Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brooke. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brooke. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 stycznia 2018

Odejście

W dniu dziejszym jesteśmy zmuszeni pożegnać Lassie i jej szczenięta - Brooke, Alexa, Ginny i Dave'a. Powodem odejścia postaci jest brak czasu.
Zawsze będziemy Was miło wspominać. Żegnajcie.




Od Lassie
Dziękuję Wam, między innymi:
- Melindzie, bo się mną zainteresowałaś :) Napisałaś do mnie jako pierwsza, mimo że ja czułam się tu zagubiona i opek do Ciebie niezbyt mi wyszedł;
- Anarii, to Ty kojarzysz mi się z tym blogiem. Najczęściej z Tobą pisałam na chacie, do Twoich postaci poleciało ode mnie najwięcej opków. Wytrwale wszystko tłumaczyłaś, wspierałaś, pomagałaś.
- Maxime, bo ostatnio dużo pisałyśmy (chat). I wybacz, za niedotrzymaną obietnicę. 
- Reszcie - za wszystkie chwile spędzone razem...
Ten blog był dla mnie bardzo ważny, z resztą, jak dla każdego członka. Z powodu natłoku szkolnych obowiązków jestem zmuszona to zrobić. Długo się zastanawiałam, ale podjęłam decyzję. Z resztą to nie jedyny powód. Nie mam zamiaru zwierzać się tu pozostałych trzech powodów. Czy wrócę? Nie mam pojęcia. Jeśli już, to niezbyt prędko. Muszę po prostu bardziej udzielać się w życiu realnym. Dziękuję za cierpliwość do mej roztrzepanej głowy, za akceptowanie mojego lenistwa do pisania opków. Muszę bardziej angażować się w to, co nie zniknie po wystrzeleniu korków (;
Pozdrawiam,
Ktoś, kto niemal już nie istnieje na tym świecie...

sobota, 23 grudnia 2017

Od Brooke do Anarii

Oczywiście nie mogło mnie to ominąć. Musiałam zobaczyć tę wilczycę.
Szybko wyczołgałam się spod łap mamy i usiadłam rozdzielając nieznaną mi wilczycę od matki.
Pierwsze co przykuło moją uwagę, to jej ciemne oczy i białe futro, jak mamy. Szybko przyjrzałam się jej ciekawie, układając w myślach pytania, które mogę jej zadać. W międzyczasie starałam się sprawiać wrażenie... hmmm... ujmę to jak mówi Alex, „niewinnej małej waderki, która absolutnie nie zrobiła nic złego”. Nie wierzę, że jestem jakimś „ancymonkiem”. Dlatego siedząc przed nią skuliłam uszka i zrobiłam maślane oczka.
Żeby odpędzić się od powątpiewającego spojrzenia brata i karcącego wzroku matki dodałam ale to absolutnie całkowicie słodziutko i niewinnie szczenięcym głosikiem:
- Kim pani jest?
Ta starsza od mojej mamy (z pewnością dorosła) wilczyca posłała mi promienny uśmiech.
- Witaj. Nazywam się Anaria, a ty zapewne jesteś Brooke.
- Tak, tak, tak. A dlaczego pani tu jest? Skąd pani przyszła? Pani mieszka w watasze? A dzieci pani ma? A...
- Brooke, nie zadawaj tylu pytań na raz. Ciocia Anaria ma dwie córki, trochę młodsze od ciebie i Alexa, w wieku Ginny. W naszym stadzie mieszka dłużej od nas.
- O, dobrze. Ciociu, ciociu, a...
- Wyglądasz jak jedna wielka strasznie żałosna garstka nieszczęścia. –
Uwaga brata zirytowała mnie, ale rozluźniłam się i uśmiechnęłam do tej cioci A... jakoś i od razu poczułam różnicę.
Faktycznie, przesadziłam. Wyglądałam za niewinnie, za żałośnie.
- Ajjj, to ciocia wybaczy. Ciociu, to coś ci pokażę albo...
- Chodź Brooke – zlały się trzy głosy mojego rodzeństwa. Każdy oczywiście w innej intonacji.
Niechętnie podreptałam do nich. Jak zwykle, dałam plamę.
- Och te dzieci... – głos mamy rzucił mi się w uszy. Ciotka Jak-jej-tam i mama wdały się w rozmowę, a ja z zawstydzeniem odważyłam się spojrzeć w powątpiewający wzrok Alexa, drętwy Dave’a i przestraszony wzrok Ginny.

Anaria?