Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lary. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 marca 2018

Od Larego CD Anarii

- Hm, właściwie to... - zerknąłem Anarię, posyłając jej tajemnicze spojrzenie - Start! - pognałem co sił w łapach przed siebie.
- Ej! Doprawdy, to było niegrzeczne! - uśmiechnąłem się pod nosem, słysząc jej krzyki za sobą.
Zwolniłem nieco, aby mogła mnie dogonić, choć pewnie i bez tego wygrałaby ten wyścig. Po jakimś czasie chłodne powietrze zaczęło dawać nam się we znaki, toteż dalszą część drogi postanowiliśmy przebyć nieco spokojniejszym krokiem.
***
- Lary, chyba idziemy w złym kierunku... - żona zerknęła na mnie podejrzliwie - Czy ty aby na pewno wiesz, które miejsce miałam na myśli?
- Och, jakże w ogóle możesz w to wątpić? - przewróciłem figlarnie oczyma, po czym dodałem - Po prostu uważam, iż ta trasa będzie ciekawsza. No chodź...
Niedługo potem dotarliśmy do niewielkiej nory, ukrytej między kępami krzewów.
- Panie przodem - uśmiechnąłem się szarmancko do partnerki.
Anaria powoli i ostrożnie weszła do środka.


- Gdzie my jesteśmy...? - wadera otworzyła szerzej oczy, rozglądając się dookoła z niemałym zdziwieniem.
- Niedawno odkryłem to miejsce, stanowi jedno z przejść do Kryształowej groty. Gdy tylko tu wszedłem, pomyślałem o... - spojrzałem ukochanej prosto w oczy - O tobie.

Anaria?

niedziela, 4 marca 2018

Od Larego CD Anarii

- To już nie jest pięknie? - roześmiałem się, spoglądając na Anarię.
Ku memu zaskoczeniu, humor jej się nie udzielił. Wzrok wadery tak nagle posmutniał. Lekko przechyliłem głowę, spoglądając na żonę z troską.
- No jest, ale... Wiesz... - westchnąwszy ciężko, oparła głowę o moją sierść - Trochę się zmieniliśmy od tamtego czasu.
- Ja tak, bo jestem stary i brzydki. Ty nie zmieniłaś się ani trochę. - delikatnie trąciłem waderę nosem.
- Oj, przestań! Wiesz o czym mówię. - zachichotała cicho, posyłając mi delikatny uśmiech - Chciałabym żeby te czasy mogły wrócić. My dwoje biegający beztrosko między drzewami, wokół tylko szum wiatru i zapach kwiecistej łąki... - oczy Anarii zeszkliły się, gdy wypowiadała te słowa (podobnie jak zresztą mnie, ale starałem się powstrzymać to błogie wzruszenie).
Przytuliłem Anarię i wyszeptałem - Kochanie, dla mnie nigdy nie przestaniesz być najpiękniejszą, młodą waderą za którą podążę zawsze i wszędzie.

Anaria?

piątek, 19 stycznia 2018

Od Larego CD Anarii

- Hmmmm, a cóż to tak apetycznie pachnie?... - wszedłszy do nory, spojrzałem na odrobinę zaskoczoną mym widokiem żonę, posyłając waderze ciepły uśmiech.
- Lary, myślałam że jeszcze śpisz! - stwierdziła zmieszana Anaria, odkładając na bok przyprawy - Gdzie byłeś?
- Tu i tam... - przebiegłem wzrokiem po jamie jakby nigdy nic, by po chwili zatrzymać swe spojrzenie na oczach partnerki, która chyba nie była zadowolona z mojej odpowiedzi.
- Mów gdzie byłeś! - nieoczekiwanie wilczyca przycisnęła mnie do ściany, wciąż utrzymując przy tym kontakt wzrokowy.
Jej zazwyczaj łagodne, niewinne spojrzenie, przeistoczyło się w złowrogie i ostre, a same oczy przypominały dwa ogniki.
- Kochanie, nie patrz tak na mnie, bo... - starałem się jakoś wybrnąć z tej jakże niezręcznej sytuacji, ale Anaria skutecznie mi to uniemożliwiała.
- Zadałam ci pytanie! - warknęła raz jeszcze, po czym dodała już nieco spokojniejszym, aczkolwiek bardzo poważnym tonem - Chcę wiedzieć tylko gdzie byłeś. Dlaczego nie możesz mi powiedzieć?
- Fajnie, że zepsułaś mi niespodziankę... - z niezadowoleniem przecedziłem słowa przez zęby, przewracając wymownie oczyma - Poszedłem gdzieś na chwilę.
- Gdzie? - żona nadal była nieugięta.
- Do kryształowej groty, bo ostatnio znalazłem tam coś ciekawego... - po tych słowach podsunąłem pod pysk wadery turkusowo-szafirowy kryształ.

Anaria?^^

piątek, 5 stycznia 2018

Od Larego CD Anarii

Jedna z pierwszych lekcji polowania przebiegła stosunkowo sprawnie i szybko. Co prawda, szczenięta dopiero zaczynały naukę, aczkolwiek muszę przyznać, że radzą sobie całkiem nieźle. Obydwoje z Anarią mogliśmy z dumą obserwować, jak każdego dnia nasze pociechy nabywają nowe umiejętności, a tym samym coraz to bardziej upodabniają się pod tym względem do nas.
***

- Dobrze, jaki mamy plan? - zapytała Claudia, spoglądając na stadko łań, pasące się nieopodal rzeki.
- Okrążymy je. Ja i tata pójdziemy za tamte krzewy. - żona wskazała łapą w stronę liściastych kęp - Ty i Bella spróbujecie powalic jedną z nich. Jeśli wam się nie uda, to podgonicie je w naszą stronę.
Skinąwszy przytakująco głowami, wadery udały się w wyznaczone miejsce.
- To co? Damy im dzisiaj szansę? - zwróciła się do mnie partnerka, gdy wilczyce odeszły na tyle daleko, by nie słyszeć naszej rozmowy.
- Sam nie wiem... Może to jeszcze trochę za wcześnie? - westchnąłem, obserwując córki, które jeszcze niedawno były takie małe - Myślisz, że dadzą sobie radę?
- Jestem tego pewna. - stwierdziła Anaria, po czym powoli wyczołgała się spod krzewów - Chodź, pozwólmy im zadziałać na własną rękę.

Anaria?

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Od Larego CD Anarii

- Myślę że to doskonały pomysł! - przytaknąłem z empatią - Co prawda pierwsze łowy będą mogły odbyć się dopiero na wiosnę, co wcale nie oznacza, iż nie warto udzielić maluchom kilku dobrych wskazówek.
- Też tak myślę... - partnerka rozpromieniła się, po czym z uśmiechem dodała - Mam nadzieję, że dadzą sobie radę...
- Bez przesady, nie są znowu takie bardzo młode. Poradzą sobie, tylko muszą poznać podstawy i przede wszystkim nauczyć się tropić, bo bez tego ani rusz.
W tej samej chwili skierowaliśmy wzrok w stronę wyjścia, spoglądając na powoli opadające płatki śniegu. Zerknąwszy kątem oka na waderę, posłałem jej bystre spojrzenie - Pogoda nam sprzyja. Tropienie zwierzyny po śladach pozostawionych w zaspach, raczej sprawi im radochę. Nie mają jeszcze zbyt dobrego węchu, ale są bystre i ślady powinny wypatrzeć.

Anaria?

środa, 13 grudnia 2017

Od Larego CD Anarii

- Chętnie zjadłbym z wami, ale pora już na mnie. Zapewne Melinda, Riley i Harry na mnie czekają. Innym razem wpadnę. - Nilay uśmiechnął się pogodnie, zmierzając w stronę wyjścia.
Skinąwszy głową pożegnałem się z bratem, po czym znów skierowałem wzrok na partnerkę - Chodźmy zjeść śniadanie.
Usiedliśmy na drewnianej podłodze. Rzecz jasna Claudia i Bella miały iście wilczy apetyt, toteż pochłonęły porcje znacznie większe od nas.
***
- Ale to było smaczne... - Claudia oblizała pyszczek z resztek pokarmu.
- Mnie też smakowało... - przytaknęła siostrze Bella, leżąc plackiem na drewnianej posadzce.

Anaria?

niedziela, 10 grudnia 2017

Od Larego CD Anarii

- Spokojnie, zapewne udał się na poranne polowanie... - Nilay uśmiechnął się pogodnie, by nieco załagodzić sytuację.
Anaria zdawała się nie być do końca przekonana, co do jego wersji, niemniej jednak postanowiła wrócić do szczeniąt. Mój brat odprowadził ją aż pod sam dom.
- Lary! - wykrzyknęła wadera z przejęciem w głosie, widząc mnie w środku - Gdzieś ty był?!
Zmarszczyłem nos odrobinę zaskoczony jej reakcją na mój widok - Poszedłem po coś do jedzenia, zaledwie kilka minut temu. - wyjaśniłem ze spokojem, po czym dodałem - Szybko się zorientowałaś, że mnie nie ma...
- Bawi cię to? - warknęła z przekąsem wilczyca.
- Ależ skąd... - uśmiechnąłem się do parterki, starając się wymazać ze swego pyska zakłopotanie.

Anaria?

piątek, 8 grudnia 2017

Od Larego CD Anarii

Ułożyłem się wygodnie na miękkim posłaniu obok żony, przekładając łapę na łapę. Skierowałem wzrok na Anarię. Przypomniała mi o czymś, co pozostaje w pamięci na zawsze. Miłość, przychodzi tak nagle. Zaczyna się dosłownie w jednej chwili, a trwa na wieki.
- Dobranoc... - przeciągnąwszy się, wadera położyła głowę na mchu - Powieki mi się kleją...
Ziewnąłem szeroko, nadal nie odrywając wzroku od samicy.
- Mnie też. Chodźmy spać.
- Dobranoc Lary.
- Dobranoc kochanie... - powoli zamknąłem oczy.

Anaria?

wtorek, 5 grudnia 2017

Od Larego CD Crystal

- A to ci niespodzianka... - uśmiechnąłem się pod nosem, sprawdzając czy wadera napewno za mną idzie.
Widząc, że się do niej odwracam, w odpowiedzi Crystal posłała mi promienny uśmiech. Tak, to musi być mama Anarii. Któż na całym świecie, mógłby obdarzać tak pogodnym spojrzeniem prócz mojej żony?
- To już niedaleko... - odezwałem się, by jakoś przerwać długotrwałą ciszę, trochę budującą napięcie - Teraz tylko miniemy to wzgórze i zaraz będziemy na miejscu.
- Spokojnie, nigdzie nam się nie śpieszy. Przynajmniej mnie. - oznajmiła szara wadera ze spokojem w głosie - Może to zabrzmi odrobinę dziwnie, ale odkąd tu jestem, mam przeczucie, że gdzieś w pobliżu są moje dzieci. Cóż, zapewne mój umysł przez ten ciężki żywot, płata mi figle...


- Wcale nie jest powiedziane, że pani córek tu nie ma... - uśmiechnąłem się tajemniczo, omijając wielką zaspę śniegu.

Crystal?

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Od Larego CD Anarii

- Lary?... - Anaria ziewnęła szeroko, ukazując białe ząbki.
- Cicho bądź... - wyszeptałem rzucając partnerce figlarne spojrzenie - Leż i się nie ruszaj, bo muszę cię ogrzać.
- Dobrze, dobrze. Przecież leżę... - zachichotała cicho żona, po czym odepchnęła mnie tylnimi łapami - Posuń się trochę. Ciasno tu przez ciebie...
- Ach tak? - na mym pysku, znów zawitał chytry uśmieszek.
Przewróciwszy waderę na plecy, przytrzymałem ją przez chwilę.
- Nie kombinuj... - żona pokręciła głową, po czym przewróciwszy oczyma dla niepoznaki, skierowała wzrok na śpiące obok szczenięta.
No jasne, znowu to samo. Z jej wzroku nie trudno było wywnioskować "nie teraz, bo je obudzimy".
- Pfff... - niechętnie odstąpiłem od swych planów, powoli odsunąwszy się od wadery.
- Niestety, kochanie. Mamy dzieci... - Anaria zerknęła na mnie kątem oka, tak jakby cieszyła się, że tym razem jej się upiekło.

Anaria?

Od Larego CD Anarii

Rozejrzałem się dookoła, po czym skierowałem wzrok na partnerkę.
- Chodźmy, najwyższa pora wracać.
Skinąwszy głową, wadera powoli podniosła się ze śniegu, by po chwili wolnym krokiem podążyć za mną w stronę legowisk. Czułem jak chłodne, ostre powietrze napływa mi do płuc.


- Lary... - usłyszałem za sobą cichy głos żony.
Odwróciwszy się w stronę wilczycy, dopiero zorientowałem się, że stoi spory kawałek ode mnie.
- Anaria! - czym prędzej podbiegłem do samicy - Wszystko dobrze?
- Tak, znaczy się... Nie wiem. Nie czuję łap... - stęknęła wadera podnosząc z trudem jedną kończynę.
- Możesz iść?
- Nie za bardzo...
Spojrzałem na partnerkę zatroskanym wzrokiem.
- Oprzyj się o mnie. - stanąwszy bokiem do wilczycy, podparłem ją by mogła iść dalej - To już niedaleko.

Anaria?

Od Larego CD Anarii

Czas jakby przestał dla nas intnieć. Szliśmy wolnym krokiem, bestrosko przyglądając się ptakom koncertujacym wśród koron tutejszych drzew, nasłuchiwaliśmy cichego szumu wiatru.


- Wiesz, to miła odmiana... - westchnąwszy przymrużyłem oczy.
- Co masz na myśli? - partnerka podniosła wzrok, odrobinę zaskoczona mą wypowiedzią.
- Pewnie nie powinienem tak mówić... - zerknąłem kątem oka na waderę - Ale czasem tęsknię za tą "wolnością". Bardzo kocham nasze dzieci, aczkolwiek chciałbym jeszcze kiedyś, choć na moment, poczuć się młody...
- Ja też... - Anaria oparła głowę o moją klatkę piersiową - Poczekaj, już niedługo Claudia i Bella dorosną. Wtedy to my będziemy próbowali je zatrzymać w rodzinnym gnieździe.
- Niewykluczone... - na mym pysku znów zawitał chytry uśmieszek.


Anaria?

piątek, 1 grudnia 2017

Od Larego CD Anarii

- Hm, to ciekawe... - zastrzygłem uszami, ukradkiem zerknąwszy na partnerkę.
- Co się tak patrzysz? - wadera zaskoczona skierowała na mnie podejżliwe spojrzenie - Jak na mój gust coś kombinujesz. Znam ten wyraz twarzy...
- Możliwe... - wciąż uśmiechałem się tajmniczo - Tak się składa kochanie, że czytasz w moich myślach.
- Doprawdy?
- Też mam ochotę wyrwać się na jakiś czas z domu i wiedzieć ci trzeba, iż twój doskonały, wspaniałomyślny mąż zdążył już wszystko dokładnie zaplanować...
- Och, wyszłam za geniusza... - Anaria flirciarsko machnęła ogonem tuż przed czubkiem mego nosa - Jakież to plany masz w dniu dzisiejszym wobec mnie?
- Jak mniemam, przypadną ci one do gustu... - odparłem tajemniczym tonem.
Po chwili, słysząc głos jednej z naszych córek, obydwoje otrząsneliśmy się z tego jakże przyjemnego stanu, który towarzyszył nam jeszcze w latach młodości.
- Mamo, możemy już iść do domu? Czemu tak długo tu stoicie? - dopytywała się Bella.
- Pfff, jak zwykle... - pokręciłem głową spoglądając na szczenię z politowaniem.
Że też muszą zawsze z nami rozmawiać, akurat w takich momentach.
- Nie wracamy do domu. - stwierdziłem zdecydowanym, aczkolwiek łagodnym głosem.
- Jak to? - szczenięta wyglądały na odrobinę zaskoczone.
- Spokojnie, wujek Nilay i ciocia Melinda się wami zaopiekują. - zapewniłem maluchy, uśmiechając się pogodnie do żony.
***
- Wiesz Lary? Trochę mam wyrzuty sumienia, że zostawiamy dzieci u twojego brata... - zaczęła Anaria, gdy mijaliśmy polanę.
- Oj, tam. Dadzą sobie radę. - uspokoiłem waderę - Pobawią się z Riley, a Nilay i Melinda wreszcie sobie trochę odpoczną od zabaw z córką. To dobrze im zrobi.
- Jasne... - zachichotała cicho partnerka - A więc dokąd teraz?
- Cierpliwości, to miała być niespodzianka! - nie ukrywałem, iż rozbawiła mnie postawa wilczycy.
Ach, ta jej ciekawość... No i jak tu zaplanować romantyczny spacer? Pozostało jedynie milczeć, choćby nie wiem co.
Przystanęliśmy nieopodal brzóz.
- To tutaj? - dopytywała się z zainteresowaniem żona.
- Tylko kawałeczek... - polizałem waderę po pysku.

Anaria?

środa, 29 listopada 2017

Od Larego CD Anarii

- Chyba się starzeję... - uśmiechnąłem się pogodnie do żony.
Obydwoje zmęczyliśmy się tymi małpimi figlami, w przeciwienstwie do szczeniąt, które nadal biegały po norze radośnie przy tym wykrzykując.
- Przerwa?... - wysapała żona z trudem łapiąc oddech.
- Jestem za... - skinąwszy głową, zerknąłem na Claudię i Bellę - Ale one niech jeszcze się poruszają. Może ustanowią nowy rekord wytrzymałości...
Moje słowa rozbawiły Anarię.
- Ależ one mają energii... - zachichotała partnerka, układając się wygodnie na posłaniu obok mnie.
- Znów zanosi się na deszcz... - położyłem uszy po sobie, widząc ciemne obłoki kłębiące się na szarym niebie - Czeka nas ostra zima.
- Czemu tak często wspominasz o tej porze roku, hm?... - zainteresowała się wadera, zerknąwszy na mnie podejżliwie.
- Naprawdę tak często o tym wspominam? - posłałem żonie zakłopotane spojrzenie.
- Tak, jakbyś się czegoś bał. Mógłbyś mi wyjaśnić, o co chodzi z tym lękiem przed zimą?
- Powiedzmy że... Nie mam zbyt dobrych skojarzeń z tą porą roku. Przypomina mi o przeszłości... - polizałem partnerkę po pysku, po czym szybko zmieniłem temat - Ale co było, to było. Liczy się to, co jest teraz. Nie wiem jak ty, ale ja padam z głodu. Najwyższa pora na obiad. Wyjdę na chwilę po coś do jedzenia. Pa.

Anaria?

niedziela, 26 listopada 2017

Od Larego CD Anarii

Skierowałem wzrok na grupkę szaraków zajadających trawę nieopodal polany.
- Zapolujemy na nie? - zapytały jednocześnie z nadzieją w głosach córki.
- Niewykluczone... - Anaria uśmiechnęła się do szczeniąt, zerknąwszy na mnie pogodnie - Pokażesz im jak to zrobić?
- Oczywiście, chociaż stwierdzam że ty jesteś w tym lepsza... - delikatnie polizałem partnerkę po pysku, co jeszcze bardziej zniecierpliwiło maluchy.
- Tato... - Bella zmarszczyła nos z niezodowoleniem - Mieliście nam pokazać jak się poluje.
- Dobra, już dobra... - położyłem uszy po sobie z lekkim zakłopotaniem - Już idę.
Bezszelestnym krokiem podążyłem w stronę ofiar.


- Możemy iść za tatą? - Claudia skierowała na mamę błagalne spojrzenie.
- Nie. To jest lekcja, dziś tylko się przyglądamy. - Anaria uśmiechnęła się do córek - Nie martwcie się. Już niedługo będziecie mogły samodzielnie zdobywać pożywienie, ale to wymaga doświadczenia i nauki.
- No, dobra... - szczenięta z niechęcią przycupnęły na trawie, wciąż bacznie mnie obserwując.

Anaria?

czwartek, 23 listopada 2017

Od Larego CD Anarii


- Wiecie dlaczego postanowiliśmy z mamą was tu zabrać? - zapytałem uśmiechając się do idących za nami szczeniąt.
- Bo to wycieczka? - Claudia lekko zamerdała krótkim ogonkiem.
- To też! - roześmiała się Anaria, po czym pochyliwszy się nad maluchami dodała - Ale jest jeszcze jeden powód.
- Jaki? - zainteresowała się Bella.
- To niespodzianka... - zerknąłem tajemniczo na pociechy - Aczkolwiek mogę dać wam kilka wskazówek.
- Wskazówek? - siostry zdziwiły się odrobinę.
- No tak. Jak myślicie, po co się chodzi na polanę?
- Żeby się bawić?
- To też, ale dorosłe wilki zwykle chodzą tam w zupełnie innym celu.
- Polować?
- Dokladnie! - rozpromieniła się żona - Zabieramy was na pierwszą lekcję polowania!
- Naprawdę?... - oczka szczeniąt rozbłysły niczym maleńkie iskierki.
- Tak. Stwierdziliśmy z mamą, że najwyższa pora rozpocząć naukę.
- Dzisiaj spróbujecie upolować pierwsze w swoim życiu zające. Pamiętajcie jednak, iż zwierzęta te mają doskonały słuch, toteż musimy się zachowywać w ich obecności bardzo cicho... - wytłumaczyła Anaria.
- Ale super! - Bella radośnie podskakiwała.
- Kiedy zaczynamy?! - wykrzyknęła z entuzjazmem w głosie Claudia.
- Ale jesteście niecierpliwe... - zachichotała mama posyłając nam pogodne spojrzenie.
- Już niedługo. Najpierw musimy dotrzeć na polanę. - uśmiechnąłem się.

Anaria?

poniedziałek, 20 listopada 2017

Od Larego CD Anarii

Kątem oka dostrzegłem opadające krople deszczu. Na ulewę długo nie musieliśmy czekać. Lało jak z cebra, zapewne Nadish maczał w tym swe łapy. Tak czy siak, w obecnej sytuacji zostaliśmy skazani na siedzenie w domu. Że też pogoda musiała się zepsuć akurat dzisiaj! Obydwoje z żoną martwiliśmy się o maluchy. Dziewczynki powinny teraz biegać i bawić się beztrosko na łonie natury, tymczasem gnieździmy się wszyscy razem w ciasnej norze.


- Mamo, kiedy wyjdziemy na dwór? - Claudia skierowała błagalny wzrok w stronę Anarii.
- Gdy przestanie padać... - zabawowo trąciłem szczenię nosem, wyręczając partnerkę z odpowiedzi.
Prawdę mówiąc, ja i Anaria już nie jeden raz robiliśmy sobie wycieczki w trakcie deszczu, ale niestety Bella i Claudia są jeszcze małe.
- To w co się pobawimy? - Bella lekko przechyliła głowę w bok, spoglądając w naszą stronę pytającym wzrokiem.
Wymieniliśmy się z żoną spojrzeniami.
- Hm... Pomyślmy... - przeszedłem się wolnym krokiem po norze, pozornie wpatrując się w sufit.
Partnerka lekko się uśmiechnęła, bo chyba wiedziała, co mam zamiar za moment zrobić.
Niespodziewanie odwróciłem pysk w stronę córek, po czym trąciłem nosem jedną z nich - Berek!

Anaria?

sobota, 18 listopada 2017

Od Larego CD Anarii

Wstałem nieco wcześniej od żony i dzieci. Zerknąwszy na rodzinę, powoli wyszedłem z nory.
- Witaj Lary! - odezwał się znajomy, niski głos.
- O, to ty Nilay... - uśmiechnąłem się do brata - Cześć...
- Już po wszystkim? - zapytał basior zatroskanym głosem.
- Tak.
- Mineet wszystko mi dokładnie opowiedziała... - samiec usiadł na trawie obok mnie - Ciężko było, co?
- Oj tak, nawet nie wiesz jak bardzo... - spuściłem głowę wbijając wzrok w glebę - Bałem się...
- To normalne. Zdziwiłbym się gdyby było inaczej. Ja miałem dokładnie tak samo, ale wierz mi, że warto było czekać. - wilk odwrocił głowę w stronę swojej nory, skąd dochodziły szczenięce, radosne pokrzykiwania.
- Wiem o tym. Sam wciąż nie mogę uwierzyć, że zostałem ojcem... - stwierdziłem z pogodnym uśmiechem na pysku - Wreszcie mam rodzinę. Jest Anaria, Bella, Claudia, Riley, Shine, Melinda i ty, ale...
- Brak ci tu jeszcze jednej osoby, wiem o tym... - brat położył uszy po sobie - Pewnie ucieszyłaby się, gdyby mogła zobaczyć nasze maluchy...
- Jak myślisz, czy pisane jest nam jeszcze kiedyś ją spotkać? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Być może... - Nilay zamyślił się przez chwilę, po czym dodał z przekonaniem - Wydaje mi się, iż świat jest za mały. Kiedyś musimy ją spotkać.
- Chciałbym jeszcze zobaczyć Emily, choćby na moment...
- Wiem, ja też.
Wraz z chłodnym podmuchem wiatru, po karku przeszedł mi nieprzyjemny dreszcz.
- Może wejdziesz do środka? - zaproponowałem.
- Dziękuję, ale może innym razem. Wracam do Melindy i Riley... - po tych słowach basior skierował się w stronę swojej jamy.
- Lary?... - usłyszałem głos Anarii za swoimi plecami - Z kim rozmawiałeś?...
- Z Nilayem. Właśnie poszedł do domu. Pytał jak się czujecie. - odparłem spokojnym tonem - Dziewczynki jeszcze śpią?
- Tak. Jak dwa małe susły... - zachichotała Anaria.

Anaria?

Od Larego CD Anarii

Przesunąłem delikatnie dwie maleńkie, białe kuleczki w stronę głowy wadery.
- To... To one?... - Anaria podniosła wzrok z niedowierzaniem.
Do oczu partnerki napłynęły łzy radości.
- Tak, to właśnie są Claudia i Bella... - wyszeptałem z zachwytem przyglądając się szczeniętom - Są takie piękne... Jak ty.
- Oj, Lary... - żona posłała mi promienny uśmiech.
Byliśmy tacy szczęśliwi.
- Kocham cię... - czule polizałem Anarię po pysku.
- Ja ciebie też... - po tych słowach wilczyca przytuliła się do mnie.
- No to teraz w tej rodzinie przeważają kobiety! - zażartowałem wciąż nie mogąc oderwać wzroku od Claudii i Belli.

Anaria?

Od Larego CD Anarii

- Poczekaj tu na mnie. Wezwę Mineet lub Subaru! - po tych słowach wybiegłem z domu.
Miałem szczęście, gdyż zastałem starą zielarkę na pobliskiej polanie.
- Mineet! - zawołałem z daleka do zaskoczonej wadery - Zaczęło się!
- Już?! - czarna wilczyca gwałtownie poderwała się z ziemi - Musimy jak najszybciej dotrzeć do Anarii!
***
- Lary?... - partnerka podniosła wzrok, gdy wbiegliśmy do domu.
- Spokojnie, jestem przy tobie... - usiadłem obok żony - Jak się czujesz?
- Źle... Bardzo źle... - stęknęła z rozpaczą w głosie wadera.
- Nie denerwuj się, oddychaj. - uspokoiła Anarię zielarka, po czym skierowała wzrok na mnie - Wszystko wskazuje na to, że poród lada moment nastąpi.
- Będę tu z tobą, spokojnie... - delikatnie polizałem wilczycę po pysku - Tylko wytrzymaj.
- Dam radę. Wiem że dam radę... - partnerka zacisnęła zęby.

Anaria?