Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sierra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sierra. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 stycznia 2018

Odejście

W dniu dzisiejszym jesteśmy zmuszeni pożegnać dwie wilczyce - Kelly i Sierrę. Powodem odejścia postaci jest brak czasu.
Zawsze będziemy Was miło wspominać. Żegnajcie.


piątek, 8 grudnia 2017

Od Sierry CD Melindy

Było całkiem przyjemnie. Nie spodziewałam się takiej reakcji ze strony Melindy, bo większość już dawno, by mnie skrytykowała.
- Lubię tu przychodzić... - Melinda wciąż nie odrywała wzroku od zamarźniętej rzeki - Bez względu na porę roku, zawsze jest tu tak pięknie.
- Wiem, to miejsce ma coś w sobie... - uśmiechnęłam się zerknąwszy na białą waderę.
Jej puszyste futro lekko poruszało się na wietrze.

Melinda?

czwartek, 7 grudnia 2017

Od Sierry CD Melindy

Po tym, co powiedziała Melinda, zrobiło mi się bardzo miło. Nie jestem obca? Przecież znamy się tak krótko... Przyjemne uczucie.
- Idziemy? - Melinda spojrzała na mnie.
- Ojej! Przepraszam, teraz ja się zamyśliłam! - zaśmiałam się starając się ukryć złość na samą siebie.
- Nie ma sprawy. Nie ty jedyna pogrążasz się we własnym świecie. - zapewniła mnie wadera.
- Wiesz? Generalnie jestem osobą dość nielubianą, bo żadko mówię o tym, co czuję. Tak jak ty... - położyłam uszy po sobie - Czasem staram się zasłonić, to jaka jestem i robię za złośliwą awanturniczkę. Może i trochę nią jestem.

Melinda?

Od Sierry CD Melindy

Zaskoczyło mnie to, co powiedziała mi Melinda. Nie spodziewałam się, że pochodzi od Hostis...
- Kiedy to się stało? Czemu od nich odeszłaś? - zaciekawiłam się historią wadery.
- To było dawno, kilka lat temu. Właściwie to od nich nie odeszłam. Wygnali mnie... - Melinda spuściła głowę i wbiła wzrok w śnieg pod łapami - Możemy o tym nie mówić?
- A tak, wybacz... - odwróciłam głowę w inną stronę - Też nie lubię mówić o takich rzeczach. Przynajmniej nie obcym.


Melinda?

Od Sierry CD Melindy

Przez cały czas szłyśmy wzdłuż brzegu rzeki. Jej część była skuta lodem.
- Melinda?... - zerknęłam na waderę - Mogę ci zadać pewne pytanie?
- Zależy jakie... - wilczyca uśmiechnęła się do mnie - O co chcesz zapytać?
- Dlaczego nikomu nie wolno przechodzić na drugi brzeg rzeki? To jakaś zasada wymyślona przez Nilaya, żeby mógł mieć na oku watahę, czy jest jakiś inny powód?


- Nie, to nie o to chodzi... - Melinda westchnęła patrząc na zbiornik wodny.
Nad naszymi głowami opadały tysiące maleńkich płatków śniegu. Obydwie spojrzałyśmy przed siebie.
- Rozumiem że nie chcesz o tym mówić. - zauważyłam gdy wadera bez słowa odwróciła głowę w stronę zamarzniętej tafli wody.

Melinda?

Od Sierry do Melindy

Otworzyłam oczy i głośno ziewnęłam. Pora wstać. Wyszłam z nory roglądając się dookoła. Poczułam zimowy chłód.
- Głupia pogoda... - burknęłam pod nosem sama do siebie.
Dokładniej przyjrzałam się okolicy. Przede mną polana przykryta białą plachtą. Nic ciekawego. Kawałek dalej las pełen drzew i krzewów. Też nic ciekawego. Cóż, w końcu to las, a co to byłby za las bez drzew? Nie byłby wtedy lasem. Chyba.
- Sierra, jakie Ty masz myśli od rana?...- uderzyłam się łapą w głowę.
Nie ma co tu tak bezczynnie siedzieć. Postanowiłam pójść nad jezioro.
***
W końcu wyrwałam się z rozmyślań, gdy zauważyłam, że doszłam do celu. Jestem nad jeziorem. Rozejrzałam się. Nie widzę nikogo. Jednak mój nos mi podpowiada, że ktoś tu się zbliża. Jeśli się nie mylę, jest to jakiś inny wilk. Szybko napiłam się wody. Wiedziałam że muszę być bardzo czujna, bo lada moment ktoś może się tu zjawić. Jestem strażnikiem i mam obowiązek pilnować, żeby na naszym terenie nie pojawiali się żadni nieproszeni goście.

Melinda?

wtorek, 5 grudnia 2017

Od Sierry do Crystal

Przechadzałam się po lesie ,zwinnie przeskoczyłam strumyk. Słyszałam odgłosy ptaków i innych zwierząt. Zauważyłam stado saren, ale jakoś nie byłam głodna ,więc ominęłam je. Sprawdziłam już prawie cały obszar lasu, nie znalazłam obcego zapachu. Mogłam udać się gdzie indziej, w końcu jestem strażnikiem i muszę wiedzieć czy ktoś był na terenach watahy.
Idąc tak przez las, poczułam jakiś nieznajomy zapach i postanowiłam jak najszybciej sprawdzić jego pochodzenie (nie chcemy intruzów na naszym terenie). Długo czekać nie musiałam, stał niedaleko ode mnie i się gapił.
- A ty tu czego?! - od razu rzucił mi na dzień dobry złośliwą uwagę.
Spojrzałam z ukosa na basiora. Wydawał mi się inny niż reszta wilków, trochę większy ode mnie, ale był chamski i nieznośny. Nawet szczeniak by się lepiej zachowywał. To pewnie ten przybłęda, co to czepia się każdego. Chyba ma na imię Jasper, o ile dobrze pamiętam.
- Zadałem ci pytanie. Głucha jesteś czy co?!
No nie. Tego było stanowczo za wiele. Nikt mi nie będzie w kaszę dmuchać. Do tego czasu się stopowałam, ale dość już. Panoszy się tu tak jakby był u siebie (a przecież nie jest).
- Nie rozmawiam z takimi jak ty, więc daruj sobie te tanie teksty. Mnie nie spłoszysz. - oznajmiłam z dumą i pewnością w głosie.
- Sierra! - zobaczyłam nagle jedną z wilczyc z naszego stada, biegnącą w moją stronę.
Tak właściwie to prawie się nie znałyśmy (tylko z widzenia), ale doceniam to, że przyszła tu i zdecydowała się zainterweniować w mojej obronie (wcale nie wykluczam, że nie dałabym sobie rady, ale kiedy ktoś przybywa by mnie wesprzeć, to nawet miłe).

Crystal?

niedziela, 3 grudnia 2017

Od Sierry CD Anarii

Wilczyca patrzyła na mnie spode łba. Czemu tak mnie obserwowała?
- Czego chcesz? - warknęłam z grozą w głosie.
Sorry, ale nie lubię kiedy ktoś się na mnie gapi, a ta tutaj ewidentnie miała mnie za jakiegoś wroga (tak mi się przynajmniej wydawało).
- Kim jesteś i w jakim celu tu przybywasz? - wadera wyprostowała się dumnie.
Ciagle mierzyła mnie wzrokiem.
- A dlaczego cię to interesuje? - nie chciałam od razu ujawniać swojej tożsamości.
- Jestem członkinią watahy, która tutaj mieszka. Moim obowiązkiem jest pilnowanie porządku na tym terenie. - oświadczyła z dumą wilczyca.
- Ach tak, a strażników tu jakichś macie? - zmarszczyłam nos patrząc na nieznajomą pobłażliwie.
- Tak, jest Aron, Jack i Kelly strzegą granic tego terytorium...
- Acha... - przerwałam waderze obojętnie przewróciwszy oczyma - Ciekawe jacy z nich strażnicy, skoro mnie nie zauważyli... Zabawne, hę? Ktoś tu nie wykonuje swoich obowiązków. Ciekawe jak podchodzą do tego alfy...
- Przestań! - wadera zbuntowała się - Wynoś się stąd!
Spojrzałam na jej zjeżony grzbiet.
- Wypędzasz mnie? - uśmiechnęłam się i ukradkiem zerknęłam na wilczycę - To dla mnie żadna nowość być wypędzaną.
- Ciekawe dlaczego... - nieznajoma patrzyła na mnie.
Chyba ją ciut wnerwiłam swoim zachowaniem, więc postanowiłam nieco załagodzić sytuację.
- Sierra jestem. - ukłoniłam się z cynicznym uśmieszkiem na pysku (chyba nigdy się go nie pozbędę) - A wolno wiedzieć, jak ty masz na imię?
- Anaria... - burknęła nieznajoma z niepewnością - Czego tutaj szukasz?
- Hmmm... Pomyślmy... - okrążyłam drzewa.
Gdy już zrobiłam niewielkie kółko, znowu popatrzyłam na wilczycę - Schronienia? Jedzenia? Domu? Rodziny? Co tam sobie wybierzesz.
- Jesteś dziwna. Nie wierzę w ani jedno twoje słowo.
- I wicewersa kochana! - zamachałam ogonem - To co, przedstawisz mnie swojej watasze, czy mam się wprosić na imprezkę niezparoszona?
- Że co?! Nigdy w życiu! Czemu chcesz ich poznać? - wadera obruszyła się.
- Mówiłam. Rodzinki szukam.
- Tutaj jej nie znajdziesz.
- Czemu? - zerknęłam figlarnie na Anarię.
- Bo...
- Kochanie, brak argumentów?
- Nie!... - warknęła samica.
- No to możesz mnie przedstawić. Czy ta ścieżka prowadzi do watahy?
- Co? Ta? Nie... - Anaria otworzyła szeroko oczy.
- Tak myślałam. To właśnie ta! - nie czekałam na pozwolenie i szybko pobiegłam przed siebie.
- Nie! Czekaj! - Anaria pobiegła za mną.
Widząc ją za sobą, od razu przyspieszyłam. Kto jak kto, ale ja w bieganiu jestem całkiem niezła, mimo krótkich łap. Słyszałam za swoimi plecami zdyszaną waderę. Przyznaję, że była całkiem szybka. Stanęłam więc i odwróciłam się do niej.
- Co ty robisz? - Anaria zmarszczyła brwi zdziwiona.
- Czekam na ciebie. A co nie widać? - uśmiechnęłam się już mniej cynicznie.
- Ale dlaczego? Myślałam że biegniesz to watahy?
- No bo biegnę. Ale jakoś tak, mam potrzebę żeby na ciebie poczekać. Odpoczniemy chwilę?
- No dobra. - Anaria położyła się na śniegu, ale wciąż na mnie patrzyła.
- Słuchaj, wiem że mam paskudną bliznę na nosie, ale to nie powód żeby się tak na mnie ciągle gapić! - nie wiem czemu, ale zaśmiałam się komentując zachowanie wadery - A tak na poważnie, to nie traktuj mnie jak wroga. No, chyba że lubisz być otoczona złośliwymi typkami.
- Ok, ok... Wolę cię mieć za...
- Przyjaciela? - znowu jej przerwałam - Na to nie licz. Ja nie mam żadnych przyjaciół. Nikt mnie nie lubi, ale nie żebym się skarżyła.
- Acha... - Anaria położyła uszy i zerknęła na mnie - Może gdybyś inaczej rozmawiała z innymi...
- A co to? Gabinet psychologa? - wciąż dopisywał mi humor - Ja pomocy w szukaniu kumpli nie potrzebuję. Dobrze się czuję sama ze sobą.
- A więc wolisz samotność...
- Tego nie powiedziałam. Nie lubię większości wilków. Po prostu. Ale ty jesteś miła.
- O... - Anaria zdziwiła się - Dziękuję...
- Nie dziękuj za to, że cię lubię. Znajomy taki jak ja to powód do wstydu. - uśmiechnęłam się do niej.

Anaria?

Nowa wilczyca!

Powitajmy Sierrę Kave!