Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jack. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jack. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 kwietnia 2018

Czystka

W dniu dzisiejszym jesteśmy zmuszeni pożegnać 7 wilków, a są to:

Jack - brak aktywności na blogu, ignorowanie wiadomości od administracji

Crystal - brak pomysłu na postać

Lucas, Mike i Leyla - brak czasu

Jerry - niepisanie opowiadań

Harry - brak pomysłu na postać

Żegnajcie, nigdy Was nie zapomnimy i jeśli zechcecie, zawsze możecie przywrócić swoje postacie!


czwartek, 15 lutego 2018

Od Jacka CD Shine - EVENT WALENTYNKOWY

Shine miała racje. Już chwilę później wytropiliśmy dorosłą sarnę. Sarna stała sobie w cieniu drzew nieświadoma tego, że ją obserwujemy. Znaleźliśmy ją nawet w dobrym miejscu bo dookoła było dużo sosen, które uniemożliwiały jej ewentualną ucieczkę bo jak wiadomo każdemu drapieżcy atak z zasadzki jest lepszy niż pogoń bo nie wymaga tyle siły, ale za to trzeba się naprawdę cicho zachowywać żeby ofiara nie uciekła nam sprzed nosa. Ustaliliśmy bardzo szybko z Shine plan działania i szybko podeszliśmy sarnę od tyłu, z dwóch stron. Jeszcze nie wyczuła naszego zapachu. Wyskoczyłem zza drzew i wgryzłem się w kark zwierzęcia, zaraz za mną wyskoczyła Shine i to ona zadała ostatni cios. Potem zabraliśmy się za jedzenie, a mięsa było naprawdę dużo i mieliśmy wątpliwości czy damy radę zjeść całą sarnę ale apetyt nam dopisywał.
***
Następnego dnia bardzo wcześnie wyszedłem z nory, bo musiałem porozmawiać z Anarią o organizacji ślubu. Nie budziłem jeszcze Shine, bo moja przyszła żona jeszcze spokojnie sobie spała. Zachwycał mnie jej widok kiedy spała. Tak w sumie to nie tylko wtedy bo zawsze wygląda pięknie, ale zwłaszcza w tym momencie trudno mi było oderwać od niej swoje spojrzenie.
- Anaria! Dobrze że cię widzę! - zastałem Anarię przy wejściu do jej domu. Czekała na mnie tak jak się umówiliśmy.
- Hej Jack. Ale sobie wybraliście dzień na ślub! - Anaria jak widać była w bardzo dobrym nastroju ale nie wiedziałem o czym może mówić. Czy zapomniałem o czymś ważnym?
- Jak to?
- Dziś jest ŚWIĘTO MEI - dzień zakochanych! - poinformowała mnie siostra mojej przyszłej żony - Ale z was szczęściarze! Będziecie mieć ślub w walentynki!
Jak ja mogłem o tym zapomnieć? No przecież! Trochę trudno pamiętać jak się nie ma kalendarza. Ale nad tym się teraz nie będę zastanawiać.
***
Uzgodniłem z Anarią, Melindą, Nilayem i Larym wszystkie szczegóły w tym miejsce w którym mamy się pobrać z Shine. Długo myślałem nad tym jakie to ma być miejsce. Chciałem żeby było wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Poszedłem po Shine. Jeszcze nic nie wiedziała o moich planach. Zaproponowałem jej spacer po lesie. Oczywiście się zgodziła i na szczęście chyba nic nie podejrzewała.
***
- Przez całą drogę milczysz. Gdzie my idziemy? - spytała się mnie wadera.
- Zobaczysz. Jestem pewien że ci się tam spodoba. - powiedziałem patrząc na jej piękne, brązowe oczy.
- Czekaj chwile... Jesteśmy nad strumieniem?
- Tak.
- Ale dlaczego tutaj?
- Nie wiem czy pamiętasz ten dzień, ale to właśnie tutaj się poznaliśmy. - spojrzałem na nią i czule polizałem po pysku - Tu po raz pierwszy cię spotkałem. Zaczęliśmy mówić o... - uśmiechnąłem się pod nosem - ... już pamiętam. O tym jak należy się witać. Niech pomyślę... Jak "wypada się witać"?
- Pamiętam to... - zachichotała wadera - Nie za bardzo się na początku dogadywaliśmy.
Wadera rozejrzała się dookoła i spytała się co wszyscy tutaj robią.
- Czekają. - odpowiedziałem.
- Na co?
- Na nas. Podobno mamy wziąć ślub, chyba że się już rozmyśliłaś?
- Nie, ale to takie nieoczekiwane! - zaśmiała się Shine.
Stanęliśmy pod wielką wierzbą przy strumieniu. Wyszło słońce, które oświetliło nas. Spod śniegu widać było kilka malutkich kwiatków. Wszystko było takie piękne.
- Kocham cię... - spojrzałem na Shine - Chcę z tobą być zawsze i wszędzie. - zerwałem jeden z kwiatków i podałem go Shine - Szczęśliwych walentynek.

Shine?

piątek, 26 stycznia 2018

Od Jacka CD Shine

- Chodź ze mną. Chcę ci coś pokazać - uśmiechnąłem się w tajemniczy sposób.
Zachowanie to trochę zdziwiło Shine ale poszła za mną.
- Długo myślałem nad tobą i mną. Nad nami. I myślałem też o tym gdzie będziemy mogli mieszkać. Jesteśmy prawie na miejscu.
Doprowadziłem ją do dużej, ładnie wykończonej nory ze sporym wejściem i dużym wnętrzem. Była głęboka bo trochę czasu poświęciłem na jej wykopanie, ale warto było. Shine chyba była szczęśliwa.
- Jack? Mam do ciebie ważne pytanie - powiedziała i weszła za mną do nory.
- Pytaj - uśmiechnąłem się pogodnie patrząc przy tym na jej piękne, brązowe oczy.
- To co będzie ze ślubem? Chcesz komuś o tym mówić?
- Tak. Już uzgodniłem to z przywódcami. Ślub odbędzie się jutro jeśli się zgodzisz. Twoja siostra Anaria ma się zająć przygotowaniami.

Shine?

wtorek, 23 stycznia 2018

Od Jacka CD Shine

Szliśmy bardzo powoli. Nigdzie się nie spieszyliśmy. Shine chciała zwiedzać, ja chciałem się cieszyć każdą chwilą u jej boku. Jest taka piękna i nie wiem dlaczego tyle czasu zwlekałem z powiedzeniem jej o wszystkim co do niej czuję. Wiedziałem że ona czuje to samo i to mnie naprawde poruszyło bo nikt nigdy albo nie chciał, albo nie potrafił odwzajemnić moich uczuć. Właściwie to chyba nikogo takimi nie darzyłem. Aż do teraz. Nie wierzę w motyle w brzuchu i tym podobne głupoty, ale dlaczego ja teraz coś podobnego czuję? Serio, to mi się nie wydaje. Ja naprawdę chyba wariuje. A czułem sie tak tylko w jej towarzystwie. Czy coś jest ze mną nie tak? Nie będę teraz o tym mysleć. Chce być z nią i będę mysleć wyłącznie o niej. Nikomu tak jeszcze nie ufałem.
- Możemy iść tam? - spytała się mnie Shine.
- Oczywiście. Pójdziemy gdzie tylko będziesz chciała. - powiedziałem patrząc na wilczycę.
Stała bliziutko brzegu i patrzyła na drzewa na drugim brzegu rzeki. Słońce odbijało się w lodzie pokrywającym rzekę.

Shine?

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Od Jacka CD Shine

Odwróciłem raptownie wzrok. Chyba wadera się tego nie spodziewała.
- A niech to! Zapomniałem! - jęknąłem.
- O czym? - Shine bardzo się zdziwiła i posmutniała.
- Chodź szybko. Muszę coś prędko załatwić.
- Dobrze... - wilczyca położyła uszy po sobie.
Spojrzałem na nią - Nie martw się. Wrócimy do tej rozmowy.
Shine pobiegła za mną przez las. Co jakiś czas się oglądałem, żeby sprawdzić czy ciągle za mną biegnie. Wilczyca patrzyła na śnieg pod łapami. Nie odwracała na mnie wzroku nawet na chwilę.
- Poczekaj tu chwilę. Muszę coś załatwić. - poprosiłem.
- Ok. - Shine nadal miała odwrócony wzrok w inną stronę, jakbym był jej teraz zupełnie obojętny.
A to ci sprawa. Uwierzyła. Tym lepiej dla mnie. Swoją drogą szkoda, że jednak przyszło jej tak łatwo uwierzyć w moją upozorowaną "obojętność". Pobiegłem za wzgórze pokryte śniegiem. Zniknąłem w tym momencie waderze z oczu.
- Shine! - wykrzyknąłem nagle.
Wilczyca szybko pobiegła w moją stronę - Co ty wyprawiasz? To nie jest śmieszne!
Zezłościłem ją trochę swoim zachowaniem. Zaraz potem zasłoniłem jej oczy.


- A teraz się odwróć i popatrz przed siebie. - powiedziałem z tajemniczością w głosie.
- Ojej! - Shine spojrzała na brzeg jeziora - Jak tu pięknie!
- Byłaś tak pochłonięta złością na mnie, a potem potrzebą ratowania mnie z rzekomych opałów więc... - uśmiechnąłem się chytrze tłumacząc to zajście - Nawet nie zauważyłaś gdzie jesteśmy.
- Ty chytrusie! - zaśmiała się wilczyca.
- Ale ale! To nie koniec atrakcji! Nie bez powodu cię tu przyprowadziłem!
- Słucham? Co chcesz powiedzieć?
- Shine Coldmist, jestem prostym, złośliwym, opryskiliwym i potwornie upartym basiorem. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - spojrzałem wilczycy prosto w oczy.
Tego właśnie bałem się najbardziej. Czy wadera mnie zechce?

Shine?

Od Jacka CD Melindy

- Jestem na tak, pani alfo. - zażartowałem i uśmiechnąłem się chytrze.
Potem każde z nas poszło w swoją stronę.
***
Tak jak się umówiliśmy następnego dnia spotkaliśmy się koło legowisk i poszliśmy na polowanie. Od rana napadało dużo śniegu i trochę czasu nam zajęło przejście przez las. Udało nam się upolować grupkę szaraków i chociaż były to małe zdobycze to nawet się nimi najedliśmy.
- Smaczne było. Możemy polować częściej. - powiedziała Melinda.
- To gdzie teraz idziemy? - spytałem się wadery.
- A gdzie chcesz iść?
- To zależy od ciebie.

Melinda?

Od Jacka CD Shine

Zaskoczony początkowo odsunąłem się. Przyznaję że spodziewałem się ze strony Shine czegoś takiego, ale to ja miałem zamiar zrobić ten pierwszy krok. Głupio mi się zrobiło, bo to ja powinienem to zrobić. Po chwili zorientowałem się, że ona właśnie teraz, w tym momencie na mnie patrzy.
- Przepraszam, nie wiem co mi odbiło! - zaczęła się tłumaczyć Shine, ale zasłoniłem łapą pysk wadery.
- Za to się nie przeprasza. To ja chyba w porę się nie zdecydowałem na to i to ja powinienem cię teraz przepraszać.
- Ale na co?
- Na to. - przysunąłem pysk do Shine i polizałem ją po pysku.
Wadera zesztywniała jakby ktoś ją chwycił z nienacka za ogon (tak przynajmniej dzieje się w moim wypadku, kiedy ktoś mnie szarpnie za kitę).

Shine?

środa, 29 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

- Tym to dobrze... - powiedziałem ściszonym głosem patrząc na ptaki - Latają gdzie im się żywnie podoba, trzymają się razem a potencjalni wrogowie tacy jak kruki czy jastrzębie nawet nie odważą się ich tknąć gdy są w grupie. No i pokarm zdobywają bez większego problemu...
- Zazrościsz pierzakom? - zaśmiała się Shine i popatrzyła na mnie figlarnie.
- Nie... No może trochę. - odparłem ze spokojem - Chciałbym żeby moje życie też kiedyś zostało takie poukładane. Żebym wreszcie wracając do domu nie zastał tam tylko ciszy i samotności.

Shine?

piątek, 24 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

- Dzięki że tak myślisz. - powiedziałem z zakłopotaniem, bo ani trochę się takiej wypowiedzi z jej strony nie spodziewałem - Choć pewnie to wcale nie jest prawda, miło jest usłyszeć coś takiego. Ale dość już o uczuciach. Chodźmy. - wstałem z ziemi.
- Gdzie?
- Jak pójdziesz to zobaczysz. Jeśli masz ochotę trochę się powłóczyć to chodź.
- Ok. Idę ale byliśmy już tam gdzie mnie prowadzisz? - Shine nie wytrzymała z pytaniem.
- Nie. Wolę za każdym razem chodzić w nowe miejsca. - odwróciłem się do wadery - To niedaleko.

Shine?

czwartek, 23 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

- Proszę zjedz pierwsza. - ustąpiłem waderze.
- Daj spokój z tymi uprzejomościami! - moje zachowanie rozbawiło Shine - Jakbyś nie zauważył, jestem twoją przyjaciółką a nie nieznajomą więc daj sobie spokój z robieniem dobrego wrażenia. Możesz przy mnie być sobą.
- Problem w tym, że ja właśnie teraz jestem sobą...
- Mówisz poważnie?
- Tym razem tak. A co, nie wierzysz mi? - zdziwiłem się.
- Wierzę, wierzę... - Shine uśmiechnęła się do mnie pogodnie.
- A co do tego, że nie jesteś tam jakąś zwyczajną waderą, to masz absolutną rację...
- Co? - chyba nie rozumiała do końca, o co mi teraz chodzi, ale słuchała dalej.
- Jesteś... Inna niż pozostałe... W dobrym słowa znaczeniu... Znaczy się jesteś fajna, nie taka jak inne wadery. Można z tobą przyjemnie spędzać każdy dzień. I raczej jako jedyna w tej watasze nie patrzysz na mnie jak na seryjnego mordercę... Jesteś szczera i nie obijasz w bawełnę. Mówisz to co myślisz i tyle. A przy okazji jesteś też mądra. Jak już wcześniej wspomniałem bardzo ładna.

Shine?

środa, 22 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

- Zawsze musisz się tak powstrzymywać przed powiedzeniem czegoś miłego? - Shine popaptrzyła na mnie.
Obydwoje byliśmy trochę zakłopotani.
- Po pierwsze skąd wiesz że chcę powiedzieć coś miłego? - stanąłem przed waderą wyprostowany i mówiłem dalej - Po drugie dlaczego musisz mnie tak o wszystko wypytywać? Ja cię o takie rzeczy nie pytam.
- A może powinieneś? - znowu zrobiła ten swój "uśmieszek".
Pokręciłem głową - Po co mam cię o coś pytać? Każdy ma swoje sprawy i musi sobie z nimi radzić sam.
- Ja tak nie uważam. - wtrąciła wilczyca - Trzeba sobie pomagać. Wcale nie musisz się wstydzić tego co w danym momencie czujesz. Mnie możesz powiedzieć. Nie wstydź się tego!
- Nie wstydzę się! - zaprotestowałem zdecydowanie.
- No to udowodnij. O czym teraz myślisz? - Shine przygryzła wargę wciąż patrząc na mnie, jakbyśmy byli na komisariacie policji.
- Teraz? Teraz to akurat próbuję się jakoś wyrwać z tej rozmowy! Chciałaś szczerości to ją masz! - nie wiem czemu ale zacząłem się śmiać, tak samo jak Shine.
- A więc... - wadera nadal usiłowała powstrzymać śmiech - O czym myślałeś wcześniej?
Ale ona jest dociekliwa...
- A co to przesłuchanie?! - tym razem cicho warknąłem, ale nie z powodu złości tylko narastajacych emocji.
- Powiesz czy nie?
- Może powiem...
- No to mów!
- Pomyślałem o tym dlaczego wygląd nie może zawsze odzwierciedlać naszego charakteru. U mnie ta zasada się sprawdza, ale ty jesteś taka uparta i dociekliwa... A jednak bardzo ładna.

Shine?

wtorek, 21 listopada 2017

Od Jacka do Melindy

Jak codzień wybrałem się na polowanie. Brzuch dawał o sobie znać już od świtu, a było późne popołudnie. Marne szanse na złapanie czegoś o tej porze, ale warto spróbować. Nie zaszkodzi wysilić ciut ciut nosa. Może coś smacznego się upoluje. Jak zawsze w pierwszej kolejności poszedłem do nor królików, ale ich tam nie zastałem.
- A niech to! - warknąłem ze złością w głosie (nie ukrywam że bardzo liczyłem na zdobycz w postaci zająca albo królika).
Potem poszedłem nad brzeg rzeki. Zazwyczaj tam polowałem na sarny ale też żadnej nie znalazłem. W brzuchu burczało coraz głośniej. Podczas poszukiwań czegoś do zjedzania spotkałem Melindę. Ukłoniłem się alfie jak przystało na członka niższego w hiwrarchii (sam nie wierzę że to zrobiłem, ale skoro już dołączyłem do tej watahy, to chyba tak wypada).
- Dzień dobry Jack. - odpowiedziała bardzo serdecznie Melinda - Jak ci mija dzień?
- Bywało lepiej. Głód mi dokucza, ale się nie skarżę. A jak tobie?
- Podobnie. Też wyszłam z domu na polowanie. Idziesz ze mną? Oboje jesteśmy głodni. Będzie mi raźniej.
- A pójdę... - powiedziałem.
Poszliśmy na polowanie. Może coś się uda upolować.

Melinda?

poniedziałek, 20 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

- Podoba ci się tu? - spytała Shine gdy doszliśmy do polany.
- Nawet ładnie. - popatrzyłem na brzozy koło nas - Widziałaś już to miejsce latem?
- Nie jeszcze nie. Czemu pytasz?
- Bo pomyślałem że jeżeli jeszcze tu będę za kilka miesięcy możemy tu razem przyjść. Teraz już nie ma na tych drzewach ani jednego zielonego liścia.
- To prawda, ta pora roku odebrała temu miejscu jego dawny piękny wygląd... - Shine położyła uszy - Czemu powiedziałeś "jeżeli jeszcze tu będę"? To nie zostaniesz?
- Nie wiem jeszcze. Może tak, może nie. Przez całe życie wędruję. Taki już jestem. Nie mam swojego miejsca na świecie. Nigdzie się nie przyjąłem. Moja rodzina mnie nienawidziła, a ja jej jeszcze bardziej. Domu nie mam i nigdy nie znajdę. Takie życie. Jedni mają przez cały czas "na różowo" a inni...
- Współczuję ci bardzo...
- Nie ma czego współczuć. Nie jestem od nikogo uzależniony i nie muszę nikogo pytać o zdanie.
- Ale jesteś samotny.
- Samotny? Ok. Jestem samotny. Nie przeszkadza mi to. Przyzwyczaiłem się. Nic strasznego, ma się więcej czasu na rozmyślania.

Shine?

sobota, 18 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

Wypiąłem dumnie klatkę piersiową i podniosłem ogon aby lepiej się prezentować. Nilay patrzył na mnie podejżliwie. Lekko strzygł uszami. W sumie zdziwiłbym się gdyby zachowywał się teraz inaczej. Wszyscy na początku na mnie tak patrzą. Urok seryjnego mordercy, coś w tym jest...
- To co? Mam sobie iść? - spytałem się.
Denerwowała mnie ta ciągła cisza.
- Nie, zostań. - Nilay spojrzał na mnie trochę inaczej, tym razem łagodnie - Możesz tu zostać jeśli wybierzesz sobie jakieś stanowisko.
- A jakie są obecnie dostępne?
- Jest ich wiele, ale jak na mój gust dobrze sprawdziłbyś się na stanowisku strażnika.
- Dobrze. A mogę spytać czy mogę zamieszkać w jakiejś norze?
- Pewnie. Pozwól za mną. - Nilay poszedł przodem.
Chyba nawet go polubiłem. Chociaż raczej wolę rozmawiać z Shine.

Shine?

Od Jacka CD Shine

- Do watahy? - zdumiłem się przygryzając przy tym wargę.
- No tak. Może chcesz?
- A po co mi to?
- Idzie zima. No wiesz, ciężko samemu ją przetrwać... - nawamiała mnie Shine.
- Nie pierwsza i nie ostatnia w moim życiu. - położyłem uszy.
- Nie wątpię w to ale myślę że lepiej poluje się w grupie.
- Jak ktoś lubi dzielić się jedzeniem... - oblizałem pysk i odwróciłem na chwilę wzrok dla niepoznaki.
- Ze mną się dzieliłeś... - zauważyła słusznie Shine.
- Z tobą to co innego.
- W czym problem?
- Jak już pewnie wcześniej zauważyłaś, ja nie znoszę zasad. Sam jestem kowalem swojego losu...
- No dobrze, ale co to ma do rzeczy? Każdy jest.
- Może i tak, ale w stadzie trzeba iść na kompromisy i słuchać się innych, a mnie to zwyczajnie nie pasuje.
- No tak, rozumiem... - wadera trochę się zasmuciła.
Popatrzyłem na nią.
- Ale nie zaszkodzi spróbować. Pod warunkiem że mnie zapoznasz z alfą.

Shine?

Od Jacka CD Shine

Nie powiem że mnie nie zaskoczyła. Tego się ani trochę nie spodziewałem. Całkiem mi się tam spodobało, ale jak to mam w naturze, postanowiłem nie pokazywać tego po sobie.
- Ten jest ładny. - powiedziałem z przekonaniem kiedy stanęliśmy koło zielonych minerałów.
- To prawda. - choć Shine to powiedziała patrzyła w zupełnie inną stronę.
No jasne. Jej się podobał ten na suficie.


- Chcesz go? - zadałem pytanie mało dyskretnie.
- Pytasz o to? Przecież i tak tam nie doskoczysz.
- Założysz się?
- Jack! Nie o to mi chodziło!
Mimo jej próśb żebym nie skakał ja zrobiłem to. Udało mi się go oderwać zębami. Grzmotnąłem na ziemię.
- Już, trzymaj. - uśmiechnąłem się i podałem kryształ Shine.

Shine?

piątek, 17 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

Zasnęliśmy oboje ale ja obudziłem się trochę wcześniej od Shine. Przez kilka minut po przebudzeniu patrzyłem na nią jak śpi. Zupełnie niespodziewanie wilczyca poruszyła uszami i otworzyła oczy. Chyba zdziwił ją mój widok. Głupek ze mnie. Nachyliłem się nad nią.
- Co ty robisz?! - samica szybko przekręciła się na drugi bok i wstała.
- Ja nic...
- To czemu nade mną tak siedzisz? Wystraszyłeś mnie!
- Nie karz mi przepraszać... - warknąłem i położyłem uszy - Tylko patrzyłem.
- Po co?
- Patrzyłem na ciebie.
- To to akurat wiem.
- Nie chciałem nic zrobić... - odwróciłem głowę.
Czułem na sobie jej wzrok.
- Sorry... - mruknęła niechętnie - Może trochę mnie poniosło.
- No trochę... Ale każdemu się może zdarzyć. - wzruszyłem ramionami - Skoro już się rozbudziłaś to może jeszcze pochodzimy po lesie? Nie ma sensu tak tu stać. Lepiej rozprostować kości. Nienawidzę siedzieć w miejscu.

Shine?

czwartek, 16 listopada 2017

Od Jacka CD Shine

Stanęliśmy przy brzegu gdzie przepływały ławice ryb.
- Dobrze, łapiemy na trzy. Raz, dwa... Jack! - zezłościła się na mnie Shine.
- No co? - podniosłem głowę zdziwiony jej reakcją.
- Miało być na trzy.
- "Na trzy" to już by tutaj tej ryby nie było! - położyłem zdobycz przed waderą - Proszę.
- Ty ją złapałeś więc zjedz.
- Nie, ty zjedz.
- Nie jesteś głodny?
- Też pytanie! Ja zawsze jestem głodny!
- To czemu nie jesz? Ach no tak. Maniery... - wilczycę bawiła moja postawa.
- Mówiłem żebyś nie wypowiadała tego słowa... - wzdrygnąłem się na samą myśl - Chcesz to jedz.
- Skoro nalegasz.
***
Później złapaliśmy jeszcze kilka ryb.
- No dobra przyznaję że teraz to już nawet ja jestem syty... - położyłem się pod drzewem bardzo rozleniwiony po jedzeniu.
- To była wyżerka... - śmiała się Shine.
- Jeżeli chcesz to możemy sobie robić takie spacery, a raczej pikniki częściej. - zaproponowałem.
Shine popatrzyła na mnie.

Shine?

Od Jacka CD Shine

- Dobra, mniejsza... - zrobiłem wysiloną trochę pogodniejszą minę żeby załagodzić strach nowej znajomej - Darujmy sobie te grzeczności. Po prostu zaproszę cię na spacer.
- Chcesz ze mną iść na spacer? - zdziwiła się wadera.
- No tak. Jak nie chcesz to nie musisz. - odwróciłem głowę w innym kierunku i udawałem, że jest mi to wszystko obojętne.
- Robisz to z grzeczności?
- Co? Tfuuuu! Nie wypowiadaj tego słowa. Nienawidzę dobrych manier i tym podobnych głupot... - warknąłem pod nosem.
- Dziwny jesteś. - wreszcie się do mnie uśmiechnęła.
- I wicewersa. - odparłem w formie żartu.

Shine?

Od Jacka CD Anarii

Po jedzeniu poszliśmy z Anarią na krótki spacer. Nawet przyjemnie się z nią rozmawiało. Nie pamiętam kiedy ostatnio tyle mówiłem... Opowiedziała mi też o watasze i ciągle zachęcała mnie żebym też do nich dołączył, ale jakoś nie było mi z tym śpieszno. Przywykłem do samotności i dobrze mi z tym, a zresztą kto by chciał spędzać ze mną czas? Nie ma co się oszukiwać. Specyficzny ze mnie gość i tyle... Kiedy doszliśmy do złamanego pnia drzewa postanowiliśmy się (przepraszam za błąd, ja tak postanowiłem) rozdzielić.
- Tak chyba będzie lepiej. - dziwnym trafem uśmiechnąłem się szczerze do Anarii.
- Dobrze. Ale mam nadzieję że kiedyś nas odwiedzisz? - popatrzyła na mnie dość smutnym wzrokiem tak jakbyśmy już nigdy więcej mieli się nie zobaczyć.
- Być może. Świat jest mały. - poszedłem w swoją stronę.
- Do zobaczenia! Miło mi było cię poznać! - zawołała za mną wadera.

Koniec opowiadania.