Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruno. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 czerwca 2018

Od Bruna CD Genevieve

Gdy usłyszałem słowa wadery, trochę mnie... zamurowało. Początkowo nie wiedziałem co powiedzieć, jednakże w końcu zdecydowałem się delikatnie zmienić temat.
- Przygotowałem coś dla ciebie. Leki, które powinny ci pomóc... - wskazałem małą ilość wywaru z czarnego bzu, i herbatę wiśniową. - Sądzę, że dobrze ci zrobi wypicie tego.
Gen z niepewnością powąchała wywar. Gołym okiem widać było, że poznała jego zapach. Wypiła go powoli, i zabrała się za picie herbaty.
- Dziękuję raz jeszcze... - powiedziała.
- Nie ma sprawy - uśmiechnąłem się.
Wadera przez chwilę milczała. Po chwili jednak, zdobyła się na lekki uśmiech. Mimo to, ciągle wyglądała na smutną... Było mi jej bardzo szkoda, ponieważ wiedziałem doskonale, co to znaczy być smutnym. Chciałem ją jakoś pocieszyć, ale nie wiedziałem jak... Brakowało mi pomysłu.

Gensiu? X3

Od Bruna CD Genevieve

W pewnym momencie poczułem, że wadera już nie płacze. Poczułem też, że jej ciało jest totalnie rozluźnione. Spojrzałem na nią... zemdlała. Bez dłuższego namysłu podniosłem ją, i ruszyłem do swojej nory. Tam powinienem mieć jakieś leki, które mogłyby jej nieco pomóc. Hmm... może dam jen do posąchania wywar z czarnego bzu, słodzony cukrem trzcinowym? Heh, jak się obudzi, i zechce, to zapewne dam jej to do wypicia. Może to nie jest przepyszne, ale porcja jest mała... w razie co, mogę dać jej do popicia herbatę wiśniową. Razem to będzie dobre na odporność i serce...
W końcu dotarłem do nory. Ułożtłem waderę na posłaniu, i wziąłem wywar z czarnego bzu, w wersji słodzonej cukrem trzcinowym, i wziąłem herbatę wiśniową. Dałem jej do powąchania wywar, który pachniał mocno i ładnie. Gen delikatnie otworzyła oczy, jednakże zamknęła je z powrotem, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem. Spróbowałem raz jeszcze... i kolejny... W końcu pomyślałem, że ostrożnie przemyję jej pysk czymś z rumiankiem.
I wreszcie... Otworzyła szeroko oczy, i zamrugała kilka razy w szybkim tempie.
- Uff... nic ci nie jest? Już zaczynałem się bać...

Gensiu? Szybkość odpisu włączona xD





czwartek, 24 maja 2018

Od Bruna CD Jerry'ego

- W sumie... Co byś powiedział na wielką porcję wywaru z imbirem, miodem i ziołami? Moglibyśmy zanieść po trochu dla każdego z członków rodziny...
- Niezły pomysł! Skoczmy tylko po potrzebne składniki, i spotkajny się w...
- U mnie? - zapytałem.
- Jeśli nie będzie ci przeszkadzać... to dobrze. - powiedział. Zaraz po tym pobiegł w stronę nory.
Udałem się do swojej spiżarni, i przygotowałem imbir, miód, jeżyny (jako zamiennik cytryny), i odrobinę cukru trzcinowego.
Po jakimś czasie zjawił się Jerry, z kilkoma laskami cynamonu, imbirem, jeżynami i miodem.
Jerry rozpalił małe ognisko pod kociołkiem, a ja wlałem do niego wodę.
Za pomocą pazurów ,,starkowaliśmy" imbir, który to zaraz po tym wrzuciliśmy do kociołka. Następnie dodaliśmy cynamon. Po chwili wszystko wymieszaliśmy za pomocą grubych patyków. Gdy ogień zgasł, i wszystko się zagotowało, wlaliśmy miód, sok z jeżyn, i wsypaliśmy nieco cukru z trzciny. Wszystko dokładnie wymieszaliśmy, i poprzelewaliśmy do aż 20 ,,butelek". Zanieśliśmy po jednej dla Anarii, Lerego, Holly, Riley, Claudii, Belli, Jake'a, Lizzie, Arona, Maxine, Genevieve i Nastii - byłyo to więc 12 butelek. Pozostałe 8 podzieliliśmy równo między sobą - każdy wziął 4.
- Fajnie się razem pracowało... - powiedziałem nieśmiało.

Jerry? ^^

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Od Bruna do Jerry'ego

Obudziłem się bardzo wcześnie rano, gdy rozgwieżdżone niebo dopiero co zaczynało się rozjaśniać, a słońce jeszcze nie wystawało zza horyzontu. Nie miałem zamiaru leżeć na posłaniu, więc wstałem i poczłapałem do wyjścia. Wychodząc z nory wziąłem głęboki wdech, i powoli, z zamkniętymi oczami wypuściłem powietrze; spojrzałem w niebo, przyglądając się jego pięknu.


Po chwili ze smutkiem wlepiłem wzrok przed siebie, i ruszyłem nad rzekę. Zbieranie ziół przynajmniej zajmie mi nieco czasu, a lepsze to niż samotne siedzenie w swojej norze. No, gdybym jeszcze miał ze sobą kogoś, kto nie zwracałby uwagi na moje wady, i mnie kochał... byłbym szczęśliwy. Rodzina rodziną, ale w końcu nie zajmę jakiegoś ,,pierwszego miejsca'' w ich sercu.
***
Ostatni spacer po zioła na dziś... Słońce już wyszło zza horyzontu, i cieszy oczy swoją intensywnie pomarańczową barwą. Natomiast u mnie w domu suszy się lubczyk, bazylia, mięta, melisa i szałwia, a ja niosę korzeń imbiru i ,,laskę'' trzciny cukrowej. No, rzecz jasna pechowiec ze mnie, tak więc zaraz za drzewem rosnącym niedaleko mojej nory wpadłem na kogoś kto akurat biegł. Imbir i trzcina wypadły mi z pyska, a ja sam upadłem na drzewo. Wilk na którego wpadłem odleciał jakiś metr dalej, i spojrzał na mnie z grymasem na pysku.
- Przepraszam... Mogłem uważać gdzie idę... - powiedziałem kładąc uszy po sobie, i wlepiając oczy w ziemię.

Jerry?

sobota, 31 marca 2018

Od Bruna CD Genevieve

Po jakimś czasie skumałem, że odrobinę mnie poniosło. Nie no... mój głos jest odrażający, a Gen go słyszała...
Ale zaraz, cofam to; zasnęła. Wokół słychać było tylko śpiewy ptaków i delikatny szum wiatru. Zapach kwiatów i ciepłe promienie słoneczne, ogrzewające moje futro, dodawały klimatu. Przeturlałem się tak, aby być kawałek dalej od wadery (aby jej nie przeszkadzać), położyłem się na plecach, i zacząłem gapić się w chmury na pięknym, błękitnym niebie; odgadywałem kształty chmur.
Ach, niezmiernie brakuje mi w życiu osoby, która mimo wielu moich wad mnie kochała. Dla której mógłbym oddać całe swoje serce, a ona by go nie złamała... No ale, z takim wyglądem to se mogę jedynie pomarzyć.
Wracając do tematu, większość chmur miała niewielkie rozmiary, jednakże w każdej dostrzegałem jakiś kształt.
W pewnym momencie usłyszałem ziewnięcie. Czyżby Gen się obudziła?...

Gen? Wybacz proszę, że to takie dziadoskie :c

sobota, 3 marca 2018

Od Bruna CD Genevieve

- Czemu nie... - uśmiechnąłem się. - masz jakiś pomysł?
- Hmm... Może polana?
- Jestem za. - delikatnie zamerdałem ogonem.
Udaliśmy się więc na polanę, ciesząc oczy pięknem natury. Osobiście byłem z lekka zdziwiony, że Genevieve chciała iść gdzieś ze mną, zazwyczaj wszyscy mnie odpychają... Cóż, nie byłem pewien co sobie o mnie myśli, jednak miałem cichą nadzieję że mnie nie odepchnie... Ech, szkoda że samooceny nie da się od tak sobie poprawić, przydałoby mi się.
Jakiś czas później byliśmy już na polanie. Błękitne niebo bez chmur, pierwsze, wiosenne kwiaty, delikatne promienie słońca, śpiew ptaków i szum wiatru... Polana w czasie przedwiośnia wygląda cudownie!

Gen? XD

sobota, 24 lutego 2018

Od Bruna do Genevieve

Zgodnie z wolą matki udałem się na polowanie. Niestety, przy strumieniu i na polanie nic nie znalazłem... Postanowiłem więc udać się nad potok, jednak i tam szczęście mi nie sprzyjało.
- Jasny szlak... - bąknąłem pod nosem sam do siebie.
Chwilę później usłyszałem kroki tuż za sobą. Gwałtownie się odwróciłem i... ujrzałem znajomą z widoku waderę.
- Cześć... - odezwałem się niepewnie. - Jesteś z watahy, zgadza się?

Gen?^^

sobota, 16 grudnia 2017

Od Bruna CD Riley

- No... Niby nikt...
- Więc? - wadera ciągle patrzyła na mnie chytrym wzrokiem.
- Ale będą się martwić...
- Zawsze się martwią, to normalne. - stwierdziła.
- Nie chcę sprawiać mamie kłopotów... - powiedziałem nie dając za wygraną. - I tak ma złe wspomnienia...
- Spokojnie, nic się nie stanie! Kiedyś zrobiłyśmy z Claudią dwie fajne rzeczy, i tak nie myślałyśmy, nie do końca.

Riley?

środa, 6 grudnia 2017

Od Bruna CD Riley

Patrzyłem na waderki jeszcze jakiś czas. Po czym skierowałem wzrok na waderkę obok mnie.
- W sumie to chętnie bym dołączył... - powiedziałem nieśmiało.
- Serio?...
- Tak, lubię się bawić w śniegu, ale Holly jest ,,delikatna'' więc nie mogę się tak bawić z nią...
- Aha...
- Mają szczęście, są dwie. Chciałbym mieć brata, albo kolegę... - położyłem po sobie uszka.

Riley?

wtorek, 5 grudnia 2017

Od Bruna do Riley

Dzisiaj był całkiem ważny dzień, miałem poznać inne szczeniaki z watahy! Dokładnie szczeniaki alf i bet.
***
- Witaj mamo! - powiedziała Anaria przytulając moją mamę.
- Cześć Holly, cześć Bruno. -dodała.
Chwile później, wszyscy już się przywitali.
- Chcecie się w coś bawić? - zaproponowałem.
- Ja chciałabym w berka... - powiedziała Claudia.
- Popieram... - dodała Riley.
- Niech będzie... - dorzuciła Bella.
- Czemu by nie? - zamerdała ogonkiem Holly.
- Więc kto gania?
- Ja bym mogła! - Claudia odważnie zrobiła krok do przodu.

Riley?

Nowe szczenię!

Crystal adoptowała szczenię! Powitajmy Bruno Coldmist!