś czasie zdecydowałem się jednak na pierwszą opcję, mimo że miałem sporo wyrzutów. Chwilępóźniej znalazłem się przed norą. Na czarnym jak heban niebie świeciły gwiazdy, jednak nie było ani śladu księżyca - innymi słowy księżyc był w nowiu.
Gwałtownie otworzyłem oczy i rozejrzałem po pomieszczeniu niespokojnie. Chwilę później jednak odetchnąłem, wiedząc że był to tylko sen. Chyba zbyt intensywnie myślałem o tych wszystkich zdarzeniach... Z jednej strony miałem ochotę wygramolić się z nory cichaczem, tak aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem i się uspokoić, wiedziałem jednak, że muszę być przy Belli... Po jakimś czasie zdecydowałem się jednak na pierwszą opcję, mimo że miałem sporo wyrzutów. Chwilępóźniej znalazłem się przed norą. Na czarnym jak heban niebie świeciły gwiazdy, jednak nie było ani śladu księżyca - innymi słowy księżyc był w nowiu.
Chwilę później zauważyłem, że nie jestem tu sam - jakiś metr ode mnie siedział Larry, spoglądając na mnie.
- Jake? Jeszcze nie śpisz? - zapytał po chwili.
- Wiem że powinienem być teraz przy Belli... ja... - zacząłem z zakłopotaniem. - Przepraszam ale obudziłem się i uznałem że potrzebuję na chwilę wyjść...
- Spokojnie, rozumiem. - rzekł Larry. Szczerze, to jego odpowiedź z lekka mnie zdziwiła.
- Nie gniewa się pan?... - zapytałem niepewnie.
- Jasne że nie, każdemu może brakować odrobiny świeżego powietrza. Widzisz, mnie także było tego trzeba.
Odetchnąłem z ulgą słysząc wypowiedź Larrego. Może jednak mnie NIE nienawidzi?...
Przez jakiś czas siedzieliśmy w ciszy, chociaż może nie do końca... Jedynymi odgłosami był cichy szum wiatru i nasze myśli - jednak te słyszeliśmy tylko my w naszych głowach... Ja osobiście, gdy patrzyłem na gwiazdy, przypominałem sobie noc w której siedziałem wraz z Bellą na polanie... Były takie piękne... znaczy się, jej oczy... Setki, a może i tysiące gwiazd świeciło w ciemnych źrenicach jej oczu, a nawet w tęczówkach... jej futro lśniło w świetle gwiazd podobnie jak śnieg, który to wtedy jeszcze pokrywał ziemię i drzewa. Po chwili zrobiło mi się jeszcze smutniej... w końcu teraz Bella nie mogła nawet wstawać z łóżka, a co dopiero wybierać się gdzieś poza norę... Ale w sumie, to pewnie i tak nie chce jej się nigdzie wybierać z kimś takim jak ja... z kimś tak dziwnym...
- Mogę zapytać o czym myślisz? - Larry najwyraźniej postanowił przerwać ciszę. Może to i dobrze, że nie zdołałem zagłębić się w myślach?
- Ja... Zastanawiam się czy Bella szybko wyzdrowieje... - starałem się dobrać słowa tak, aby nie powiedzieć o czym na serio myślę, oraz aby nie skłamać - co jest przecież wykonalne.
- Fakt, też jestem ciekaw... Chyba nikt z tej watahy nie lubi patrzeć jak inni muszą cierpieć, ale zawsze mogę się mylić. - stwierdził basior.
Przez jakiś dłuższy czas rozmawialiśmy, jednak w końcu uznaliśmy, że należałoby wrócić do środka. Normalnie nie spodziewałbym się, że ojciec Belli będzie rozmawiać ZE MNĄ w taki sposób... Ale taka rozmowa była miłą odmianą od większości wcześniejszych.
Do pokoju Belli wszedłem po cichaczu, a gdy tam wszedłem sprawdziłem czy na sto procent śpi. Początkowo miałem zamiar ułożyć się i spróbować zasnąć, jednak coś we mnie kusiło mnie aby zrobić coś innego. Odwróciłem głowę w stronę wyjścia z pokoju, aby upewnić się że nikt nie patrzy, chwilę później pochyliłem się, i przytuliłem waderę, uważając jednak na to, aby jej nie obudzić.
Po całej tej ,,akcji'' sam ułożyłem się na ,,swoim posłaniu'', po czym zamykając oczy zacząłem zasypiać.
***
Obudziłem się rano, kiedy Bella jeszcze spała. Z uśmiechem spojrzałem na białą waderę, siadając obok jej posłania. Szczerze mówiąc, wyglądała uroczo gdy spała... chociaż w sumie, nawet gdy nie spała, i tak wyglądała uroczo. Zaraz, Jake, idioto! Co ty sobie myślisz czarny dziwaku?! Nie no, chyba na serio zaczyna mi odbijać.. przecież ja nie mogę...
***
- Jake?... - mruknęła zaspana wadera, na co ja zastrzygłem uszami.
- Tak, to ja... - odparłem spokojnym tonem. - Jesteś może głodna, czy coś?...
Bella zachichotała cicho, po czym otworzyła oczy w pełni.
- Nie za bardzo... Zjem coś później...
- Jesteś pewna? - zapytałem dla pewności.
- Jasne, czemu miałabym nie być pewna co mówię? - zapytała wadera.
- No... Tak tylko pytam. - uśmiechnąłem się. - Ale mniejsza... Jak się czujesz? Lepiej?...
Bella?^^
sobota, 24 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
- Fakt, często im się zdarza... - zachichotałem cicho. - No ale tak w sumie, to może po prostu chcą być sami?... Jest jeszcze kilka innych opcji, jednak podejrzewam iż chcą być sami... - ponownie zachichotałem.
- Cóż, może i masz rację... - stwierdziła Bella.
- W każdym razie dobrze jest wiedzieć że tata nie jest już sam. Nigdy nie lubiłem patrzeć jak siedzi sam i rozmyśla...
- I wcale ci się nie dziwię.
Nagle przypomniałem sobie noc, w której podarowałem Belli kryształ, przypomniałem sobie jej słowa... Na myśl przyszło mi to, że kiedyś zapewne każde z nas odnajdzie drugą połówkę, podobnie jak nasze rodzeństwo...
Bella?^^
- Cóż, może i masz rację... - stwierdziła Bella.
- W każdym razie dobrze jest wiedzieć że tata nie jest już sam. Nigdy nie lubiłem patrzeć jak siedzi sam i rozmyśla...
- I wcale ci się nie dziwię.
Nagle przypomniałem sobie noc, w której podarowałem Belli kryształ, przypomniałem sobie jej słowa... Na myśl przyszło mi to, że kiedyś zapewne każde z nas odnajdzie drugą połówkę, podobnie jak nasze rodzeństwo...
Bella?^^
piątek, 23 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
- Ja chyba już pójdę... - powiedziała Claudia. - W razie czego, będę u babci. - dodała.
- Ok. - odparła Bella.
Po chwili zostaliśmy sami - Ja i Bella. W sumie, to była niezła okazja aby pogadać. Niby robimy to często, a jednak nowe tematy znajdą się zawsze, dosłownie co minuta nowy temat.
- Sporo rzeczy się ostatnio dzieje, nie uważasz? - postanowiłem zacząć rozmowę.
- Racja... Rzeczna jaskinia, nocne spacery, bitwa z Jasperem... - wymawiając imię przybłędy Bella nieco spuściła głowę.
- Przy tej całej scenie z Jasperem starałem się dotrzeć na miejsce jak najszybciej, ale jak widać mi się nie udało... Gdybym tylko dotarł tam wcześniej, albo chociaż przypadkowo przed jego atakiem... Kto wie, może by do tego nie doszło?... - mówiąc to, z jednej strony czułem się winny temu wszystkiemu, a z drugiej strony, wiedziałem że to wina tylko i wyłącznie Jaspera.
- To nie twoja wina. - powiedziała biała wadera. - To był zwykły wypadek, po prostu nie zakończył się najlepiej...
Bella?^^
- Ok. - odparła Bella.
Po chwili zostaliśmy sami - Ja i Bella. W sumie, to była niezła okazja aby pogadać. Niby robimy to często, a jednak nowe tematy znajdą się zawsze, dosłownie co minuta nowy temat.
- Sporo rzeczy się ostatnio dzieje, nie uważasz? - postanowiłem zacząć rozmowę.
- Racja... Rzeczna jaskinia, nocne spacery, bitwa z Jasperem... - wymawiając imię przybłędy Bella nieco spuściła głowę.
- Przy tej całej scenie z Jasperem starałem się dotrzeć na miejsce jak najszybciej, ale jak widać mi się nie udało... Gdybym tylko dotarł tam wcześniej, albo chociaż przypadkowo przed jego atakiem... Kto wie, może by do tego nie doszło?... - mówiąc to, z jednej strony czułem się winny temu wszystkiemu, a z drugiej strony, wiedziałem że to wina tylko i wyłącznie Jaspera.
- To nie twoja wina. - powiedziała biała wadera. - To był zwykły wypadek, po prostu nie zakończył się najlepiej...
Bella?^^
czwartek, 22 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
Niepewnie zbliżałem się do nory Belli, niosąc w pysku zdobycz. W pewnym momencie, zobaczyłem Claudię wychylającą głowę z nory. Uśmiechnąłem się wtedy, jednak nie oderwałem zębów od zdobyczy. Przed wejściem do ich nory puściłem ją.
- Cześć... - zwróciłem się w stronę Claudii. - Ja... Pomyślałem że przyniosę coś dla Belli... - wytłumaczyłem nieśmiało.
- Cześć. - odparła Claudia. - Jeżeli chcesz, to wejdź do środka.
Podniosłem kawał mięsa, po czym niepewnie wszedłem do nory. Zdobycz położyłem przed Bellą, leżącą akurat na miękkim legowisku.
Bella?
- Cześć... - zwróciłem się w stronę Claudii. - Ja... Pomyślałem że przyniosę coś dla Belli... - wytłumaczyłem nieśmiało.
- Cześć. - odparła Claudia. - Jeżeli chcesz, to wejdź do środka.
Podniosłem kawał mięsa, po czym niepewnie wszedłem do nory. Zdobycz położyłem przed Bellą, leżącą akurat na miękkim legowisku.
Bella?
niedziela, 4 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
- Ech... Obyś miała rację... - tu na chwilę zamilkłem. - W każdym razie, mam nadzieję że szybko wyzdrowiejesz.
- Ja też. - przyznała wadera.
- Chciałbym zostać, ale chyba muszę już iść..
- Pa.
- Pa...
I tak oto wyszedłem z nory, ostatni raz zerkając na Bellę przy samym wyjściu. Jej rodzina weszła do środka tuż po tym, jak wyszedłem. Anaria na oko była spokojna, podobnie jak Larry, jednak czułem że na pewno tacy nie są, nie teraz gdy ich córka musiała cierpieć. Claudia weszła przodem, wyraźnie podenerwowana, także się nie dziwię. Mnie samemu ciężko było zachować spokój... raz pomyślałem o tym, co powiedziała mi wtedy Bella na polanie. Szczerze, nie wiedziałem do końca o co jej wtedy chodziło, ale jak tak myślę o tym, że większość czasu spędzamy ostatnio razem... Może ma mnie dość? Nie zdziwiłbym się. Postanowiłem jednak o tym nie myśleć, w końcu teraz liczy się jej zdrowie.
Postanowiłem udać się na polowanie, czułem od czasu do czasu burczenie w brzuchu. Oczywiście pomyślałem o Belli, jednak całej sarny nie przywlekę, także przyniosę jej jakieś części... ba, najlepsze części.
Bella?
- Ja też. - przyznała wadera.
- Chciałbym zostać, ale chyba muszę już iść..
- Pa.
- Pa...
I tak oto wyszedłem z nory, ostatni raz zerkając na Bellę przy samym wyjściu. Jej rodzina weszła do środka tuż po tym, jak wyszedłem. Anaria na oko była spokojna, podobnie jak Larry, jednak czułem że na pewno tacy nie są, nie teraz gdy ich córka musiała cierpieć. Claudia weszła przodem, wyraźnie podenerwowana, także się nie dziwię. Mnie samemu ciężko było zachować spokój... raz pomyślałem o tym, co powiedziała mi wtedy Bella na polanie. Szczerze, nie wiedziałem do końca o co jej wtedy chodziło, ale jak tak myślę o tym, że większość czasu spędzamy ostatnio razem... Może ma mnie dość? Nie zdziwiłbym się. Postanowiłem jednak o tym nie myśleć, w końcu teraz liczy się jej zdrowie.
Postanowiłem udać się na polowanie, czułem od czasu do czasu burczenie w brzuchu. Oczywiście pomyślałem o Belli, jednak całej sarny nie przywlekę, także przyniosę jej jakieś części... ba, najlepsze części.
Bella?
sobota, 3 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
- Zaczekaj tu, biegnę po Mineet! - powiedziałem zaniepokojony. - Tylko proszę, nigdzie nie idź...
- Jasne... - odparła cicho.
- Jasne... - odparła cicho.
Czym prędzej ruszyłem biegiem przez puszczę, nie myśląc nawet o łapie.
Gdy tylko dotarłem na miejsce, dostrzegłem Mineet wychodzącą z nory.
- Mineet! Potrzebujemy twojej pomocy! - wydyszałem zatrzymując się przed waderą.
- Chodzi o twoją łapę? - ta spojrzała na moją tylną łapę, po której aktualnie spływało kilka kropel krwi.
- Nie! Bella... Jasper... Drzewo... - zacząłem mówić szybko.
- Hej, spokojnie! Mów powoli, nie wiem o co chodzi.
- Jasper rzucił Bellą o drzewo... Trafił w żebro i... i...
- Rozumiem, prowadź!
Co sił w łapach ruszyliśmy w stronę strumienia, biegłem przodem. Chyba biegłem bardzo szybko jak na mnie... we wszystkich łapach czułem ogromny ból, a zwłaszcza w lewej tylnej. Ból jednak nie zniechęcił mnie do biegu, wiedziałem że muszę ratować przyjaciółkę.
Na miejscu Mineet czym prędzej podbiegła do Belli. Poprosiła, abym odsunął się jakiś kawałek. Po jakimś czasie zasugerowała mi, abym pobiegł do nory w której leczy pacjentów (do tej, w której ostatni leczyła mi łapę) i przyniósł jej kilka rzeczy.
No i znowu bieg... Tym razem na swej drodze spotkałem... Anarię...
- Witaj Jake. - uśmiechnęła się mama Belli. - Wybacz że pytam, ale spieszysz się gdzieś?
- No... Tak... Chodzi o Bellę... Proszę wybaczyć, ale muszę biec... - czym prędzej popędziłem w stronę nory Mineet.
Gdy tylko wszedłem do środka, usłyszałem za sobą kroki. Anaria weszła za mną.
- Coś się stało dla Belli? Mineet wysłała się po jakieś rzeczy? - zapytała.
- Skąd pani to wie? - zapytałem zdziwiony.
- Zgadywałam. Ale mniejsza o to; mów co masz przynieść i gdzie jest Bella.
Tak więc opowiedziałem wszystko krótko, ale jednak dokładnie. Wadera w może niecałą minutę znalazła wszystkie potrzebne rzeczy, po czym ruszyła pędem nad strumień. Ja wziąłem kilka innych potrzebnych rzeczy, po czym ruszyłem za waderą.
***
Bella była wyraźnie zdziwiona obecnością matki, jednak nie odezwała się na ten temat ani słowem. ,,Operacja'' trwała jakiś czas, Mineet z pomocą Anarii starały się jak tylko mogły.
Bella?
Od Jaka CD Belli
Przechadzałem się po lesie, nasłuchując odgłosów natury.
Nagle usłyszałem inny dźwięk, zupełnie inny...
- Mam cię! - warknął.
Czym prędzej pobiegłem w stronę dźwięku co sił w łapach. Gdy tylko dotarłem na miejsce, warknąłem głośno w stronę basiora.
Nie myliłem się, to był Jasper. Nie trzymał w pysku żadnej sarny, zająca czy czegoś tam... Ale zaraz... On trzymał Bellę!
- Puść ją w tej chwili. - powiedziałem twardo, odsłaniając kły.
Basior puścił kark wadery, jednak przygniótł ją do ziemi (i to mocno).
Zrobiłem krok w przód, aby zasygnalizować mu, aby się wynosił. Ten jednak tylko wyszczerzył się w przebiegłym uśmiechu, i cicho warknął.
- Jeżeli teraz jej nie zostawisz to... - zacząłem, jednak mi przerwano.
- To co? Co mi zrobisz? - zaśmiał się złowieszczo. - Nie masz szans.
- Ach tak? Znowu chcesz ze mną walczyć? - burknąłem przyjmując pozycję bojową. - Trzymasz się mnie i mojego ojca jak rzep!
- No i? Jesteście tak samo durni i dziwni. - prychnął.
- Przestań w końcu obrażać mojego ojca! - nie wytrzymałem... rzuciłem się na przybłędę używając zębów i pazurów.
Co zrobiłem jako pierwsze? Wbiłem zęby w okolicach jego łopatek, a pazurami zacząłem drapać go w bok. Basior próbował mnie zrzucić, odepchnąć... ale mu to nie wyszło! Gryzłem i drapałem, jednak pamiętałem, że mam go tylko wypłoszyć. Po jakimś czasie zrzucił mnie z siebie, a ja uderzyłem o grube drzewo (w dodatku spadła na mnie niby niewielka warstwa śniegu). Szybko się podniosłem, cicho dysząc. Basior podnosząc jedną łapę ruszył pędem na mnie. Na szczęście umiem nieźle skakać, także w biegu udało mi się go przeskoczyć; chociaż może nie do końca... w ostatniej chwili ugryzł mnie w tylną łapę, tym samym upadłem. Basior miał już zamiar wbić kły w mój kark, jednak mocno go odepchnąłem.
- Mało ci?! - wysapałem mierząc basiora wzrokiem mówiącym tylko o tym, jaki jestem wściekły.
Basior po raz ostatni warknął, po czym odwrócił się, i kuśtykając odszedł.
Czym prędzej podszedłem do Belli, unosząc przy tym moją tylną, lewą łapę.
- Nic ci nie jest? - zapytałem kładąc uszy po sobie. - Bałem się że coś ci zrobi...
Bella?
- Mam cię! - warknął.
Czym prędzej pobiegłem w stronę dźwięku co sił w łapach. Gdy tylko dotarłem na miejsce, warknąłem głośno w stronę basiora.
Nie myliłem się, to był Jasper. Nie trzymał w pysku żadnej sarny, zająca czy czegoś tam... Ale zaraz... On trzymał Bellę!
- Puść ją w tej chwili. - powiedziałem twardo, odsłaniając kły.
Basior puścił kark wadery, jednak przygniótł ją do ziemi (i to mocno).
Zrobiłem krok w przód, aby zasygnalizować mu, aby się wynosił. Ten jednak tylko wyszczerzył się w przebiegłym uśmiechu, i cicho warknął.
- Jeżeli teraz jej nie zostawisz to... - zacząłem, jednak mi przerwano.
- To co? Co mi zrobisz? - zaśmiał się złowieszczo. - Nie masz szans.
- Ach tak? Znowu chcesz ze mną walczyć? - burknąłem przyjmując pozycję bojową. - Trzymasz się mnie i mojego ojca jak rzep!
- No i? Jesteście tak samo durni i dziwni. - prychnął.
- Przestań w końcu obrażać mojego ojca! - nie wytrzymałem... rzuciłem się na przybłędę używając zębów i pazurów.
Co zrobiłem jako pierwsze? Wbiłem zęby w okolicach jego łopatek, a pazurami zacząłem drapać go w bok. Basior próbował mnie zrzucić, odepchnąć... ale mu to nie wyszło! Gryzłem i drapałem, jednak pamiętałem, że mam go tylko wypłoszyć. Po jakimś czasie zrzucił mnie z siebie, a ja uderzyłem o grube drzewo (w dodatku spadła na mnie niby niewielka warstwa śniegu). Szybko się podniosłem, cicho dysząc. Basior podnosząc jedną łapę ruszył pędem na mnie. Na szczęście umiem nieźle skakać, także w biegu udało mi się go przeskoczyć; chociaż może nie do końca... w ostatniej chwili ugryzł mnie w tylną łapę, tym samym upadłem. Basior miał już zamiar wbić kły w mój kark, jednak mocno go odepchnąłem.
- Mało ci?! - wysapałem mierząc basiora wzrokiem mówiącym tylko o tym, jaki jestem wściekły.
Basior po raz ostatni warknął, po czym odwrócił się, i kuśtykając odszedł.
Czym prędzej podszedłem do Belli, unosząc przy tym moją tylną, lewą łapę.
- Nic ci nie jest? - zapytałem kładąc uszy po sobie. - Bałem się że coś ci zrobi...
Bella?
piątek, 2 lutego 2018
Od Jaka CD Belli
Będąc już w norze ułożyłem się wygodnie na swoim olbrzymim posłaniu. Myślałem tylko o tym, jaki jestem beznadziejny. Po jakimś czasie powieki zaczęły mi ciążyć, najwyraźniej zasypiałem.
~ Stałem na skraju jakiegoś urwiska, nie wiedząc nawet gdzie dokładnie się znajduję. Za mną wznosiła się las, a po drugiej stronie urwiska widać było rozległą łąkę. Na niebie świeciło mnóstwo gwiazd, nie widziałem też najmniejszego śladu chmur. Nagle zobaczyłem wyłaniającą się z lasu sylwetkę, to była Bella.
- Jake... - powiedziała.
- Bella... - odparłem.
Przez jakiś czas oboje staliśmy bezczynnie wpatrzeni w siebie, nawet się nie odzywając. Po jakimś czasie ciszy usłyszałem dźwięk... znajomy...
- Tu cię mam! - wrzasnął, po czym chwycił mnie za kark, i zrzucił z urwiska.
Usłyszałem tylko głos Belli krzyczący ,,Jake!'' i złowieszczy śmiech Jaspera. ~
Bella?
~ Stałem na skraju jakiegoś urwiska, nie wiedząc nawet gdzie dokładnie się znajduję. Za mną wznosiła się las, a po drugiej stronie urwiska widać było rozległą łąkę. Na niebie świeciło mnóstwo gwiazd, nie widziałem też najmniejszego śladu chmur. Nagle zobaczyłem wyłaniającą się z lasu sylwetkę, to była Bella.
- Jake... - powiedziała.
- Bella... - odparłem.
Przez jakiś czas oboje staliśmy bezczynnie wpatrzeni w siebie, nawet się nie odzywając. Po jakimś czasie ciszy usłyszałem dźwięk... znajomy...
- Tu cię mam! - wrzasnął, po czym chwycił mnie za kark, i zrzucił z urwiska.
Usłyszałem tylko głos Belli krzyczący ,,Jake!'' i złowieszczy śmiech Jaspera. ~
Bella?
wtorek, 30 stycznia 2018
Od Jaka CD Belli
- Bella... Nie myśl proszę że nie rozumiem ale... O czym ty właściwie mówisz? - odparłem zmieszany słowami przyjaciółki.
Wilczyca nie odpowiedziała.
- Chciałem ci to dać bo... bo tyle dla mnie zrobiłaś... Chciałem się odwdzięczyć chociaż w taki sposób... niestety chyba tylko tyle mogłem zrobić. - westchnąłem. - A poza tym... nie chcę psuć naszej przyjaźni... co do tego także nie jestem gotów... nie teraz...
Spojrzałem na twarz przyjaciółki, kładąc uszy po sobie i mimowolnie cicho skomląc.
Belli? Sorki że takie nuuudne XD
Wilczyca nie odpowiedziała.
- Chciałem ci to dać bo... bo tyle dla mnie zrobiłaś... Chciałem się odwdzięczyć chociaż w taki sposób... niestety chyba tylko tyle mogłem zrobić. - westchnąłem. - A poza tym... nie chcę psuć naszej przyjaźni... co do tego także nie jestem gotów... nie teraz...
Spojrzałem na twarz przyjaciółki, kładąc uszy po sobie i mimowolnie cicho skomląc.
Belli? Sorki że takie nuuudne XD
poniedziałek, 29 stycznia 2018
Od Jaka CD Belli
Za każdym razem, gdy ukradkiem zerkałem na Bellę, wparywałem się w jej ciemne oczy, które wyglądały jakby te wszystkie gwiazdy na niebie zostały w nich umieszczone. W pewnym momencie uświadomiłem coś sobie; zawsze gdy jestem przy Belli czuję się szczęśliwy... chociaż sam nie wiem czy jest to dokładnie szczęście. Wiem tylko, że zapewne się z nim wiąże, jednak nigdy wcześniej nie odczuwałem czegoś takiego.
Po jakimś czasie postanowiłem udać się do kryształowej groty, po chociażby drobny kryształ dla Belli, zasługiwała na coś więcej, jednak tylko to mi przyszło do głowy.
- Bella... Wybacz ale... Muszę gdzieś iść, wrócę za kilka minut... słowo. - powiedziałem powoli podnosząc się z ziemi.
- Dobrze... zaczekam...
Gdy tylko odpuściłem polanę, ruszyłem pędem w stronę jaskini.
Na miejscu rozpoczęłem poszukiwania kryształu.
Po jakimś czasie zdecydowałem się na taki, który trochę przypominał nocne niebo. Nawet niektóre jego części świeciły... dokładnie, to te różowe. Nadawały one niezwykłego piękna kryształowi, rozświetlając przy okazji ciemność.
Po jakimś czasie zdecydowałem się na taki, który trochę przypominał nocne niebo. Nawet niektóre jego części świeciły... dokładnie, to te różowe. Nadawały one niezwykłego piękna kryształowi, rozświetlając przy okazji ciemność.
***
Położyłem kryształ przed Bellą. - Proszę, to dla Ciebie...
Belluś?^^
piątek, 26 stycznia 2018
Od Jaka CD Belli
- Co myślisz o polanie? Jestem pewien że o tej porze wygląda pięknie!
- Spoko, chętnie.
Udaliśmy się więc dość wolnym krokiem w stronę polany. Było dość ciemno, jednak niebo było bezchmurne, tym samym widać było masę gwiazd i do tego księżyc.
- Spoko, chętnie.
Udaliśmy się więc dość wolnym krokiem w stronę polany. Było dość ciemno, jednak niebo było bezchmurne, tym samym widać było masę gwiazd i do tego księżyc.
***
Usiedliśmy na ziemi, wpatrując się w piękne, noce niebo.
- Widziałaś?! Kometa! - wskazałem łapą miejsce, gdzie przed chwilą widziałem błysk.
- Tak, widziałam. - odparła Bella wpatrując się w niebo.
- Wiem że to dziecinne ale... pomyślałaś o życzeniu? - spojrzałem w ciemne oczy wilczycy, w których odbijało się piękne światło gwiazd.
Bella?^^ Wybacz że takie krótkie...
czwartek, 25 stycznia 2018
Od Jaka CD Belli
Nagle usłyszałem czyjeś kroki w śniegu. Przystanąłem, po czym przykucnąłem za drzewem, przymrużając oczy na tyle mocno, aby nie było mnie widać w tej ciemności.
Jakiś spory kawałek ode mnie stała biała wadera, wyglądająca znajomo. Zaraz... to była... Bella....
Ostrożnie podążyłem za nią, tak aby mnie nie zauważyła, ani nie usłyszała.
***
Zaczęła chłeptać wodę ze strumienia. Gdy tylko skończyła, wyszedłem z ukrycia.
- H-hej Bella... - powiedziałem zbierając się na lekki uśmiech.
Belli?^^
wtorek, 23 stycznia 2018
Od Jaka CD Belli
Czułem się okropnie, cały czas myślałem tylko o tym, że mogłem ,,spłoszyć'' Bellę...
,,Brawo Jake... Weź ty się czasem palnij, ale tak porządnie!'' - myślałem.
***
Był już wieczór. Mineet jakiś czas temu stwierdziła, iż mogę normalnie chodzić, a nawet zdjęła opatrunek. Czułem się o wiele lepiej bez niego. Nadal jednak czułem się okropnie, z powodu iż Bella mnie wtedy opuściła. Oczywiście nie miałem jej tego za złe... skądże! Za złe miałem to tylko i wyłącznie SOBIE. Spacerowałem po lesie, który to w całości pokryty był warstwą śniegu i szronu.
Jak zwykle westchnąłem smętnie. Czułem się bardziej osamotniony, niż zazwyczaj.
Bella?^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)





