Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maxine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maxine. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 maja 2018

Od Maxine CD Anastasii

Cóż, moja ciotka nie należała do osób najbardziej rozgarniętych... Zachowywała się jak typowa babcia lub starsza panna w tych wszystkich filmach. Do tego trochę wtrącała się w nie swoje sprawy... Taka już była i nie zamierzałam tego zmieniać. W pewnym momencie naszej rozmowy miała ochotę wybuchnąć soczystym śmiechem, kiedy Aron zażenowany pytaniem ciotki tylko spuścił głowę nic nie mówiąc... Awww!
Stwierdziłam jednak, że nie zostawię go z tym samego i szybko zmieniłam temat rozmowy. Mam nadzieję, iż wadera wyczuła aluzję, chociaż nie zdziwiłabym się, gdyby niedługo chciała pogadać z basiorem ,,w cztery oczy" i co nie co mu nagadała...
 - Bardzo chętnie! - odparła na moje wcześniejsze pytanie.
Podałam więc jej wywar z ziół i uśmiechnęłam się serdecznie.
 - Pyszny jest! Skąd go wytrzasnęłaś? - zaciekawiła się od razu.
 - Właściwie, to Jerry go zrobił... Jak wróci ze spaceru to ci go przedstawię. - odpowiedziałam.
 - Nie mogę się doczekać! - Ucieszyła się od razu.
Ten mały mongoł wiedział kiedy się zmyć! Pokręciłam głową i westchnęłam głęboko.
 - Mogę u was zamieszkać na jakiś czas dopóki nie znajdę swoich czterech ścian? - spytała się z radością.
 - Jeśli Aron nie ma nic przeciwko to zapraszamy. Mamy dość dużą jaskinię i powinniśmy się zmieścić. - Puściłam jej oczko po czym spojrzałam z wyczekiwaniem na mojego męża.
  - Jestem za! - Wyszczerzył się.
Ciotka szybko wypiła herbatkę i już widziałam po niej, że nie mogła usiedzieć w miejscu. Toteż spodziewałam się jakiegoś dziwnego pomysłu z jej strony - i w tym wypadku miałam rację. Otóż Nasta wyciągnęła mnie na spacer.
 - Mam z tobą kilka ważnych tematów do poruszenia - powiedziała całkiem poważnie.
 - Jakich? - spytałam zaciekawiona.

Ciociu Anastasio? *lenny*

środa, 18 kwietnia 2018

Od Maxine CD Arona

Przyznam bez bicia, iż z początku myślałam, że owa wadera to była partnerka mojego męża. Wyglądała dość młodo i na pierwszy rzut oka nie pomyślałabym, że rzeczywiście mogła to by być jego matka. Przez chwilę byłam na niego zła, lecz później szybko zaczęłam się śmiać sama z siebie oraz z moich głupich myśli.
 - Chris, stary idioto, zostaw go! - krzyknęła owa wadera, a ja ponownie się uśmiechnęłam.
Wyglądało to dość zabawnie, a starszy basior nie wyglądał tak jakby chciał zrobić Aronowi krzywdę, więc nie interweniowałam. Przybliżyłam się za to do matki mojego męża.
 - Jestem Diana. - odparła nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć. - Mama Arona.
 - Miło poznać. Maxine, żona Arona. - uśmiechnęłam się.
W międzyczasie, wyżej wspomniany Chris zszedł z basiora i teraz oboje wpatrywali się w nas z wyczekiwaniem. Oczywiście chwilę później podeszłam do ojca mojego męża i również się przedstawiłam. Chwilę tak staliśmy sobie pośrodku lasu. Mój partner wraz ze swoimi rodzicami dyskutowali zawzięcie i wygłupiali się. Ja w tym czasie z uśmiechem przyglądałam się szczęśliwej rodzince, raz po raz wtrącając swoje zdanie na dany temat. Od razu polubiłam tamte wilki i dobrze czułam się w ich towarzystwie.
 - Nie chcielibyście wpaść do naszej jaskini, żeby trochę odpocząć czy coś? - spytałam.
 - Nie chcemy sprawiać problemu... - odparła od razu kobieta.
 - To żaden problem! Możecie nawet u nas nocować! - Wtrącił szybko Aron i nawet nie miałam mu tego za złe. Kiwnęłam więc tylko głową potwierdzając jego słowa.
 - W takim razie bardzo chętnie zostaniemy. - Teraz głos przejął Chris.
 - W takim razie zapraszamy, chodźcie za nami. - odparł młodszy basior i przejął prowadzenie.
***
Siedzieliśmy wszyscy przy naszym "stole" pogrążeni w wesołej pogawędce. Od czasu do czasu zajmowaliśmy się również małym Snowem, który wesoło biegał na zewnątrz jaskini.
 - Skoro już tu jesteście... - zaczął wesoło Aron. - Chcielibyśmy wam o czymś powiedzieć - spojrzał na mnie porozumiewawczo.
 - Otóż... - Zaczęłam. - Mamy w planach zorganizować wesele, chociaż już teoretycznie jesteśmy małżeństwem, ale to nie ważne. - Zaśmiałam się.
 - A wy jesteście oficjalnie zaproszeni na nasz ala ślub. - dodał mój mąż.
 - Dokładnie! - skinęłam głową.

Aron? Jaka reakcja twoich rodziców? xD

niedziela, 15 kwietnia 2018

Od Maxine CD Anarii

Patrzyłam spod przymkniętych powiek jak wielki niedźwiedź zbliża się do mojej przyjaciółki. Pojedyncze łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Cóż, byłam kompletnie bezradna, a w takich sytuacjach popadałam w panikę. Głośny ryk przeszył moją głowę i odbił się echem od ściany lasu. Dopiero wtedy jeszcze w miarę się ogarnęłam. Grizzly stanął na tylnych łapach i zamachnął się na Anarię, która jakimś cudem zdążyła się uchronić. Wtedy potrząsnęłam głową odganiając od siebie wszystkie czarne scenariusze. Szczeknęłam głośno, a niedźwiedź zamarł w bezruchu po czym spojrzał na mnie.
 - TU JESTEM! - Krzyknęłam głośno ocierając łzy. - CHODŹ TU DO MNIE! - Zwierzę odwróciło się w moją stronę i ponownie ryknęło.
Przynajmniej na jakiś czas zostawiło Anarię w spokoju.
Ile bym teraz dała, żeby ktoś był w pobliżu...
Grizzly zaczął biec w moją stronę. Przez mój umysł przebiegała masa myśli. Mogłam pobiec w stronę wilków, ale wtedy zdemoluje nasze legowiska i na pewno wiele z nich odniesie rany...
Trudno, raz kozie śmierć. Skoczyłam w jego stronę i ugryzłam go w grzbiet. Później jeszcze starałam się atakować jego nogi tak by nie mógł chodzić, ale szło mi dość opornie... W końcu usłyszałam czyiś głos w oddali.
 - Max?! - krzyknął.
 - Lary! - Anaria również się odezwała.
 - Pomożesz mi? - spytałam w pośpiechu.
Ten nic już nie odpowiedział tylko również skoczył w stronę przeciwnika i zaczął atakować. Mimo przysłowiowej przewagi liczebnej nic nie szło po naszej myśli. Niedźwiedź stał się jakby bardziej zawzięty i rozwścieczony, lecz dalej atakowaliśmy bez przerwy.
Grizzly padł dopiero po jakichś 30 minutach. Oboje wykończeni podeszliśmy do Anarii, która była całą ubrudzona we krwi.
 - Anaria! Powiedz coś! - krzyknęłam.
 - Anaria, halo słyszysz nas? Trzeba ją zanieść do legowisk... - stwierdził Lary.

Anaria? Trzeba cię jakoś uleczyć >D

wtorek, 3 kwietnia 2018

Od Maxine CD Shine

 - Oh, cześć Shine! - Uśmiechnęłam się nieśmiało. - Dawno cię nie widziałam. U mnie całkiem dobrze! Wybrałam się na spacer... - mruknęłam. - A jak u ciebie?
 - Hmm, ja ciebie też... Jestem szczęśliwa! - od razu się rozpromieniła.
 - Z jakiego powodu? - przekrzywiłam głowę na bok z zaciekawieniem.
 - Tak po prostu... Zdałam sobie sprawę, że mam tu wszystko co jest mi potrzebne do szczęścia... Mam Jacka - moją miłość, przyjaciół... - Rozmarzyła się.
 - Racja, racja! - zaśmiałam się. - Też świetnie się tu czuję. Mam Arona... i też całkiem sporo znajomych.
 - Cieszę się. - Odwzajemniła uśmiech. - Masz ochotę gdzieś się przejść?
 - Bardzo chętnie.  Chyba brakuje mi trochę czyjegoś towarzystwa... - stwierdziłam.
 - Co powiesz na rzekę? Dawno tam nie byłam...
 - Jestem za!
Przez większość czasu szłyśmy pogrążone w miłej pogawędce, chodź czasami zapadała między nami cisza. Wtedy wsłuchiwałam się w śpiew ptaków, które powoli wracały na nasze terytoria, albo po prostu pogrążałam się we własnych myślach.
 - Co będziemy robić przy rzece? - spytałam ciekawa.

Shine? :3

sobota, 31 marca 2018

Od Maxine CD Arona

Oboje ułożyliśmy się spać. Standardowo wtuliłam się w bok mojego męża. Wydawało mi się, że dzisiaj spał niespokojnie. Nie miałam jednak serca go budzić i stwierdziłam, że powinno mu przejść. W środku nocy zaczął wołać coś przez sen, jakieś niezrozumiałe słowa. Nie  przejęłam się tym zbytnio, mimo to wstałam i zaczęłam łapą gładzić go po sierści.
 - Ciekawe co ci się śni? - szepnęłam sama do siebie tak by go nie obudzić.
Po chwili jednak się uspokoił i ponownie zasnął. Znowu się położyłam obok niego.
***
Obudziłam się dość wcześnie, bo równo ze wschodzącym słońcem. Zdążyłam przy okazji przygotować małe śniadanie dla Arona. On obudził się nieco później.
 - Już ranek? - spytał.
 - Nie, wiesz, po południu - Zaśmiałam się wtedy, a on to odwzajemnił. - Wszystko w porządku? 
 - Hm... Chyba tak. Czemu pytasz?
 - Dzisiaj jakoś tak kiepsko spałeś... Śniło ci się coś? - podpytałam delikatnie.
Basior przez chwilę się zamyślił, a później z lekkim wahaniem w głosie odpowiedział, że nie.
Nie wierzyłam mu zbytnio ale stwierdziłam, iż nie będę naciskać. Może później mi powie?
Niedługo po Aronie obudził się również szczeniak. Najpierw się z nami przywitał z uśmiechem.
 - Pomożecie mi dzisiaj znaleźć rodziców prawda? 
Wymieniłam z Aronem porozumiewawcze spojrzenia.
 - Jasne - uśmiechnęłam się, a basior mi przytaknął. 
Jak już załatwimy tą sprawę to muszę wyciągnąć jakoś od Arona co mu się śniło... - dodałam w myślach.

Aron? :3

niedziela, 18 marca 2018

Od Maxine CD Melindy

Tak więc opowiedziałam Mel całą moją historię skupiając się bardziej na wątku basiora. Było to trudne i niejednokrotnie cisnęły mi się łzy do oczu, lecz starałam się je powstrzymać.
 - Zaczęło się od tego, że w mojej watasze byłam córką Alfy. Niestety każdy faworyzował mojego starszego brata. Nazywał się Parys i był moim kompletnym przeciwieństwem. Nigdy w towarzystwie nie przyznawał się do mnie i ignorował mnie, aczkolwiek kiedy ojciec się nade mną znęcał zawsze potrafił stanąć w mojej obronie... I za to byłam mu wdzięczna. Nie było to jednak tajemnicą, że i on nienawidził naszego taty za to co zrobił... Pewnego dnia Hunter, bo takie imię nosił nasz tata zalazł Parysowi za skórę do tego stopnia, iż po prostu uciekł nie dając ani słowa. Zauważyłam go dopiero w dzień ucieczki, wtedy wydawało mi się jakbym widziała kopię naszego ojca. Zwyzywał mnie strasznie i obiecał że uprzykrzy mi życie... Kompletnie nie wiem czemu to zrobił... Aczkolwiek dokładnie tego samego dnia uciekł i już go nie było. - Skrzywiłam się lekko. - Wtedy stwierdziłam też, że nic mnie tam nie trzyma i również uciekłam. I takim oto sposobem dostałam się tutaj... - westchnęłam kończąc moją historię. - Nie przysnęłaś w trakcie? - powiedziałam już ze śmiechem.
 - Raczej nie... - uśmiechnęła się.
 - A o co chodzi z twoją watahę jeśli mogę spytać? Zrobili ci coś złego? - przekrzywiłam głowę na bok. - Mamy jeszcze dużo czasu, więc możesz opowiedzieć, ale jeśli nie to zrozumiem. - Uśmiechnęłam się łagodnie.


Mel?

Od Maxine CD Arona

 - Biedaczek... - powiedziałam.
 - Co ci się stało? - spytał mój mąż.
 - Szukałem... Mamy i taty... Ale, alee... zgubiłem ich. - nagle posmutniał. - I teraz nie wiem gdzie są! - spuścił głowę w dół, a ja spojrzałam porozumiewawczo na Arona.
 - Może pójdziesz z nami do domu co? Nakarmimy cię, odpoczniemy... - zaproponowałam na co maluch skinął głową.
Szliśmy wszyscy obok siebie. Trochę rozmawialiśmy i próbowaliśmy dociec jak to się stało, że szczeniak się zgubił, ale nic od niego nie wyciągnęliśmy. Okazało się tylko, że nazywa się Snow.
Tak więc zaprowadziliśmy go do jaskini i wyciągnęłam trochę mięsa żeby go nakarmić. Przy okazji oboje też się pożywiliśmy. Wieczorem natomiast ułożyłam mu posłanie w pokoju gościnnym a sama dołączyłam do Arona i położyłam się obok niego wtulając się w basiora.
 - Hmmm, co z nim zrobimy? - spytałam niepewnie.
 - Chyba możemy poszukać jego rodziców, tylko najpierw trzeba trafić na jakieś wskazówki... - skrzywił się nieznacznie.
 - Co proponujesz w takim razie? - zagadnęłam

Aron? ^^

czwartek, 15 marca 2018

Od Maxine CD Anarii

Tak więc połów trwał w najlepsze. Obie miałyśmy dość dużo rybek i och góry cały czas rosły wzwyż.
 - Dobrze ci idzie! - krzyknęłam patrząc na An i robiąc sobie przerwę.
 - Dziękiiii! Tobie też. Hm, możemy już w sumie skończyć. Bo zaraz całe jezioro będzie puste i nie będzie co łowić. - zachichotała.
 - W sumie dobry pomysł. No tooo, czyja górka jest większa? - zmierzyłam wzrokiem obie i przekrzywiłam głowę w bok.
 - Nie mam zielonego pojęcia... - mruknęła.
 - Są dość podobne... Tooo, uznajmy że moja jest większa! - Wyszczerzyłam się.
 - No chyba jednak nie! - odparła. - Moja jest większa! - wypięła dumnie pierś i wyprostowała się.
 - Pff, to możeee... Mam pomysł!
 - Jaki?
 - Poprośmy kogoś żeby sprawdził kto złowił więcej. - odparłam dumna ze swego pomysłu. - Co ty na to?

Anaria? Ciotka wena uciekła.

czwartek, 1 marca 2018

Od Maxine CD Melindy

 - Mówił coś o tym, że chciał znaleźć na nich tak zwanego ,,haka", żeby mieć czym ich szantażować. Wiesz o co chodzi prawda?
 - Wiem, wiem. Mam kilka takich informacji ale są strasznie poufne... Nie powinnam zdradzać takich rzeczy.
 - Skomplikowane... A gdyby tak coś po prostu nazmyślać? - zaproponowałam.
 - Nie przejdzie to u niego... Obawiam się, że to wyczuje co jest dość ryzykowne...
 - Ugh... To ja już nie wiem. - pokręciłam głową próbując odgonić czarne scenariusze, które nagle nawiedziły moje myśli.
  - Może po prostu prześpijmy się z tym i jutro rano się spotkajmy? Wtedy się dogadamy co i jak.
 - Dobry pomysł... Chyba masz rację Mel. Teraz jestem zbyt zmęczona żeby o tym myśleć. - Uśmiechnęłam się smutno.
***
Pożegnałam się z Melindą i w czasie drogi do domu spokojnie sobie wszystko przemyślałam. Również w nocy dręczyłam się tymi myślami. Dlatego też wstałam trochę nie wyspana, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Równo o godzinie ósmej powędrowałam w umówione miejsce spotkania z waderą.
 - I co postanowiłaś? - spytała.
 - Chyba mu coś nazmyślam... Pomożesz mi wymyślić coś w miarę dobrego żeby się nie zorientował?

Mel? xd

Od Maxine CD Anarii

Po zjedzonym śniadaniu bez dwóch zdań zgodziłam się na spacer. Chyba tego potrzebowałam.
Tak więc udałyśmy się na łąkę. Tam rozsiadłyśmy się wygodnie i w spokoju rozmawiałyśmy dość długo. Z czasem An zaczęła czegoś szukać i węszyć dookoła. Ja natomiast powędrowałam wzrokiem do małego jeziorka, niedaleko nas. I nagle nasunął mi się pewien pomysł. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
 - Anariaaaaa! - krzyknęłam dość głośno.
 - Co tam? - wadera natychmiast odwróciła się w moją stronę, po czym do mnie przybiegła.
 - Co ty na to, aby połowić sobie ryby w jeziorku? Zrobimy zakład która więcej złowi? - Wyszczerzyłam się.
 - Jestem za! Możemy spróbować. - uśmiechnęła się z tryumfem.
 - W takim razie o co się zakładamy?
 - Hmm... Jeśli przegrasz toooo pomożesz mi się przez tydzień zajmować Jerrym! Bo sama już nie daję rady.
 - Dobrze, zgadzam się. - Puściła mi oczko.
 - A więc? Co ja będę musiała zrobić jeśli przegram? - spytałam.

Anaria? Jakieś pomysły?

Od Maxine CD Arona

 - Hmm... Jestem za! - Rozpromieniłam się. - A gdzie chcesz mnie zabrać? - spytałam się.
 - Niespodzianka! - zadeklarował dumnie.
 - Mam się bać?
 - Ależ skąd! Ze mną jesteś całkowicie bezpieczna! - wypiął dumnie pierś.
 - No wierzę, wierzę - Zachichotałam.
Dalszą wędrówkę odbyliśmy w ciszy raz po raz przerywając ją krótką rozmową. Nie była to jednak niezręczna cisza. Tylko taka zwykła, która nikogo nie krępuje.
 Poszliśmy między innymi na wzgórze, na którym kiedyś byliśmy i od którego wszystko się zaczęło.
 - Dawno tu nie byliśmy. - powiedziałam.
 - Heh, możliwe, możliwe.
Rozmowa zapewne toczyłaby się dalej gdybyśmy nie usłyszeli czyjegoś wołania o pomoc.
 - Słyszysz to? - spytał.
 - Tak. Chodźmy to sprawdzić! - zaproponowałam i pobiegłam truchtem za Aronem.
Węszyliśmy dość krótko i wytropiwszy małe coś, co wołało o pomoc odsunęliśmy łapą krzaki, a naszym oczom ukazał się mały, zaplątany w zarośla szczeniak.
 - Trzeba mu pomóc... - skwitowałam.

Aron? Brakus wenus daje o sobie znać xd

poniedziałek, 19 lutego 2018

Od Maxine CD Mike'a

Pobiegłam czym prędzej w stronę jaskini Alf. Trzeba było jak najszybciej ich zawiadomić o tym co się właśnie stało.
Jak burza wpadłam do jamy Nila i streściłam mu zaistniałą sytuację.
 - Spokojnie Max. Zgłosiliście to strażnikom?
 - Mike poszedł do nich by im o tym powiedzieć.
 - To dobrze. Pozwól im, że się tym zajmą. Zabierz natomiast Mike'a i śledźcie ich. W razie czego pomożecie strażnikom. Przekaż im tylko, żeby nie zabijali ludzi tylko ich przestraszyli. Wy natomiast pójdźcie za nimi i sprawdźcie gdzie odejdą. - zadeklarował.
W odpowiedzi tylko kiwnęłam głową i truchtem pobiegłam do bazy strażników gdzie zastałam basiora. Powiedziałam im co Alfa zarządził i wszyscy zgodnie udaliśmy się w stronę miejsca gdzie zauważyliśmy ludzi.
 - Nie jesteś szpiegiem prawda? - spytałam z nadzieją w głosie.
 - Nie... - powiedział Mike. - Ale damy radę. Chodźmy za nimi.
Wszystko poszło zgodnie z planem. Strażnicy nastraszyli ludzi, a my pobiegliśmy za nimi.
 - Ciekawe gdzie nas zaprowadzą...

Mike?

poniedziałek, 12 lutego 2018

Od Maxine CD Melindy

Przyznam szczerze, że dawno nie widziałam w tych okolicach lisów, tak więc zaciekawiła mnie postać Shirey. On również przyglądał mi się badawczo, a to zapewne dlatego, że wcześniej mnie tu nie widział. W sumie to mu się nawet nie dziwiłam... W każdym razie miał załatwić dla mnie farbę, aby moja jaskinia wyglądała ładnie. Nie mogłam się już doczekać!
Po załatwieniu wszystkiego odeszłyśmy od jego jamy. Mel wspomniała coś o jakiejś watasze, o której kompletnie nie miałam pojęcia, aczkolwiek nie drążyłam tematu, mimo iż chodził mi po głowie. Stwierdziłam, że później spytam.
 - To może ja pójdę szukać tego zająca dla Shirea? - zaproponowałam.
 - Hmm... Dobry pomysł. - odparła. - Ja mogę pójść do twojej jaskini i sprawdzić czego jeszcze nam potrzeba by wyglądała idealnie. - Uśmiechnęła się.
 - Jestem za! To do zobaczenia za chwilę. - Powiedziałam na odchodne i pobiegłam w swoją stronę.
Czym prędzej upolowałam małe stworzonko. W sumie nie było to jakoś bardzo trudne. Wręcz banalnie proste.
Stwierdziłam, że skoro poszło mi aż tak szybko to może od razu zaniosę je do jamy lisa. Przy okazji będę mieć to już z głowy.
Tak więc ze zwierzyną w pysku potruchtałam do miejsca w którym mieszkał owy osobnik.
 ***
- Shirea! - Krzyknęłam przekraczając próg jaskini. - Shirea! - powtórzyłam to kilka razy lecz nikt mi nie odpowiedział.
A ze względu na to, że byłam  z natury ciekawym osobnikiem to poszłam dalej przed siebie. Nagle ujrzałam jego zielone oczy. Stanął centralnie przede mną.
 - Maxine, jeśli dobrze pamiętam?
 - Tak... - powiedziałam podejrzliwie. - Twój zając. - bąknęłam upuszczając go na podłogę. - To ja już może pójdę...
 - Zaczekaj! Potrzebuję twojej pomocy... Musisz udać się do watahy Hostis i wykraść od nich informacje na temat ich przeszłości. Jesteś szpiegiem więc powinnaś sobie z tym poradzić.
 - Nie! - odkrzyknęłam prawie od razu.
 - Chyba, że... Znasz Parysa? - spytał z chytrym uśmiechem. - Cały czas cię szuka... I cały czas chce się zemścić... Mogę powiedzieć mu gdzie jesteś i wtedy będzie po tobie...
 - To szantaż? - warknęłam.
 - Owszem. Zastanów się dobrze nad moją propozycją. Masz czas do jutra wieczorem. - powiedział.
***
Myślałam nad tym bardzo długo podczas drogi powrotnej. Musiałam się tym z kimś podzielić. Tak więc od razu udałam się do Mel i opowiedziałam jej o całej sytuacji.
  - I co ja mam teraz zrobić?! - spytałam

Mel? xD ostatnio mam wenę na dziwne rzeczy

środa, 7 lutego 2018

Od Maxine CD Mikea

 - W takim razie miło cię poznać! - uśmiechnęłam się przyjaźnie chociaż w głębi duszy niezbyt mu ufałam.
Cóż taki już miałam charakter i nic na to nie poradzę. Mimo to, stwierdziłam, że muszę zacząć otwierać się na innych i takim sposobem postanowiłam zaznajomić się z nowym basiorem.
 - Mi również - powiedział.
 - Skoro tak... To nie chciałbyś czasem na początek znajomości poszukać ze mną zajęca? - zaproponowałam niepewnie.
 - Hm... Bardzo chętnie.
Tak więc oboje udaliśmy się na tropienie małego stworzonka.
Na początku rozmowa się nie kleiła, ale później poszło już z górki. Podpytałam go nieco o historię i jakoś tak bardziej się się do niego przekonałam.
Tak więc skończyło się na tym, że po długich oględzinach wyczuliśmy nasz cel. Odgarnęłam więc łapą krzaki i delikatnie się zza nich wychyliliśmy tak by nie wystraszyć malucha.
 - Teraz... - zaczęłam lecz nagle usłyszałam głośny huk i skuliłam się.
 - Co?! - wyrwało się Mike'owi.
 - Ludzie - rzekłam sparaliżowana. - Nie było ich tu od wieków... Jak to możliwe? - spytałam sama siebie i spojrzałam na basiora.

Mike? miałam wenę na coś takiego xD

poniedziałek, 5 lutego 2018

Od Maxine CD Genevieve

Zaprosiłam Gen do swojej jaskini. Akurat Aron miał jakąś bardzo ważną sprawę i nie mógł zostać ze mną na noc. A przyznam szczerze, że przyzwyczaiłam się do obecności kogoś innego... Tak więc z miłą chęcią przyjęłam moją nową znajomą. Zasnęłyśmy stosunkowo szybko i bez większych przeszkód.
*~*~*
Od lat uczyłam się wczesnego wstawania, i najwyraźniej weszło mi to w nawyk, gdyż obudziłam się jeszcze przed czasem. Wyciągnęłam ze spiżarni zapasy mięsa i ułożyłam je na czymś w rodzaju stolika. Następnie usiłowałam obudzić Geneviev, co wbrew pozorom nie było takie proste, gdyż miała wyjątkowo twardy sen. Mimo to po dziesięciu minutach budzenia, wreszcie się udało i obje zjadłyśmy w spokoju śniadanko. Później było już z górki. Nasz wygląd nieco różnił się, więc wystarczyło tylko nastawić się psychicznie na spotkanie z watahą.
Przez całą drogę rozmawiałyśmy. Przy okazji nieco poznałam Gen z czego się niezmiernie cieszyłam.
Już dawno przekroczyłyśmy granice watahy i znajdowałyśmy się na terytorium naszego wroga. Starałyśmy się udawać jak najbardziej zmęczone ciężką podróżą. Teraz pogrążone byłyśmy w grobowej ciszy. Bałyśmy się, że zaraz coś wyskoczy nam centralnie na twarz i pozna się na naszej tożsamości. 
Usłyszałam szelest w krzakach i nasze przypuszczenia się spełniły. Przed nami pojawił się duży wilk. Wyglądał na starszego od nas. Warczał wściekle patrząc nam głęboko w oczy i przyznam szczerze, że się przeraziłam.
 - Gen! - krzyknęłam mimowolnie.

Geneviev? Troszku się pokomplikowało :v

niedziela, 4 lutego 2018

Od Maxine CD Arona

Aron był strasznie szarmancki i kochany. Coś czuję, że nie będę żałować swojego wyboru... Uśmiechałam się delikatnie za każdym razem gdy nie komplementował. To było słodkie...
Po dopasowaniu kryształów w naszą jaskinię oboje stwierdziliśmy, że pora wybrać się na spacer. Tak więc ułożyliśmy się pod jednym ze świerków. Mimo, że leżeliśmy na zimnym śniegu, to nie żałowałam niczego. Mogłabym tak spędzić wieczność wtulona w jego ciepłe futro.
Westchnęłam z rozkoszy przymykając powieki. Mogłabym tak spędzić wieczność...
Nagle Aron gwałtownie się poderwał. Z początku lekko wystraszona również wstałam.
I nim zdążyłam dobrze ogarnąć sytuację, oberwałam śnieżką prosto w twarz. Uśmiechnęłam się zadziornie.
 - Aron! - pisnęłam ze śmiechem.
Z oddali słyszałam jego głośny chichot.
 - Zemszczę się! - wrzasnęłam chowając się za drzewem.
Że też musiałam mieć czarne futro... Byłam bardzo łatwym celem, ale mimo to cały czas lepiłam śnieżki i rzucałam nimi gdzie popadnie. Aron też we mnie trafiał, ale ja nie pozostawałam mu dłużna.
W końcu po kilku minutach stało się dziwnie spokojnie. Ku mojemu zdziwieniu basior zakradł się do mnie od tyłu i porządnie natarł mnie śniegiem. A że stałam akurat pod drzewem, które całe było skąpane w śniegu to wszystkie te białe płatki spadły na nas tworząc zaspę ze śniegu pod nami.
Zaśmiałam się serdecznie i przykryłam Arona jeszcze większą ilością śniegu.
 - Do twarzy ci. - zaśmiałam się puszczając mu oczko.

Aron? :3

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Od Maxine CD Arona

Wróciwszy do nory zastałam Arona. Wyglądał na trochę zaniepokojonego. Tak więc uspokoiłam go szybko  pokazując przy tym niedawno upolowaną zdobycz.
Oboje zniknęliśmy w otchłani naszej jaskini i zjedliśmy sarnę. W sumie to Aron zjadł większość bo ja tylko skubnęłam kilka kawałków, po czym stwierdziłam że jestem pełna i dałam sobie spokój. Chyba powinnam zacząć więcej jeść, bo wyglądam coraz gorzej.
Pokręciłam głową na boki odganiając wszystkie czarne scenariusze i uśmiechnęłam się w stronę basiora.
 - Jakieś plany na dzisiaj? - spytał.
Odwróciłam się na plecy, do góry brzuchem i spojrzałam na niego tak że stał do góry nogami. Zaśmiałam się z tego widoku, a on zrobił zdezorientowaną minę.
 - Hmm... Chyba nie. - stwierdziłam po dłuższym namyśle. - Dzisiaj mi się nic nie chceeeee~ - przeciągnęłam się i mruknęłam ciszej.
 - Widać, widać... - Wyszczerzył się i ułożył obok mnie.
 - A ty? Masz coś do roboty? - zagadnęłam przytulając się do niego.

Aron? :3

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Od Maxine CD Arona

Niedługo potem wróciliśmy do mojej jaskini. Coś czuję, że Aron się tutaj zadomowi. Może i jakoś tego specjalnie nie okazywałam ale bardzo się cieszyłam z tego co właśnie się wydarzyło. Całą drogę starałam się być jak najbliżej Arona. Przy nim czułam się bezpiecznie i wiedziałam, że nic mi nie grozi.
Ułożyliśmy się standardowo na posłaniu, tym razem leżałam o wiele, wiele bliżej basiora niż wcześniej i plecami opierałam się o jego brzuch. Oddychał spokojnie i miarowo, a ja wsłuchiwałam się w to, aż w końcu znużona tymi dźwiękami, jak i wrażeniami z dzisiejszego dnia - usnęłam.
 ~Przede mną rozprzestrzeniało się właśnie to wzgórze na którym byliśmy tego wieczora. Czułam jakiś dziwny spokój co było u mnie kompletną nowością. Była wiosna - moja ulubiona pora roku.
 - To dla ciebie. - Aron zaszedł mnie od tyłu i podarował mi mały bukiet kwiatków. 
Ucieszyłam się niezmiernie. Cało to popołudnie minęło nam na zabawach i rozmowie. Głównie straszyliśmy pasikoniki schowane w trawie i goniliśmy zające, tak dla zabawy. 
Chyba nigdy nie czułam się tak dobrze jak wtedy... Zamknęłam oczy i westchnęłam głęboko. Chyba będę musiała podziękować Aronowi. Dzięki niemu stałam się szczęśliwsza.~
Powoli otworzyłam zaspane oczy i przetarłam je łapą. Basior dalej spał obok mnie, więc tylko uśmiechnęłam się delikatnie i przeciągnąwszy się po cichu wstałam by go nie obudzić i wyszłam z nory by na coś zapolować. Cóż, zapasy w mojej spiżarni już się skończyły więc innego wyjścia nie miałam...

Aron? wybacz, że tak długo

czwartek, 18 stycznia 2018

Od Maxine CD Arona

Zamurowało mnie totalnie. Patrzyłam się na niego tępo i przechyliłam lekko głowę w bok kilka razy mrugając.
 - Co? - spytałam.
 - Czy... Zostaniesz moją żoną? - powtórzył spokojnie.
 Wystraszyłam się nieco i zrobiłam kilka kroków w tył po czym spuściłam głowę w dół.
Aron był wspaniałym wilkiem. Całkiem ładny i zadbany... Nie był chodzącym workiem kości tak jak ja... Do tego i z charakteru na pierwszy rzut oka nie miał żadnych wad. Miły, szarmancki i zabawny, czego chcieć więcej?
Uśmiechnęłam się delikatnie i zapewne, gdybym była teraz w ciele człowieka, to solidnie bym się zarumieniła.
Mimowolnie przed oczami pojawiły mi się sceny z dzieciństwa. Przypomniałam sobie moją pierwszą miłość, to jak mnie odrzucił i upokorzył na tle całej watahy było okrutne... Nie chciałam by znowu się to powtórzyło w jakikolwiek sposób.
Potrząsnęłam głową na wszystkie strony by wyrzucić czarne scenariusze z moich myśli i z przestrachem spojrzałam na basiora.
 - Maxine? Ty... Płaczesz? - spytał podchodząc bliżej.
Ugh, nawet nie zauważyłam jak słone łzy spływały ciurkiem po moich policzkach i spadały na zmarzniętą ziemię.
 - Co? Nie! Too... To ze szczęścia. - Uśmiechnęłam się niewesoło.
Aron podszedł jeszcze bliżej i przytulił mnie do swojego boku.
 - Aron?
 - Tak?
 - Ja... Ja się zgadzam. - wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.

Aron? To co teraz? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

niedziela, 14 stycznia 2018

Od Maxine CD Arona

 - Aron? - spytałam. - Wszystko w porządku? - upewniłam się.
 - Tak, raczej tak. - uśmiechnął się.
Chyba tym razem nie śnił mu się żaden koszmar, gdyż wyglądał na w miarę spokojnego lecz zamyślonego.
Mimowolnie sama też się uspokoiłam, bo od kilku dni basior ewidentnie miewał koszmary i było mi go troszku szkoda.
Z rana zmieniłam mu bandaże, gdyż tamte były już stare i zakrwawione. Przy okazji obejrzałam nieco jego ranę, która już całkiem ładnie się goiła. Także za jakieś dwa dni będę mogła spokojnie zdjąć opatrunek.
 - To co, dzisiaj też na spacerek? - spytał zadowolony.
 - No możemy, możemy... - powiedziałam.
Na początku oczywiście zrobiłam nam dość duże śniadanie. Bowiem zamierzałam dzisiaj pójść na dłuższy, możliwe że całodniowy spacer.
Tak więc, od razu po wyżerce udaliśmy się wolnym krokiem na małą przebieżkę.
Słońce powoli zaczęło zachodzić, a my zatrzymaliśmy się na niewielkim pagórku.
 - Jak tu pięknie! - Zachwyciłam się.
 - N...Niemożliwe... - szepnął osupiały Aron.
 - Coś się stało? - spytałam zdziwiona. Chyba też był zachwycony pięknością tego miejsca...

Aron?