W dniu dzisiejszym jesteśmy zmuszeni pożegnać Nilaya. Powodem odejścia postaci jest brak pomysłu na dalsze losy jej historii. Żegnaj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nilay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nilay. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 kwietnia 2018
sobota, 7 kwietnia 2018
Od Nilaya CD Melindy
Powoli odchyliłem powieki, przez jakiś czas śledząc wzrokiem niewielki promyczek światła, wpadający przez wejście do nory. Po chwili skierowałem wciąż zaspane spojrzenie na leżącą obok Meli. Wadera spała wtulona głową w moje futro. Uśmiechnąłem się, ostrożnie wstając z posłania. Starałem się stawiać kroki jak najciszej, by jej nie obudzić. Niech sobie jeszcze pośpi, wczoraj siedzieliśmy do późna i szczerze powiedziawszy zdziwiłbym się, gdyby od bladego świtu tryskała energią, choć takowej opcji także nie wykluczam. Zwykle to ona wstaje pierwsza. Na szczęście Riley także jeszcze spała. Korzystając z okazji, wymknąłem się na małe polowanie. Pomknąłem w las, wiedziony upajającym zapachem wiosennych kwiatów. Po chwili jednak, poczułem coś jeszcze. Czyżby to był... Ależ tak! Gdzieś tutaj musi być jeleń! Mimowolnie oblizałem pysk, strzygąc przy tym uszami. Zwolniłem nieco kroku i wbiłem nos w glebę. Zapach był intensywny, bardzo intensywny. Wszystko wskazywało na to, że zwierzyna jest blisko. Podreptałem szlakiem wytyczonym przez nos i zanim się obejrzałem, niuch doprowadził mnie do brzegu rzeki, gdzie pasły się dwa młode byki.
Melinda?
wtorek, 20 marca 2018
Od Nilaya CD Melindy
Podniósłszy się powoli z zamarzniętej gleby, przez moment obserwowałem Melindę, która starała się oczyścić futro z warstwy białego puchu.
- Chyba powinniśmy już wracać - jej sugestia wyrwała mnie ze stanu zamyślenia.
- Możemy... - skinąłem niepewnie głową - Jesteś zmęczona? - zapytałem po chwili.
Szczerze powiedziawszy, wcale nie było mi śpieszno do domu, ale skoro ona tego chce...
- Nie, nie. Po prostu pomyślałam, że dzieci nie powinny być tyle czasu same... - westchnęła, z delikatnym uśmiechem na pysku - Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?
- Ależ skąd! Masz absolutną rację. Chodźmy do domu. - odwzajemniłem jej uśmiech.
***
Słońce powoli znikało z horyzontu, ustępując ciemnogranatowej, gwieździstej płachcie, która wkrótce opatuliła całe niebo. Zapowiadała się piękna noc. Zmrużywszy oczy, wziąłem głęboki oddech. Nieoczekiwanie poczułem, że ktoś opiera się o moją łapę. Uśmiechnąłem się pogodnie, spoglądając na siedzącą obok Meli.
Melinda?
niedziela, 4 marca 2018
Od Nilaya CD Melindy
Meli co sił w łapach biegła przed siebie, raz na jakiś czas raptownie skręcając. Przyznaję, wychodziło jej to całkiem zgrabnie (czego niestety nie można powiedzieć o mnie). Cóż, to zrozumiałe, że jest lepsza w tej dziedzinie. Krótsze, wyćwiczone łapy zapewniają jej lepszą przyczepność, nie to co te moje chude, długie patyki; no i przy okazji jest lżejsza. W pewnej chwili udało mi się ją dogonić. Zaledwie kilka centymetrów dzieliło mnie od wadery. Nieoczekiwanie partnerka wykonała wysoki sus, podczas którego dosłownie odbiła się od mojego grzbietu, po czym pobiegła w zupełnie innym kierunku.
- I co? Masz dość? - roześmiała się z szelmowskim uśmieszkiem.
- Nigdy! - warknąłem, zrywając się z miejsca.
Tym razem to ja skoczyłem, jednak Melinda znów okazała się być szybsza i zanim się obejrzałem, wpadłem pyskiem w jakąś zaspę śniegu.
Melinda?
- I co? Masz dość? - roześmiała się z szelmowskim uśmieszkiem.
- Nigdy! - warknąłem, zrywając się z miejsca.
Tym razem to ja skoczyłem, jednak Melinda znów okazała się być szybsza i zanim się obejrzałem, wpadłem pyskiem w jakąś zaspę śniegu.
Melinda?
sobota, 10 lutego 2018
Od Nilaya CD Leyli
- Witaj, Leyla. Miło cię widzieć... - odwzajemniłem uśmiech wadery, po czym powoli zszedłem ze swego "punktu obserwacyjnego", by móc normalnie porozmawiać z wilczycą - Jak ci mija poranek?
- Dziękuję, całkiem przyjemnie... - odparła trochę nieśmiało samica, zerkając kątem oka na ptaki koncertujące wśród koron pobliskich drzew.
Widać było, że czuje się odrobinę niezręcznie, toteż postanowiłem nieco rozluźnić atmosferę.
- Dziś po południu będzie organizowane polowanie grupowe. Może zechcesz wybrać się z nami? - zaproponowałem.
Wadera zamyśliła się przez chwilę. Najwyraźniej nie spodziewała się takiej propozycji z mojej strony, aczkolwiek odniosłem wrażenie, że w jakiś sposób ucieszyła ją ta wiadomość.
- A na to polowanie... Idzie cała wataha, czy tylko część? - zapytała lekko przechylając głowę w bok.
- Cóż, nie rozmawiałem jeszcze ze wszystkimi, ale mam nadzieję, że tak. Jeśli nie masz dziś nic ciekawego do roboty, to możesz mi pomóc z ogłoszeniem tej informacji naszemu stadu.
Leyla?
Wadera zamyśliła się przez chwilę. Najwyraźniej nie spodziewała się takiej propozycji z mojej strony, aczkolwiek odniosłem wrażenie, że w jakiś sposób ucieszyła ją ta wiadomość.
- A na to polowanie... Idzie cała wataha, czy tylko część? - zapytała lekko przechylając głowę w bok.
- Cóż, nie rozmawiałem jeszcze ze wszystkimi, ale mam nadzieję, że tak. Jeśli nie masz dziś nic ciekawego do roboty, to możesz mi pomóc z ogłoszeniem tej informacji naszemu stadu.
Leyla?
poniedziałek, 5 lutego 2018
Od Nilaya CD Melindy
- A co? Nie wolno mi na ciebie patrzeć? - wciąż nie odrywałem wzroku od jej pięknych, błękitnych niczym niebo latem oczu.
- No możesz ale... - w pewnej chwili, głos stanął Meli w gardle, bo najwyraźniej zabrakło jej już argumentów (cóż za nietypowa sytuacja).
- Ale?... - lekko przechyliłem głowę w bok, w oczekiwaniu na jej odpowiedź, jednak wadera tylko wciągnęła, a następnie wypuściła powietrze, po czym jakby nigdy nic, powędrowała wzrokiem w kierunku innym, niż mój pysk.
Z trudem powstrzymałem śmiech.
- A ty co tak szczerzysz jadaczkę? - syknęła, marszcząc brwi.
- Nic, nic. Po prostu śmiać mi się chce, kiedy to robisz.
- Ale co?
- Wściekasz się.
- Wcale się nie wściekam! - słysząc mój komentarz, wadera obruszyła się.
- Doprawdy? - na mym pysku ponownie zawitał chytry uśmieszek - A patrzę na ciebie, bo uważam że jesteś piękna. To wszystko.
- No możesz ale... - w pewnej chwili, głos stanął Meli w gardle, bo najwyraźniej zabrakło jej już argumentów (cóż za nietypowa sytuacja).
- Ale?... - lekko przechyliłem głowę w bok, w oczekiwaniu na jej odpowiedź, jednak wadera tylko wciągnęła, a następnie wypuściła powietrze, po czym jakby nigdy nic, powędrowała wzrokiem w kierunku innym, niż mój pysk.
Z trudem powstrzymałem śmiech.
- A ty co tak szczerzysz jadaczkę? - syknęła, marszcząc brwi.
- Nic, nic. Po prostu śmiać mi się chce, kiedy to robisz.
- Ale co?
- Wściekasz się.
- Wcale się nie wściekam! - słysząc mój komentarz, wadera obruszyła się.
- Doprawdy? - na mym pysku ponownie zawitał chytry uśmieszek - A patrzę na ciebie, bo uważam że jesteś piękna. To wszystko.
Melinda?
wtorek, 23 stycznia 2018
Od Nilaya CD Melindy
- Wiem, Mel... - spojrzałem na twarz partnerki - Jeśli naprawdę tego pragniesz, to zrobimy to. Razem.
Po jej policzkach powoli spływały łzy, jednak nie smutek był ich powodem. Wadera delikatnie oparła swoją głowę, wtulając się w moją sierść.
- Nilay, ty płaczesz...? - żona zmierzyła mnie pytającym wzrokiem.
- Nie, ja tylko... - otarłem szybko łapą maleńką kropelkę i mówiłem dalej - Po prostu coś sobie przypomniałem...
- Co dokładnie? - zainteresowała się wadera.
Jej oczy przypominały teraz dwie, małe iskierki.
- Ale jesteś dociekliwa! - zaśmiałem się, spoglądając na samicę z politowaniem.
- Jak zawsze. - zaznaczyła z dumą w głosie partnerka - Powiesz w końcu?
- Powiem, powiem. Przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie. A raczej drugie... Kiedy stanęłaś przed moją norą cała ociekająca wodą... Było mi wtedy ciebie tak żal...
- Tak, a ja cię wzięłam za wariata, bo zacząłeś później za mną wszędzie łazić. - zachichotała Melinda, posyłając mi promienny uśmiech.
Melinda?
Po jej policzkach powoli spływały łzy, jednak nie smutek był ich powodem. Wadera delikatnie oparła swoją głowę, wtulając się w moją sierść.
- Nilay, ty płaczesz...? - żona zmierzyła mnie pytającym wzrokiem.
- Nie, ja tylko... - otarłem szybko łapą maleńką kropelkę i mówiłem dalej - Po prostu coś sobie przypomniałem...
- Co dokładnie? - zainteresowała się wadera.
Jej oczy przypominały teraz dwie, małe iskierki.
- Ale jesteś dociekliwa! - zaśmiałem się, spoglądając na samicę z politowaniem.
- Jak zawsze. - zaznaczyła z dumą w głosie partnerka - Powiesz w końcu?
- Powiem, powiem. Przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie. A raczej drugie... Kiedy stanęłaś przed moją norą cała ociekająca wodą... Było mi wtedy ciebie tak żal...
- Tak, a ja cię wzięłam za wariata, bo zacząłeś później za mną wszędzie łazić. - zachichotała Melinda, posyłając mi promienny uśmiech.
Melinda?
piątek, 12 stycznia 2018
Od Nilaya CD Melindy
Widziałem że coś jest nie tak. Wadera, którą znam się tak nie zachowuje. Żona była przygnębiona, jakby ją coś gryzło od środka, ale znając Melindę, trudno będzie ją przekonać do jakichkolwiek zwierzeń, niemniej jednak nie miałem zamiaru obojętnie patrzeć na jej smutek.
- Meli, co się dzieje?... - delikatnie trąciłem partnerkę nosem na znak, że jej zachowanie nie jest mi obojętne, jednak wilczyca nie odwzajemniła mego uśmiechu - Jeśli martwisz się dziećmi...
- Nie, nie o to chodzi. Po prostu...
- Po prostu co? - dopytywałem się nieustępliwie.
- Jestem trochę zmęczona. Nic więcej.
- Wobec tego odpocznijmy. - usiadłem na śniegu, nadal nie odrywając zatroskanego wzroku od pyska samicy - Przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim. Jeśli nie chcesz, to nie będę cię do niczego zmuszać, ale chciałbym żebyś była ze mną szczera.
- Też bym tego chciała... - w pewnej chwili wilczyca skierowała na mnie swe szkliste od napływających łez ślepia - Naprawdę... Boję się...
- Ale czego? - wciąż nie mogłem zrozumieć do czego zmierza ta rozmowa.
Melinda?^^
- Meli, co się dzieje?... - delikatnie trąciłem partnerkę nosem na znak, że jej zachowanie nie jest mi obojętne, jednak wilczyca nie odwzajemniła mego uśmiechu - Jeśli martwisz się dziećmi...
- Nie, nie o to chodzi. Po prostu...
- Po prostu co? - dopytywałem się nieustępliwie.
- Jestem trochę zmęczona. Nic więcej.
- Wobec tego odpocznijmy. - usiadłem na śniegu, nadal nie odrywając zatroskanego wzroku od pyska samicy - Przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim. Jeśli nie chcesz, to nie będę cię do niczego zmuszać, ale chciałbym żebyś była ze mną szczera.
- Też bym tego chciała... - w pewnej chwili wilczyca skierowała na mnie swe szkliste od napływających łez ślepia - Naprawdę... Boję się...
- Ale czego? - wciąż nie mogłem zrozumieć do czego zmierza ta rozmowa.
Melinda?^^
piątek, 15 grudnia 2017
Od Nilaya CD Melindy
Zwolniłem kroku, oglądając się na Meli - Jesteś pewna, że dasz radę iść?
- Tak, nie takie przeszkody żeśmy pokonywali! - zażartowała partnerka, niemniej jednak mnie ani trochę nie było do śmiechu.
W takich sytuacjach pozytywny humor mi się nie udziela.
- Proponuję postój, odpocznijmy chociaż chwilę. Musisz nabrać sił. - stwierdziłem zdecydwowanym tonem, ale żona kompletnie zigonorała mój komentarz.
Jest bardziej uparta niż ja. Po chwili, wszedłszy na pagórek usypany ze śniegu, zerknęła na mnie kątem oka - A może ty jesteś zmęczony?
- Ja? Ja... - zawahałem się przez moment.
- Tak? - Melinda oczekiwała z niecierpliwością odpowiedź z mojej strony.
Prawdę mówiąc, wcale nie byłem zbytnio wyczerpany. W końcu miałem jeszcze siłę na wędrówkę, lecz w głowie przemknęła mi pewna myśl. Gdybym powiedział, że chcę odpocząć, wadera by tego nie zignorowała i musiałaby się zatrzymać, nieprawdaż?
- Tak. Lepiej odpocznijmy. - skinąwszy głową od razu ułożyłem się pod jednym z drzew.
- Nilay, dobrze się czujesz? - zapytała wilczyca z zakłopotaniem w głosie.
- Tak, tylko muszę odpocząć. - odparłem ze spokojem.
Partnerka przycupnęła obok mnie. Przez jakiś czas siedzieliśmy w absolutnej ciszy. Żona wpatrywała się w powoli opadające na ziemię płatki śniegu. Wiem, że nie powinienem był jej oszukiwać, ale to był jedyny sposób, by ją jakoś zatrzymać.
Melinda?
- Tak, nie takie przeszkody żeśmy pokonywali! - zażartowała partnerka, niemniej jednak mnie ani trochę nie było do śmiechu.
W takich sytuacjach pozytywny humor mi się nie udziela.
- Proponuję postój, odpocznijmy chociaż chwilę. Musisz nabrać sił. - stwierdziłem zdecydwowanym tonem, ale żona kompletnie zigonorała mój komentarz.
Jest bardziej uparta niż ja. Po chwili, wszedłszy na pagórek usypany ze śniegu, zerknęła na mnie kątem oka - A może ty jesteś zmęczony?
- Ja? Ja... - zawahałem się przez moment.
- Tak? - Melinda oczekiwała z niecierpliwością odpowiedź z mojej strony.
Prawdę mówiąc, wcale nie byłem zbytnio wyczerpany. W końcu miałem jeszcze siłę na wędrówkę, lecz w głowie przemknęła mi pewna myśl. Gdybym powiedział, że chcę odpocząć, wadera by tego nie zignorowała i musiałaby się zatrzymać, nieprawdaż?
- Tak. Lepiej odpocznijmy. - skinąwszy głową od razu ułożyłem się pod jednym z drzew.
- Nilay, dobrze się czujesz? - zapytała wilczyca z zakłopotaniem w głosie.
- Tak, tylko muszę odpocząć. - odparłem ze spokojem.
Partnerka przycupnęła obok mnie. Przez jakiś czas siedzieliśmy w absolutnej ciszy. Żona wpatrywała się w powoli opadające na ziemię płatki śniegu. Wiem, że nie powinienem był jej oszukiwać, ale to był jedyny sposób, by ją jakoś zatrzymać.
Melinda?
piątek, 8 grudnia 2017
Od Nilaya CD Melindy
- Chodźmy... - zerknąłem kątem oka na waderę, kierując się w stronę jamy, prowadzącej do naszej części puszczy - Pora wracać.
- A myśliwi? - Mel wyglądała na nieco zaskoczoną, mym pomysłem odnośnie powrotu.
- Oni już nie stanowią dla nas zagrożenia. - zapewniłem ze spokojem w głosie, po czym dodałem - Szczerze wątpię czy jeszcze tu wrócą, a nawet jeśli, to nie będą mieć możliwości, by wkroczyć na terytorium watahy.
- Tunelem przejdziemy tylko my, ale... - wilczyca odwróciła głowę w stronę malowniczego krajobrazu.
Dookoła rozciągały się pasma drzew iglastych pokrytych białą płachtą, zaś w tle widniały ogromne wzniesienia.
- Góry?... - przechyliłem głowę lekko w bok, posyłając żonie chytry uśmieszek - Raczej nie zdecydują się na tak daleką wędrówkę.
Mel zamyśliła się przez chwilę, wbijając wzrok w glebę.
- No, dobrze... - westchnąwszy głeboko wadera uśmiechnęła się pogodnie - Przekonałeś mnie.
- Nie zaprzeczam, iż cieszy mnie ten fakt... - wyprostowałem mijając partnerkę dumnym krokiem.
- Zaiste, domagasz się pochwały, nieprawdaż?
- Cóż, czytasz w moich myślach kochanie, aczkolwiek spodziewałem się z twojej strony czegoś więcej. - posłałem Mel bystre spojrzenie.
Melinda?
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Od Nilaya CD Melindy
Zaspokoiwszy głód, udaliśmy się z powrotem na wzgorze, gdzie postanowiliśmy spędzić następne kilka dni. Swoją drogą, to dobrze się składa, iż akurat teraz natura zesłała nam opady śniegu, bowiem wśród zasp łatwiej zastawić pułapki. Czyżby bogowie maczali w tym swe łapy?
Ku naszemu zaskoczeniu, ludzie zjawili się w puszczy stosunkowo szybko.
- Tam są! - Mel wskazała łapą w stronę poruszających się w oddali kęp krzewów.
Dwunożni przemieszczali się wyjątkowo szybko. Zapewne mieli już dobrze opracowany plan.
- Wygląda na to, że szukają miejsca, w którym ostatnio się spotkaliśmy... przypatrzyłem się uważnie śledząc wzrokiem intruzów - Płonne nadzieje. Śladów napewno nie znajdą.
- Cóż, będą rozczarowani. - zachichotała partnerka rzucając mi bystre spojrzenie - Co dalej?
- Dalej? Teraz tylko patrz i podziwiaj. - na mym pysku zawitał chytry uśmieszek - Pokonamy ludzi ich własną bronią.
Melinda?
sobota, 2 grudnia 2017
Od Nilaya CD Melindy
- Ja ciebie też Mel... - delikatnie polizałem partnerkę, ocierając łapą łzy z jej pyska - Przejdziemy przez to razem. Nie wiem jak zakończy się ta historia, lecz jednego jestem pewien. Zawsze będę cię kochać i jeśli dane nam będzie zginąć, to do ostatniego tchu myśleć będę, tylko o tobie. Bez względu na wszystko, zawsze będziemy razem.
- Wiem, wiem o tym... - żona spojrzała mi prosto w oczy - Musimy stawić temu czoła. Co powiemy watasze?
- Nie wiem... - spuściwszy głowę, na jakiś czas wbiłem wzrok w glebę - Jeśli im powiemy wywołamy chaos i panikę...
- Ale jeśli nie powiemy, to mogą być zagrożeni... - wadera pokręciła głową, kładąc uszy po sobie - To sytuacja bez wyjścia...
W tej samej chwili podnieśliśmy wzrok ku niebu, spoglądając na opadające płatki śniegu.
Melinda?
środa, 29 listopada 2017
Od Nilaya CD Melindy
Kilka warknięć i kłapnięć szczęką w zupełności wystarczyło, by skutecznie wypłoszyć ludzi z naszego terytorium.
- Myślisz że tu wrócą?... - Mel zerknęła na mnie kątem oka, na moment odrywając wzrok od uciekających przez leśne gęstwiny mężczyzn.
- Zapewne tak... - westchnąwszy położyłem uszy po sobie - Lepiej będzie czym prędzej stąd odejść. Za parę dni może pojawić się ich tutaj więcej. Jeśli przekroczą granicę naszego terytorium...
- Zaatakujemy?
- Nie... Nie poprowadzę watahy na rzeź, a nasza klęska jest pewna. Nie pokonamy ich.
Przez jakiś czas siedzieliśmy w zupełnej ciszy, jakby cały ten piękny świat w jednej chwili przestał istnieć. Wszystkie nasze nadzieje, plany... Istota dalszego życia stada stanęła pod znakiem zapytania.
- Nilay, chyba mi nie powiesz, że nie wiesz co masz robić... Przecież ty zawsze masz plan... - partnerka wciąż liczyła na choć jedno dobre słowo z mojej strony, jednak w zaistniałej sytuacji, po raz pierwszy w życiu nie mogłem powiedzieć "będzie dobrze", gdyż sam miałem co do takiego stwierdzenia mieszane uczucia.
Melinda?
- Myślisz że tu wrócą?... - Mel zerknęła na mnie kątem oka, na moment odrywając wzrok od uciekających przez leśne gęstwiny mężczyzn.
- Zapewne tak... - westchnąwszy położyłem uszy po sobie - Lepiej będzie czym prędzej stąd odejść. Za parę dni może pojawić się ich tutaj więcej. Jeśli przekroczą granicę naszego terytorium...
- Zaatakujemy?
- Nie... Nie poprowadzę watahy na rzeź, a nasza klęska jest pewna. Nie pokonamy ich.
Przez jakiś czas siedzieliśmy w zupełnej ciszy, jakby cały ten piękny świat w jednej chwili przestał istnieć. Wszystkie nasze nadzieje, plany... Istota dalszego życia stada stanęła pod znakiem zapytania.
- Nilay, chyba mi nie powiesz, że nie wiesz co masz robić... Przecież ty zawsze masz plan... - partnerka wciąż liczyła na choć jedno dobre słowo z mojej strony, jednak w zaistniałej sytuacji, po raz pierwszy w życiu nie mogłem powiedzieć "będzie dobrze", gdyż sam miałem co do takiego stwierdzenia mieszane uczucia.
Melinda?
niedziela, 26 listopada 2017
Od Nilaya CD Melindy
Podeszedłem dwunożnego od tyłu. Na szczęście jego wzrok skupiony był na pobliskich krzewach. Mel stała za drzewami. Skinąłem głową na znak, że może się poruszyć. Wadera jednym, zgrabnym susem przeskoczyła w kępie krzewów, dzięki czemu miałem czas na poczynienie dalszych kroków. Myśliwy zaskoczony szelestem rozejrzał się dookoła w nadziei na zlokalizowanie źródła dźwięku. W tym oto momencie chwyciłem zębami strzelbę, leżącą pod jego nogami.
- Hej! - mężczyzna raptownie odwrócił wzrok w moją stronę.
Przez ułamek sekundy mierzyliśmy się wzrokiem. Ostrzegawczo zjeżyłem grzbiet obnażając kły.
Melinda?
- Hej! - mężczyzna raptownie odwrócił wzrok w moją stronę.
Przez ułamek sekundy mierzyliśmy się wzrokiem. Ostrzegawczo zjeżyłem grzbiet obnażając kły.
Melinda?
czwartek, 23 listopada 2017
Od Nilaya CD Melindy
Podszedłem ostrożnie do drzewa, o które oparty był jeden z intruzów. Mężczyzna stał nieruchomo spoglądając w mrok. Przyjrzałem się mu lepiej. Odziany był w długi, brązowy płaszcz i skórzane obuwie, zaś na głowie widniała ciemna czapka, bez wątpienia wykonana z futra jakiegoś zwierzęcia. To wystarczyło mi, by stwierdzić w jakim celu dwunożni zapuścili się aż tutaj.
- Psst... Nilay... - syknęła Mel wychyliwszy głowę zza drzewa - Patrz co znalazłam...
Wolnym, cichym krokiem podszedłem do partnerki.
- Zobacz, to strzelby... - żona podsunęła nosem broń pod moje łapy - Co robimy?
Melinda?
- Psst... Nilay... - syknęła Mel wychyliwszy głowę zza drzewa - Patrz co znalazłam...
Wolnym, cichym krokiem podszedłem do partnerki.
- Zobacz, to strzelby... - żona podsunęła nosem broń pod moje łapy - Co robimy?
Melinda?
wtorek, 21 listopada 2017
Od Nilaya CD Melindy
- Prześpij się, czeka nas długa noc... - oparłem głowę o kark wilczycy.
- Jak myślisz, stanowią dla nas zagrożenie? - partnerka podniosła wzrok na mój pysk.
- Tego nie wiem. Oby mieli pokojowe zamiary, choć szczerze w to wątpię. Komu prócz kłusowników chciałoby się iść taki kawał drogi?
- Hm, a może to...
- Badacze?
- Tak.
- Tym gorzej dla nas... - położyłem uszy po sobie.
Żona zdawała się nie rozumieć mych uprzedzeń do naukowców, toteż długo nie musiałem czekać na pytanie z jej strony.
- Czemu gorzej? Przecież nie zabijają tak jak myśliwi.
- Może i tak.
- Więc w czym problem?
- Pomyśl, jeżeli uda im się nas znaleźć, z pewnością prędzej czy później zaczną coś podejżewać. Jesteśmy więksi od zwykłych wilków szarych, a to wzbudzi ich ciekawość. Zaklasyfikują nas jako nowy gatunek wilka, co w efekcie może doprowadzić do tego że...
- Zaczną nas szukać?! - Mel podniosła głowę.
W jej błękitnych oczach trudno było nie dostrzec strachu.
- Właśnie! A potem natkną się na ślady. Jeśli znajdą nasze legowiska, będziemy w pułpace. Spróbują wyłapać część z nas i wywieźć do rezerwatu. - po tych słowach znów wbiłem wzrok w ludzi przedzierających się przez leśne gęstwiny - Bez względu na to kim są, musimy się ich stąd jak najszybciej pozbyć.
Melinda?
sobota, 18 listopada 2017
Od Nilaya CD Melindy
- Widzisz to?... - położyłem uszy po sobie, spogladając na sylwetki w oddali.
- Ale co? - odrobinę zaskoczona mym pytaniem Mel, zerknęła na krajobraz podejżliwie.
- Przyjrzyj się, tam ktoś jest... - warknąłem.
Mój grzbiet instynktownie zjeżył się, a wargi odchyliły się w tył obnażając zęby.
- Nilay, przerażasz mnie... - żona zerknęła na mnie podejżliwie, wypowiadając te słowa z lekkim zażenowaniem w głosie.
- To nie ja cię teraz powinienem przerażać, tylko oni! - wskazałem łapą w stronę istot przemieszczających się przez polanę, ukrytą w głębi lasu.
- Po co zapuszczają się aż tutaj... - parterka wbiła wzrok w intruzów.
- Tego nie wiem. Ludziom zwykle nie chce się przedzierać przez gęstwiny, chyba że...
- Wiem o czym myślisz... - wadera przełknęła ślinę - To mogą być myśliwi.
- No ładnie! Tylko kłusowników nam tutaj brakuje... - warknąłem z goryczą.
Melinda?
- Ale co? - odrobinę zaskoczona mym pytaniem Mel, zerknęła na krajobraz podejżliwie.
- Przyjrzyj się, tam ktoś jest... - warknąłem.
Mój grzbiet instynktownie zjeżył się, a wargi odchyliły się w tył obnażając zęby.
- Nilay, przerażasz mnie... - żona zerknęła na mnie podejżliwie, wypowiadając te słowa z lekkim zażenowaniem w głosie.
- To nie ja cię teraz powinienem przerażać, tylko oni! - wskazałem łapą w stronę istot przemieszczających się przez polanę, ukrytą w głębi lasu.
- Po co zapuszczają się aż tutaj... - parterka wbiła wzrok w intruzów.
- Tego nie wiem. Ludziom zwykle nie chce się przedzierać przez gęstwiny, chyba że...
- Wiem o czym myślisz... - wadera przełknęła ślinę - To mogą być myśliwi.
- No ładnie! Tylko kłusowników nam tutaj brakuje... - warknąłem z goryczą.
Melinda?
Od Nilaya CD Melindy
Podeszliśmy ostrożnie do strumienia, by zaspokoić pragnienie. Zaczerpnąwszy kilka łyków krystalicznie czystej wody, zerknąłem na parterkę.
- Gdzie byś chciała iść?
- A masz jakiś pomysł? - zauważyłem błysk w jej błękitnych oczach.
- Cóż, powiedzmy że...
- Zaplanowałeś już to?! - dopowiedziała Mel z chytrym uśmieszkiem na pysku.
- Owszem.
- A więc, dokąd mnie zaprowadzisz?
- Pomyślałem o przejściu na drugą stronę strumienia. Widzisz te promienie słońca zza drzew w oddali? - wskazałem łapą w stronę blasku.
- Widzę i chętnie się tam wybiorę. - wadera wyprzedziła mnie, jednym zgrabnym susem przeskakując przez strumień.
- Spryciula... - pokręciłem głową.
- Co z tobą kochanie? Czekasz na specjalne zaproszenie?! - zaśmiała się Melinda.
- Już idę! - wybiłem się z trawy, podrywając przy tym do lotu kilka suchych liści.
- Chodźmy! - zawołała radośnie partnerka, biegnąc przed siebie.
Melinda?
- Gdzie byś chciała iść?
- A masz jakiś pomysł? - zauważyłem błysk w jej błękitnych oczach.
- Cóż, powiedzmy że...
- Zaplanowałeś już to?! - dopowiedziała Mel z chytrym uśmieszkiem na pysku.
- Owszem.
- A więc, dokąd mnie zaprowadzisz?
- Pomyślałem o przejściu na drugą stronę strumienia. Widzisz te promienie słońca zza drzew w oddali? - wskazałem łapą w stronę blasku.
- Widzę i chętnie się tam wybiorę. - wadera wyprzedziła mnie, jednym zgrabnym susem przeskakując przez strumień.
- Spryciula... - pokręciłem głową.
- Co z tobą kochanie? Czekasz na specjalne zaproszenie?! - zaśmiała się Melinda.
- Już idę! - wybiłem się z trawy, podrywając przy tym do lotu kilka suchych liści.
- Chodźmy! - zawołała radośnie partnerka, biegnąc przed siebie.
Melinda?
piątek, 17 listopada 2017
Od Nilaya CD Melindy
- Uff... Wchodzenie do tej nory, to chyba nie był najlepszy pomysł... - stwierdziła zdyszana Mel, wciąż z trudem łapiąc oddech.
- No cóż. Chciałaś przygody, miałaś ją. - otrzepałem się z błota, po czym zerknąwszy na żonę dodałem - Nie podobało ci się? Podobno lubisz smak ryzyka...
- Lubię ale...
- Ale co?... - delikatnie trąciłem partnerkę nosem.
Odpowiedział mi lekki, nieco zakłopotany uśmiech.
- Trochę przeceniliśmy swoje możliwości. Kiedyś bardziej kręciły mnie takie zabawy, ale teraz gdy byliśmy w tym tunelu, pomyślałam o...
- O Riley? - dopowiedziałem spuściwszy wzrok - Wiem, ja też.
- O tym że ona czeka tam na nas, a my zachowujemy się jak dzieci żądne rozrywek...
- Masz racje. Powinniśmy częściej zastanawiać się nad tym co robimy. - przytaknąłem rozglądając się dookoła - Ale chyba zwiedzimy ten zakątek?
- O tak! Jak najbardziej! - rozpromieniła się Mel.
Byliśmy pochłonięci przygodą w tunelu do tego stopnia, by nie zauważyć, gdzie właściwie jesteśmy.
Melinda?
- No cóż. Chciałaś przygody, miałaś ją. - otrzepałem się z błota, po czym zerknąwszy na żonę dodałem - Nie podobało ci się? Podobno lubisz smak ryzyka...
- Lubię ale...
- Ale co?... - delikatnie trąciłem partnerkę nosem.
Odpowiedział mi lekki, nieco zakłopotany uśmiech.
- Trochę przeceniliśmy swoje możliwości. Kiedyś bardziej kręciły mnie takie zabawy, ale teraz gdy byliśmy w tym tunelu, pomyślałam o...
- O Riley? - dopowiedziałem spuściwszy wzrok - Wiem, ja też.
- O tym że ona czeka tam na nas, a my zachowujemy się jak dzieci żądne rozrywek...
- Masz racje. Powinniśmy częściej zastanawiać się nad tym co robimy. - przytaknąłem rozglądając się dookoła - Ale chyba zwiedzimy ten zakątek?
- O tak! Jak najbardziej! - rozpromieniła się Mel.
Byliśmy pochłonięci przygodą w tunelu do tego stopnia, by nie zauważyć, gdzie właściwie jesteśmy.
Melinda?
czwartek, 16 listopada 2017
Od Nilaya CD Melindy
- Szybko! - zawołałem nieudolnie próbując się wydostać z lepkiego podłoża, które z każdym, nawet najmniejszym ruchem; coraz bardziej wciągało mnie na dno.
- Nie szamocz się tak! To nic nie da... - Mel spuściła głowę - To koniec. Nie wyjdziemy z tego...
- Mel, nawet tak nie mów! Damy radę! - spojrzałem na żonę zaskoczony jej komentarzem - Gdzie się podział twój optymizm i duch walki? Przebrniemy przez to razem, tylko musimy spróbować! Proszę, nie trać nadziei...
- Jaki masz plan? - wadera zerknęła na mnie ze smutkiem.
- Plan?
- Podobno zawsze jakiś masz...
- No bo mam... - zmarczyłem brwi, rozglądając się dookoła, po czym uśmiechnąłem się pod nosem - Chyba już wiem.
Melinda?
- Nie szamocz się tak! To nic nie da... - Mel spuściła głowę - To koniec. Nie wyjdziemy z tego...
- Mel, nawet tak nie mów! Damy radę! - spojrzałem na żonę zaskoczony jej komentarzem - Gdzie się podział twój optymizm i duch walki? Przebrniemy przez to razem, tylko musimy spróbować! Proszę, nie trać nadziei...
- Jaki masz plan? - wadera zerknęła na mnie ze smutkiem.
- Plan?
- Podobno zawsze jakiś masz...
- No bo mam... - zmarczyłem brwi, rozglądając się dookoła, po czym uśmiechnąłem się pod nosem - Chyba już wiem.
Melinda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)











