Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Claudia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Claudia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 maja 2018

Od Claudii CD Riley

- To jak, zrobimy to jak za starych dobrych czasów, czy w nowy sposób? - zapytała Riley uśmiechając się do mnie.
- Możesz go przestraszyć, a ja mogę go złapać... jak za starych dobrych czasów. - zachichotałam pod nosem.
Zakradłam się z drugiej strony. Ril bacznie mnie obserwowała. W końcu dałam jej znak łapą. Wadera wyskoczyła z ukrycia, płosząc bażanta prosto w moją stronę. Ja natomiast wyskoczyłam, i niczym ludzki ,,odkurzacz terminator 2000'' ugryzłam go. Po chwili padł.
Przyznam szczerze, że lubię ptaki, i to strasznie mocno, nie zabijam ich; aczkolwiek... bażanty traktuję jak zwykłą zwierzynę łowną. Dziwne, ale prawdziwe.
- No, to może... zjesz pierwsza? - zapytałam z uśmiechem.

Rilu?^^

czwartek, 24 maja 2018

Od Claudii CD Jerry'ego

- W sumie... Moglibyśmy udać się na mały spacer po lesie, i obgadać te wszystkie tematy... Wiesz, mamy sporo zaległości. - uśmiechnęłam się. - No, chyba że masz coś przeciwko mojemu towarzystwu...
- W sumie, to i tak lepsze to niż nic. - stwierdził basior.
Podnieśliśmy się więc z ziemi, i wolnym, aczkolwiek nie za wolnym krokiem ruszyliśmy w las.
Czas zdawał się płynąć spokojnie, bez żadnych przyspieszeń czy zwolnień. Przegadaliśmy tematy z dzieciństwa, i z nieco późniejszych czasów. Podsumowując - rozmowa nie należała do nudnych.
- A jak się mają u ciebie ostatnie wydarzenia? Poza wpadaniem w krzaki. - uśmiechnął się.
- No..w sumie to nic wielkiego... Bardzo dużo rozmyślam... No i biegam.

Jerry? ^^

niedziela, 13 maja 2018

Od Claudii CD Jerry'ego

Przez chwilę patrzyłam jak Jerry odchodzi. W sumie, nie myślałam, że Jerry wyrośnie na takiego przystojnego basiora... Aj, jak to głupio zabrzmiało! Jakbym interesowała się nim pod tym ,,względem''... No ale, w każdym razie, zwykły, najzwyklejszy, przyjacielski komplement, którego i tak nikt nie słyszał (dzięki ci, Kiko, bo znając życie zaczęło by się to denerwujące ,,uuu'', nie mające żadnego powodu).
W pewnym momencie usłyszałam za sobą ciepły głos matki.
- Claudia, jesteś wreszcie! Zaczynałam się martwić, w końcu zazwyczaj wracasz do domu wcześniej...
- Przepraszam mamo... - powiedziałam patrząc waderze w oczy. - Biegłam, i wpadłam w zarośla... Nie mogłam się wydostać... Ale zjawił się Jerry i mi pomógł. - tutaj lekko się uśmiechnęłam.
- Chodź do domu, zjesz ciepłą kolację i posmaruję ci zadrapania maścią. Wątpię abyś ich nie miała... Sama kiedyś byłam w podobnej sytuacji.
Tak więc udałyśmy się do domu, gdzie zastałam kawał pieczonej baraniny i herbatę z melisy oraz mięty, oraz siedzących przy stole tatę i Bellę. Wszyscy zmówiliśmy wieczorną modlitwę, i zaczęliśmy jeść. Szczerze, jedzenie było przepyszne... jeszcze ta herbata, z cukrem z trzciny cukrowej... Wiosną i latem jadłospis jest tak obfity, że nie sposób się tu głodzić!
Po kolacji, mama zawołała mnie do schowka, gdzie leżały maści i inne leki. Pomogła mi posmarować rany i zadrapania maścią z ziół. Zaraz po tym całą rodziną powiedzieliśmy sobie ,,dobranoc'', i udaliśmy się do swoich pokoi.
Leżąc w łóżku rozmyślałam tylko nad jednym - czego mi właściwie brakuje w życiu? Przecież, skoro czuję, że czegoś mi brak, to musi tak być... A może... Może to najwyższy czas aby wyprowadzić się od rodziców? Nie no, Claudia, co ty wygadujesz! Mieszkanie w samotności tylko cię gorzej wkopie...
A może... może... Może brakuje mi bliższego przyjaciela?... Może to to?...
Zaczęłam sobie wyobrażać siebie z jakimś wilkiem, wspólnie spędzone chwile, radości i smutki... chyba takiego przyjaciela mi brakuje... właśnie takiego...
***
Nazajutrz obudziłam się wcześnie rano, gdy słońce dopiero co wzeszło. Od razu podniosłam się z posłania, i głęboko przeciągnęłam. Następnie udałam się do ,.kuchni'', gdzie przywitałam się z mamą, i zjadłam przygotowany przez nią posiłek, popijając go herbatą z dzikiej róży. Z rozmowy z mamą dowiedziałam się, że tata i Bella jeszcze śpią.
Nie miałam zbyt wiele do roboty, tak więc postanowiłam wyjść na zewnątrz.
Wychodząc z nory wzięłam głęboki wdech, i przymykając oczy rozkoszowałam się wonią charakterystyczną dla poranka. Zaraz po tym ruszyłam truchtem w stronę polany, podziwiając las, który o tej porze wydawał się być o wiele piękniejszy niż zazwyczaj.
Ta poranna rosa na trawie, ten śpiew skowronków, słowików, sikorek i wróbelków... Dodatkowo z przyjemnie grzejącymi, jasnymi promieniami słońca... I w taki oto sposób Claudia staje się pełna życia!
Po jakimś czasie relaksującego marszu, dotarłam do równie, lub nawet bardziej cudownej polany, na której o dziwo spotkałam... Jerry'ego. Basior siedział na trawie, obserwując poranne słońce, które stąd wyglądało wprost cuuuudownie.
- Cześć... Mogę się dosiąść? - zapytałam podchodząc do wilka. Ten spojrzał na mnie spokojnym wzrokiem, i przytaknął głową. Na ten znak usiadłam obok niego, i zaczęłam wpatrywać sięw tym samym kierunku co on.

Jerry? Szczerze, jestem zadowolona z tego opka, bo nie jest tak badziewny jak zawsze :3 Brawo ja! :3  Do tego 507 słów ^^ :)

czwartek, 10 maja 2018

Od Claudii CD Jerry'go

- Zauważyłam Amber, więc uciekłam jak najdalej, ale wpadłam w te g*wno. Próbowałam stąd wyjść, ale bardziej się zaplątałam. - westchnęłam. - Jakby tego było mało, wszędzie mam zadrapania od tych kolców...
- Aj... Dobra, nie ruszaj się, spróbuję cię jakoś wyciągnąć.
Duży plus w tej historii, to że ktoś mnie znalazł, i mi pomógł; no, właściwie to zaczyna pomagać, ale chyba wiadomo o co chodzi... Racja?
Jerry podszedł do mnie, uważając aby się nie zaplątać. Następnie rozerwał gałęzie drapiących krzewów i kolczaste pędy. Ostrożnie je ze mnie zdjął, i zaczął odrywać ode mnie ,,rzepy" łapą.
Całe szczęście, że wszystkie kolce i igły wypadły, a zostawiły jedynie zadrapania.
- Dzięki... - powiedziałam biorąc głęboki wdech. - Bardzo mi pomogłeś.

Jerry? Masz gniotka :>

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Od Claudii do Riley

Siedziałam w kryształowej grocie, przypatrując się niebieskiemu kryształowi. Roztaczał wokół siebie specyficzną aurę, przy czym bardzo mocno wyróżniał się spośród innych (w dobrym sensie tego słowa, rzecz jasna)... Mama chyba jednak nie miała racji, gdy porównywała mnie z nim. Rozumiem, że może i dla niej taka jestem, z resztą jak większość córek w oczach dobrych matek, jednakże ja osobiście uważam, że w niczym nie przypominam tego kryształu. No, może z wyjątkiem tego, że jego kolor idealnie odzwierciedla kolor moich oczu. Ale mniejsza o to, w końcu to tylko zbieg okoliczności i tyle. Nie jestem jakimś tam wielkim skarbem i wzorem do naśladowania... Tylko zwykłą waderą; ciekawską istotą o podejrzanie dużej wiedzy o życiu jak na swój wiek, mimo to nie wiedzącą do końca kim jest. Heh, przynajmniej jestem sobą, i sama decyduję o moim życiu.
W pewnym momencie moje rozmyślania przerwał dźwięk kroków. Gwałtownie się odwróciłam; ujrzałam Riley. Na jej widok moja mina złagodniała, a na moim pysku pojawił się uśmiech.
- Cześć, Riley... - powiedziałam.

Rilciuuuu? :> Wybacz plosę za takie krótkie dziadostwo XD

piątek, 30 marca 2018

Od Claudii do Mike'a

Biegłam co sił w łapach. Można by powiedzieć, że wyglądałam teraz jak śnieżnobiała błyskawica. Biegłam tak szybko, że czułam ogień w łapach; jednakże nie poddawałam się. No pain, no gain - te słowa chyba nigdy nie wylecą mi z głowy. W każdym razie, do rzeczy - os ostatniego czasu starałam się biegać codziennie, a inne treningi miał miejsce zawsze, gdy tylko znalazłam chwilę wolnego czasu. Biegłam dość krótko, jednak to nie dziwne, skoro biegłam tak szybko; dodatkowo biegłam od legowisk do strumienia, także w tak krótkim czasie spora odległość. Co prawda bez zadyszki nie mogło się obejść, dodatkowo w łapach czułam palenie, a w gardle suchość. Bogom dzięki, że w strumieniu jest woda (nie no, odkrycie tysiąclecia Claudia, ,,woda w strumieniu''). Padłam na ziemię, i zaczęłam chłeptać wodę. Od razu po ostatnim łyku, zaczęłam głośno dyszeć. Dopiero po jakimś czasie się uspokoiłam, i ułożyłam głowę na łapach; moje łapy leżały w wodzie, a oczy wpatrywały się w wodę. W pewnym momencie usłyszałam czyjeś kroki, tuż za mną. Gwałtownie zerwałam się z ziemi; niestety, chwiałam się na nogach, także w końcu upadłam.
Przed sobą widziałam szare łapy, tuz przed sobą... Uniosłam wzrok w twarz wilka; przyznam, wyglądał przyjaźnie.

Mike? XD

sobota, 3 marca 2018

Od Claudii CD Leyli

- Ech... Wybacz, zapomniałam się przedstawić. Ja jestem Claudia, Claudia Blue. - przedstawiłam się przy delikatnym uśmiechu.
- Leyla, Leyla Taylor.
- Miło mi cię poznać. - uśmiechnęłam się nieco szerzej.
- Mnie też...
- Wiesz... Dopiero co usiłowałam upolować coś do jedzenia, więc tak sobie myślę... Może chciałabyś zapolować razem ze mną? - zapytałam z lekka niepewnie.

Leyla?

piątek, 23 lutego 2018

Od Claudii do Leyli

,,Teraz mi nie ucieknie!'' - pomyślałam przemieszczając się między gałęziami praktycznie bezszelestnie. Jedna sarna, a tyle z nią było problemów... W każdym razie, czekałam tylko na odpowiedni moment, aby skoczyć. Gdy tylko nadszedł, mocno odepchnęłam się łapami od ziemi, przy czym skoczyłam na sarnę. Zwierzę nie zdołało uniknąć moich zębów - wbiłam je w kark owej sarny. Na moje nieszczęście, zwierzyna nie dawała za wygraną - mocno wierzgała, kopała co popadnie, i z całych sił usiłowała uderzyć mną o drzewo. W pewnym momencie jej się udało... no, może nie do końca. Zjawiło się stadko (a raczej stado) jeleni szlachetnych - z piętnaście łań, pięć młodych, jeden jeleń, plus kilka (może z trzy) sarny, które najwyraźniej bezpieczniej czuły się blisko jeleni. Sarna na którą polowałam natomiast, wykorzystała dosłownie sekundę lub dwie mojej nieuwagi i zrzuciła mnie z grzbietu. Stadko spłoszyło się i... zaczęło biec prosto na mnie - piętnaście łań, pięć młodych, jeleń, i cztery sarny (trzy ze stadkiem, plus jedna będąca przyczyną mojego upadku ,,z wysokości''). Szybko wstałam, i wzięłam łapy za pas. Biegłam szybko (jak zawsze zresztą), jednak pamiętałam by oszczędzać siły, w końcu nie wiadomo ile czasu mogą mnie gonić... W pewnym momencie, zauważyłam białą waderę, pijącą akurat wodę. 
- Uciekaj! - krzyknęłam.
Wadera była najwyraźniej zaskoczona, jednak chwilę później biegła podobnie jak i ja. Nie było mi trudno zrównać z nią bieg, a gdy to zrobiłam, pomyślałam, że pomogę jej uciec, bo w końcu muszę pomagać innym członkom watahy... i chcę.

Leyla?^^

sobota, 13 stycznia 2018

Od Claudii CD Jerry'ego

- To super! - odpowiedziałam radośnie merdając ogonkiem.
No i oczywiście nagle usłyszałam znajomy, matczyny głos...
- Claudia! Chodź do domu! - zawołała mnie po imieniu.
- Przepraszam, ale chyba muszę iść... - powiedziałam kładąc uszka po sobie.
Z niechęcią odwróciłam się i odeszłam.
- Pa... - powiedział do mnie Jerry.
- Pa Claudia. - dodała pani Maxine.
- Pa... - dodałam spoglądając za siebie z lekkim uśmiechem.
***
W domu opowiedziałam wszystkie zdarzenia z dnia dzisiejszego mamie i tacie, po czym wraz z Bellą poszłyśmy spać.

Koniec opowiadania.

wtorek, 19 grudnia 2017

Od Claudii CD Jerry'ego

Hmm... Złapał mnie... A przecież jestem szybka...
Rozejrzałam się naokoło, aby zobaczyć do kogo mam najdalej. O tak, na drugim końcu łąki akurat stała Bella...
Tak więc wzięłam rozpęd, jak tylko umiałam. Jestem mała? Owszem, ale to mi nie przeszkadza w bieganiu jak błyskawica...
Po chwili znalazłam się już na miejscu, a siostra nawet tego nie zauważyła, byłą niczego nieświadoma... Cudem przeskoczyłam nad nią, dotykając ją lekko łapą.
- Ganiasz! - powiedziałam śmiejąc się.
Pobiegłam tak szybko jak mogłam z powrotem w miejsce, gdzie to Jarry mnie złapał.
Stał nadal niedaleko. Gapił się na mnie jak zamurowany, chociaż nie wiem o co mu chodziło. Dziwne...
Obejrzałam się do tyłu, aby zobaczyć czy Bella kogoś goni, ale ta także stałą jak wyryta... Pewnie dlatego, że znienacka ją zaskoczyłam... Przyznam, że to raczej dziwne uczucie, gdy tak sobie stoisz, bo wiesz że nikt cię szybko nie złapie, a tu nagle ktoś skacze nad tobą i mówi ,,Ganiasz!''.

Jerry?

sobota, 16 grudnia 2017

Od Claudii CD Jerry'ego

- Mnie też. - powiedziałam nowemu ,,koledze''. - Przyszedłeś tu z rodzicami?
- Nie, Max została w domu.
- To pani Maxine jest twoją mamą?! - powiedziałam machając ogonkiem.
- Chyba bardziej siostrą...
- Poznałam już panią Maxine, jest bardzo miła!
- Wiem, też ją lubię. - zamerdał ogonkiem.
- A może chciałbyś się bawić w berka? Zaprosiłabym jeszcze innych do zabawy. Może Riley, Bellę, Holly, Bruna, Harego, Jake'a, Lizzie, Brooke, Alexa lub Ginny? - wymieniłam imiona jednym tchem.

Jerry?

środa, 6 grudnia 2017

Od Claudii do Harrego

Dzisiaj wstałam wcześnie rano, miałam się spotkać z ,,nowym bratem'' Riley.
Miałam OGROOOOOMNĄ nadzieję że mnie polubi.
***
Na początku, gdy Bella szła spokojnie z mamą i tatą (a ciocia i wujek nadchodzili z naprzeciwka), popędziłam prosto w ich stronę. Nie ja jedna, Riley tak samo. Obie chciałyśmy się ze sobą przywitać.
W końcu kiedy byłyśmy już blisko siebie, przytuliłyśmy się mówiąc ,,cześć'' do siebie nawzajem.
- Nareeeeszcie! - zamerdałam radośnie ogonkiem.
- Też nie mogłam się doczekać! - obróciła się raz wokół siebie, za ogonem.
Chwile później zwróciłam się do cioci Melindy.
- Ciociu, mogę go już poznać? - zapytałam.
- Jasne. - ciocia uśmiechnęła cię ciepło i promiennie.

Harry?

wtorek, 28 listopada 2017

Od Claudii CD Riley

- Masz zamiar?... Wiesz... - wyjąkałam.
- Nie jestem pewna, rodzice mogą to odkryć...
- A może... - rozejrzałam się.
- Masz jakiś pomysł?! - lekko nadstawiła uszu.
- A może coś drobnego? Przykładowo te szaraki... - wskazałam łapą na gromadkę owych zwierząt.
- Niezła myśl. Tylko jak? Do tej pory posługiwałyśmy się inteligencją...
- Możemy wyskoczyć na jednego z nich, z obu stron, kiedy nie będzie się totalnie niczego spodziewać. Wyszczerzymy zęby, będziemy warczeć, i na zmianę ,,dziabać'' po kolei. W końcu nie starczy mu sił i padnie...
- Racja! Można spróbować...
- To dajesz... - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Zakradłyśmy się w krzakach po obu stronach.
Nagle nie zapanowałam i musiałam zadać pytanie...
- Riley? - powiedziałam, płosząc królika...
- Claudia! Czemu to zrobiłaś?! - powiedziała zaskoczona.
- Bo wiesz... Mam pytanie i... - położyłam lekko uszy po sobie.
- Jakie pytanie?
- Może weźmiemy zdobycz, zaniesiesz ją do siebie, powiesz rodzicom z samego rana że wyszłaś tylko na chwilę z nowy, chcąc pooddychać świeżym powietrzem, i znalazłaś szaraka, więc postanowiłaś zapolować na przeprosiny? Może wypali? Nie wiem na sto procent, bo nie znam twoich rodziców...

Riley?

niedziela, 26 listopada 2017

Od Claudii CD Riley

Byliśmy już wszyscy niedaleko legowisk, praktycznie tuż obok nor...
Nagle, coś zaszeleściło w krzakach. Oczywiście, rodzice spojrzeli w tamtą stronę, a ja wykorzystałam chwilę ich nieuwagi:
- Psst... Riley, dzisiaj w nocy przed norami! - wyszeptałam na ucho przyjaciółce.
- Ok.. - odszepnęła.
- To tylko zając... - powiedziała mama węsząc. - Chodźmy dalej... - spojrzała na mnie srogo, a zawsze miała takie radosne, przyjazne spojrzenie...
Przy jamach rodzice pożegnali się wzajemnie (i wspominali o naszych szlabanach).
- Pa Riley... - powiedziałam kładąc uszy po sobie.
- Pa... - położyła uszy po sobie, po czym skierowała się w stronę jamy.
- Claudia, na co czekasz? Chodź! - ponaglił mnie tata.
- Idę... - weszłam do jamy niechętnie, spuszczając wzrok.
Weszłam do jamy, przed wejściem stała zniecierpliwiona siostra, merdała ogonem.
Kiedy skierowałam się w stronę pokoju, skakała nade mną i zadawała masę pytań...
- Claudia? Odpowiesz czy nie?
- Nie! - nie mogłam się powstrzymać, MUSIAŁAM krzyknąć, szlaban, wściekli rodzice, koniec zabawy, i siostra skacząca nad uchem...
Weszłam na swoje posłanie, ukratkiem odwracając wzrok do tyłu. Siostra stała w miejscu niczym kamień, patrzyła na mnie smutnym wzrokiem i uszami położonymi po sobie. Chwilę później odeszła wolnym krokiem ze spuszczoną głową.
Ja leżałam na posłaniu rozmyślając, niecierpliwie czekałam aż nastanie noc.
***
Nareszcie... Noc...
Wykradłam się po cichu z nory, podczas gdy Bella i rodzice spali.

Riley?

Od Claudii CD Riley

- A więc, ja pójdę tam, ty tam. - skazałam dwa oddzielne miejsca w krzakach - Kto da sygnał?
- I jaki to będzie sygnał?
- Myślę że coś krótkiego. Na przykład: Już!
- Myślę że to niezły pomysł. Ty możesz dać sygnał, ja będę gotowa do skoku.
- Ja również... Tylko starajmy się go skierować między te iglaki, najlepiej w te gałęzie na ziemi. Wtedy dodatkowo się pokłuję...
- Racja...


Zaczaiłyśmy się w krzakach, każda w innym miejscu.
Jakiś czas później, dałam sygnał:
- Już!
Na sygnał, wyskoczyłyśmy z krzaków wyszczerzając ząbki. Spłoszony łoś zawrócił się, po czym pobiegł w stronę iglaków. Chyba ,,zagrożenie'' zauważył w ostatniej chwili, bo wpadł w drzewa z wielkim rykiem.
Ku naszemu szczęściu, jednym rogiem uderzył w drzewo z wielką siłą (drzewo było całe) po czym wywrócił się prosto na gałęzie. Słychać było jego ryki, ryczał z bólu. Chciałam w tym momencie zobaczyć miny rodziców... Jak to oni mówili: ,,Nawet dorosłe wilki muszą pracować w dużej grupie aby upolować łosia.''
- Udało się... - zaczęłam powoli machać ogonkiem
- Ciekawe co by rodzice na to powiedzieli... Widzisz? On już praktycznie jest posiłkiem, a nie zwierzyną... - Riley uśmiechnęła się promiennie
W tej samej chwili, usłyszałyśmy że w nasza stronę biegnie kilka wilków, dorosłych wilków.
Czułam znajomy zapach, to byli rodzice.
- Claudia?! - wołała Mama
- Riley! - wołała Ciocia
- Tu jesteśmy!... - wykrzyknęłyśmy nieśmiało.
Chwilę później, rodzice już do nas dobiegli.
- Co tu się stało!? - pytała lekko przestraszona Ciocia
Opowiedziałyśmy im całą historię.
- Ale jak to? Nie możliwe... - zaprzeczał Tata
- Dokładnie, dorosłe wilki ledwo dają radę a wy... - potwierdził Wujek
- A może one mówią prawdę? - zaprzeczyła Mama - W końcu dobra strategia nie zawodzi. Najważniejsze, że nic im się nie stało!
- Racja! - dodała Ciotka

Riley?

czwartek, 23 listopada 2017

Od Claudii CD Riley

- Jasne! - Zaczęłam ją gonić, w sumie to nie zajęło mi wiele czasu ją wyprzedzić.
- Pierwsza! - Powiedziałam entuzjastycznie machając ogonkiem.
- Wow... - Powiedziała zdumiona i ,,niezadowolona'' Riley.
- Mama mówi, że sprawdziłabym się w polowaniach. I chciałabym sobie od czasu do czasu ćwiczyć bieganie... Mam marzenie z nim związane.
- A możesz mi powiedzieć jakie? - Zapytała machając lekko ogonkiem.
- Chciałabym jak dorosnę być najszybsza w stadzie... Mogłabym dogonić każdą sarnę i zająca, mogłabym uciec od wroga w mgnieniu oka, niedźwiedź by mnie w życiu nie dogonił...
- Może się spełni? Trzeba wierzyć! - Uśmiechnęła się kuzynka.
- A chcesz się jeszcze pobawić w berka? - Zaproponowałam.
- Ok! Berek! - Trąciła mnie nosem, po czym zaczęłyśmy się ganiać.
Starałyśmy się nie oddalać za daleko, żeby rodzice się nie martwili. Mimo to, chodząc niedaleko legowisk, spostrzegłyśmy łosia.


- Patrz! Jaki wielki! - Powiedziałam do kuzynki zatrzymując się (akurat mnie goniła, więc wpadłyśmy na siebie).
- No... Ale zaraz, to łoś... A łosie się je... Może nie ucieknie?
- Może, ale lepiej uważać. Mama mówiła że taki wielki byk może zrobić krzywdę nawet dorosłemu wilkowi, ale w grupie da się go upolować.
- Ja bym chciała mu się przypatrzeć... - Powiedziała mierząc byka wzrokiem.
- Idziemy?
- Jasne!
- Tylko staraj się nie szeleścić, mama mówiła że to może spłoszyć zwierzynę. To zasada polowania, ale skoro chcemy się przyjrzeć z bliska, to też się przyda.
- Ok. A skąd znasz zasady polowania?
- Kiedyś się sama dowiesz, rodzice uczyli mnie i Bellę.
Zakradłyśmy się po cichutku w krzakach, chociaż dla nas było łatwo przecisnąć się przez nie.

Riley?

niedziela, 19 listopada 2017

Od Claudii CD Riley

- Hmm... - Zamyśliłam się. - Ja lubię się bawić w berka albo w chowanego...
- Ja też. - Dodała Bella.
- Zabawne, ja tak samo!  - Uśmiechnęła się Riley.
- Ale trzeba wybrać jedno... - Powiedziałam. - Ja stawiam na berka.
- Ja też... - Powiedziała nieśmiało siostra.
- Kto gania?
Każda z nas zaczęła patrzeć po kolei na dwie pozostałe.
- Ja bym mogła. - Zaproponowałam.
- Ja też. - Dodała Riley.
- Hmm... - Zaczęła siostra. - Berek! - Trąciła mnie pyskiem.
- Hej! - Zaczęłam ze śmiechem ją gonić.
- Uważajcie tylko! - Krzyknęła za nami mama.
- I nie oddalajcie się za daleko! - Dodał stanowczo wujek.
- Dobrze! - Krzyknęłyśmy wszystkie na raz.
- Berek! - Trąciłam lekko siostrę.
Zaczęła biec za mną i Riley

Riley?

Od Claudii do Riley

Było południe, wybieraliśmy się całą rodziną na spacer. Podobno mieliśmy iść z kimś jeszcze. Z jakąś ciocią, wujkiem i kuzynką. Nie mogłam się doczekać aż zobaczę kuzynkę!
- Mamo, kiedy będziemy na miejscu? - Pytałam zniecierpliwiona.
- Niedługo, to już tam. - Powiedziała spokojnie mama.
- Mam nadzieję, chcę poznać moją kuzynkę!
- Ja też! - Dodała Bella.
- I poznacie -  uśmiechnęła się ciepło mama - jestem przekonana że się polubicie.
- A ty ją znasz? - Zapytała siostra.
- Tak, jest bardzo miła. Ale wiecie kto jest moimi ulubionymi szczeniakami. - Posłała nam bystre spojrzenie.
- My? - Powiedziałam.
- Tak, a kto inny? Tata powiedziałby to samo. Prawda, Larry?
- Jasne że prawda. - Tata uśmiechnął się radośnie.
- Patrzcie, już tam są! - Powiedziała nagle mama.
Podbiegliśmy do innych wilków. Był tam biały, podobny do taty basior, zapewne wujek Nilay, ciocia Melinda, oraz młodsza wadera, chyba nasza kuzynka!
- Cześć Melinda, cześć Nilay. - Powiedziała mama. - I cześć Riley!
- Cześć bracie, cześć Melinda, cześć Riley. - Dodał tata.
- Cześć Anaria, cześć Larry! - Powiedziała ciocia. - Cześć Claudia, i cześć Bella.
- Cześć Anaria, cześć bracie, i cześć dziewczynki. - Powiedział wujek z uśmiechem.
- Cześć wujku i ciociu... - Powiedziałyśmy. - I cześć Riley... - Dodałyśmy nieśmiało.
- Wy jesteście Claudia i Bella? - Powiedziała kuzynka nieśmiało.
- Tak, a ty Riley?
- Tak... Cześć...

Riley?

Od Claudii do Larego

Był ranek, kiedy obudził mnie podmuch zimna. Spałam w ,,salonie'', ponieważ na posłaniu zrobiło mi się niewygodnie, wolałam pospać chociaż raz na twardej podłodze.
- Claudia, co ty tu robisz? Nie zimno ci? - Zapytała jak zwykle troskliwa mama.
- Zimno... - Powiedziałam trzęsąc się lekko. - Ale wolę dzisiaj leżeć na twardej podłodze...
- Przecież w waszym pokoju też jest podłoga, i w pokoju zabaw, i w sypialni mojej i taty.
- Wolałam spać tutaj...
- Ty mały uparciuchu. - Uśmiechnęła się mama, kładąc się obok mnie.
Wtuliłam się w ciepłe, mięciutkie futro mamy.
- Dzięki mamo... - Powiedziałam kuląc się, było mi ciepło.
- Nie masz za co dziękować. - Mama uśmiechnęła się do mnie.
Chwilę później, przyszła Bella.
- Cześć mamo! - Podbiegła aby się przytulić.
- Cześć Bella. - Uśmiechnęła się mama.
***
- Cześć Anaria, cześć dziewczynki. - Powiedział tata wchodząc do nory.
- Tata! - Wykrzyknęłyśmy z siostrą radośnie, po czym podbiegłyśmy do taty.
- Cześć Larry... - Zachichotała mama.
- Też się cieszę że was widzę. - Powiedział tata przytulając się do mnie i Belli.
- Larry, a może pobawisz się dzisiaj z dziewczynkami? - Powiedziała mama.
- Tak! Tato prosiiiiimy! - Powiedziałyśmy z siostrą jednocześnie.
- No dobrze, wygrałyście. - Zaśmiał się tata.

Larry?