- Zauważyłam Amber, więc uciekłam jak najdalej, ale wpadłam w te g*wno. Próbowałam stąd wyjść, ale bardziej się zaplątałam. - westchnęłam. - Jakby tego było mało, wszędzie mam zadrapania od tych kolców...
- Aj... Dobra, nie ruszaj się, spróbuję cię jakoś wyciągnąć.
Duży plus w tej historii, to że ktoś mnie znalazł, i mi pomógł; no, właściwie to zaczyna pomagać, ale chyba wiadomo o co chodzi... Racja?
Jerry podszedł do mnie, uważając aby się nie zaplątać. Następnie rozerwał gałęzie drapiących krzewów i kolczaste pędy. Ostrożnie je ze mnie zdjął, i zaczął odrywać ode mnie ,,rzepy" łapą.
Całe szczęście, że wszystkie kolce i igły wypadły, a zostawiły jedynie zadrapania.
- Dzięki... - powiedziałam biorąc głęboki wdech. - Bardzo mi pomogłeś.
Jerry? Masz gniotka :>
czwartek, 10 maja 2018
poniedziałek, 7 maja 2018
Od Jerry'ego CD Bruna
- Uważaj jak łazisz! - powiedziałem odruchowo z grymasem.
- Przepraszam... - powtórzył jeszcze raz basior.
Już miałem coś odpyskować jak to zwykle miałem w zwyczaju, ale przypomniałem sobie ostatnie wydarzenia. Mianowicie obiecałem zarówno sobie jak i Max, iż wreszcie się ogarnę i przestanę być wścibski i niemiły dla innych wilków.
Odetchnąłem więc głęboko, licząc w myślach do dziesięciu.
Może to coś pomoże?
- Również przepraszam. Powinienem bardziej uważać. - mruknąłem ciszej patrząc na basiora.
- Nic się nie stało. - Uśmiechnął się do mnie nieśmiało.
Bez słowa pomogłem zbierać mu jego rośliny. Gdzieś tam upatrzyłem sobie laskę trzciny cukrowej oraz kilka korzonków imbiru. Czyżby mój nowy znajomy był obeznany w roślinach?
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Zajmujesz się zielarstwem? - spytałem.
- Można tak powiedzieć. Czemu pytasz?
- Ciekawość. Też to całkiem lubię... Zwłaszcza wiosną. Często wychodzę zbierać różne zielska, które nikomu się do niczego nie przydają i później tworzę z nich różne eliksiry i wywary... Inne wilki z watahy lubią napoje przygotowywane przeze mnie. Takie herbaty i tak dalej... Rozgadałem się, wybacz. Tak w ogóle to jestem Jerry.
- Bruno. Miło poznać. Czyżbym znalazł kogoś podobnego do mnie? Też lubię to wszystko zbierać. - Stał się taki jakby bardziej śmiały i wyluzowany co zdecydowanie mi podpasowało.
- Jeśli chcesz, możemy razem coś przyrządzić. Może być ciekawie. - Puściłem mu oczko.
- Przepraszam... - powtórzył jeszcze raz basior.
Już miałem coś odpyskować jak to zwykle miałem w zwyczaju, ale przypomniałem sobie ostatnie wydarzenia. Mianowicie obiecałem zarówno sobie jak i Max, iż wreszcie się ogarnę i przestanę być wścibski i niemiły dla innych wilków.
Odetchnąłem więc głęboko, licząc w myślach do dziesięciu.
Może to coś pomoże?
- Również przepraszam. Powinienem bardziej uważać. - mruknąłem ciszej patrząc na basiora.
- Nic się nie stało. - Uśmiechnął się do mnie nieśmiało.
Bez słowa pomogłem zbierać mu jego rośliny. Gdzieś tam upatrzyłem sobie laskę trzciny cukrowej oraz kilka korzonków imbiru. Czyżby mój nowy znajomy był obeznany w roślinach?
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Zajmujesz się zielarstwem? - spytałem.
- Można tak powiedzieć. Czemu pytasz?
- Ciekawość. Też to całkiem lubię... Zwłaszcza wiosną. Często wychodzę zbierać różne zielska, które nikomu się do niczego nie przydają i później tworzę z nich różne eliksiry i wywary... Inne wilki z watahy lubią napoje przygotowywane przeze mnie. Takie herbaty i tak dalej... Rozgadałem się, wybacz. Tak w ogóle to jestem Jerry.
- Bruno. Miło poznać. Czyżbym znalazł kogoś podobnego do mnie? Też lubię to wszystko zbierać. - Stał się taki jakby bardziej śmiały i wyluzowany co zdecydowanie mi podpasowało.
- Jeśli chcesz, możemy razem coś przyrządzić. Może być ciekawie. - Puściłem mu oczko.
Bruno?
Od Holly CD Sebastiana
Odwróciłam głowę w stronę wskazaną przez basiora. Ujrzałam coś co przypominało błędnego ognika. Ale czy na pewno?... ,,Błędny ognik" wyglądał dziwnie podejrzanie... W pewnym momencie zaczął się oddalać. Bez słowa udałam się za nim. Plusk wody i bieg usłyszałam za sobą gdy oddaliłam się jakieś parenaście metrów dalej.
- Jestem ciekawa dokąd nas zaprowadzi. - powiedziałam kątem oka zauważając truchtającego tuż obok mnie wilka.
Zaczęło się robić coraz ciemniej, i ciemniej. Dopiero po jakimś czasie ujrzeliśmy startę ziemi i kamieni, najwyraźniej tą pod którą kiedyś tkwił Aron. Ognik minął stertę, i zaczął prowadzić nas przez korytarz. Na samym wejściu był niski i wąski, jednakże za wejściem był wysoki i szeroki.
W pewnym momencie ujrzałam światło na końcu tunelu, które to rozświetliło ciemność.
Sebastian?
- Jestem ciekawa dokąd nas zaprowadzi. - powiedziałam kątem oka zauważając truchtającego tuż obok mnie wilka.
Zaczęło się robić coraz ciemniej, i ciemniej. Dopiero po jakimś czasie ujrzeliśmy startę ziemi i kamieni, najwyraźniej tą pod którą kiedyś tkwił Aron. Ognik minął stertę, i zaczął prowadzić nas przez korytarz. Na samym wejściu był niski i wąski, jednakże za wejściem był wysoki i szeroki.
W pewnym momencie ujrzałam światło na końcu tunelu, które to rozświetliło ciemność.
Sebastian?
piątek, 4 maja 2018
Od Siergieja do Riley
Biegłem przed las, przeskakując przez powalone drzewa, na świat patrząc przez wilgotne, białe włosy. Widziałem, że są za mną. Słyszałem przecież ich głosy, szuranie opon samochodu na nierównej drodze, wystrzały, które przemykały tuż obok mojej głowy. W myślach prosiłem tylko o to, żebym się nie przemienił. Zdawałem sobie sprawę, że moje ostatnie zamiany w wilka były za długie. O wiele za długie. Więc to tylko kwestia czasu, kiedy zrobię to po raz ostatni i bezpowrotnie utracę ludzką wersję siebie.
Wtedy poczułem ból w ramieniu, przez który potknąłem się i upadłem na leśne podszycie. Klnąc cicho, podniosłem się na zdrowej ręce, aby dzięki niej przesunąć się pod pień drzewa. Zacząłem grzebać palcami w ranie postrzałowej, żeby wyciągnąć pocisk i rozpocząć regenerację.
Jeden z moich prześladowców zeskoczył z paki samochodu i skierował się w miejsce, gdzie przebywałem. Stary Rosjanin wyszczerzył zęby w szerokim, szyderczym uśmiechu.
- Jednak udało nam się ciebie dorwać, Bestio z Syberii. - Powiedział, przykładając zimną lufę karabinu do mojego czoła. Spojrzałem mu w oczy z nienawiścią.
- Niech ja się tylko zmienię. - Warknąłem, czując dreszcze na całym swoim ciele. Transformacji już nie powstrzymam, więc zostało mi jedynie błaganie o to, żeby nie była ostatnia.
Odgłosy wybitnie ludzkiej obecności przerwał zew lasu. Wilcze wycie, dobiegające ze stosunkowo bliskiej odległości.
Myśliwy spojrzał w tamtą stronę, a ja? Ja po prostu przyjąłem wilczą postać. Rozciągnąłem łapy, warknąłem cicho i wciągnąłem mężczyznę w głąb lasu, gdzie ostatecznie wskoczyłem na jego pierś. Mierzyliśmy się długo wzrokiem. Ostatecznie podjąłem decyzję, że nie mam zamiaru dać mu odejść wolno. Z tego powodu, pochyliłem się, odsłoniłem kły i chwyciłem myśliwego za gardło.
Wtedy jednak usłyszałem głos. Czy raczej krzyk.
- Zostaw go! - Ktoś, w stu procentach taki, jak ja, wybiegł z gęstwiny. Przewróciłem oczami. Jeszcze tego mi brakuje. Innych wilkołaków.
< Riley>
Wtedy poczułem ból w ramieniu, przez który potknąłem się i upadłem na leśne podszycie. Klnąc cicho, podniosłem się na zdrowej ręce, aby dzięki niej przesunąć się pod pień drzewa. Zacząłem grzebać palcami w ranie postrzałowej, żeby wyciągnąć pocisk i rozpocząć regenerację.
Jeden z moich prześladowców zeskoczył z paki samochodu i skierował się w miejsce, gdzie przebywałem. Stary Rosjanin wyszczerzył zęby w szerokim, szyderczym uśmiechu.
- Jednak udało nam się ciebie dorwać, Bestio z Syberii. - Powiedział, przykładając zimną lufę karabinu do mojego czoła. Spojrzałem mu w oczy z nienawiścią.
- Niech ja się tylko zmienię. - Warknąłem, czując dreszcze na całym swoim ciele. Transformacji już nie powstrzymam, więc zostało mi jedynie błaganie o to, żeby nie była ostatnia.
Odgłosy wybitnie ludzkiej obecności przerwał zew lasu. Wilcze wycie, dobiegające ze stosunkowo bliskiej odległości.
Myśliwy spojrzał w tamtą stronę, a ja? Ja po prostu przyjąłem wilczą postać. Rozciągnąłem łapy, warknąłem cicho i wciągnąłem mężczyznę w głąb lasu, gdzie ostatecznie wskoczyłem na jego pierś. Mierzyliśmy się długo wzrokiem. Ostatecznie podjąłem decyzję, że nie mam zamiaru dać mu odejść wolno. Z tego powodu, pochyliłem się, odsłoniłem kły i chwyciłem myśliwego za gardło.
Wtedy jednak usłyszałem głos. Czy raczej krzyk.
- Zostaw go! - Ktoś, w stu procentach taki, jak ja, wybiegł z gęstwiny. Przewróciłem oczami. Jeszcze tego mi brakuje. Innych wilkołaków.
< Riley>
wtorek, 1 maja 2018
Od Sebastiana CD Holly
Z lubością zacząłem pływać w ciepłej wodzie, próbując nie spoglądać na wilczycę. A robiłem to z dwóch głównych powodów.
Po pierwsze, wstydziłem się, że od momentu naszego spotkania zachowuję się jak swoje zupełne przeciwieństwo. Bo w końcu słynąłem wśród swoich dawnych znajomych z tego, że wszędzie było mnie pewno. Że byłem duszą towarzystwa oraz, że miałem partnerek na pęczki. A tutaj? Przed Holly?
Nieudacznik życiowy, wyjący byle rzecz, a w dodatku zachowujący się jak szczeniak. No i co ona ma sobie o mnie pomyśleć?
Drugą sprawą, zupełnie inną, było to, czego wilczyca ujrzeć nie mogła. Nawet, gdyby mogła czytać w myślach. Czułem się dziwnie słaby w jej otoczeniu. Nie pod względem zdrowotnym, a fizycznym. Jakby Holly była kryptonitem, a ja - Supermanem. Czy to sposób, w jaki na mnie działa? Czy może coś więcej?
Albo to ja nad interpretuję pewne rzeczy?
Postanowiłem zebrać się w sobie i spojrzeć na wilczycę, na jej oczy i piękne futro. Miałem już się odezwać, kiedy zobaczyłem blask, coś na wzór błędnego ognika. Znajdował się w pewnej odległości za Holly. Nie mogąc wykrztusić z siebie zdania dłuższego niż dwa słowa, wskazałem jedynie pyskiem w tamtą stronę.
- Patrz.
<Holly? I'm back ~ >
Po pierwsze, wstydziłem się, że od momentu naszego spotkania zachowuję się jak swoje zupełne przeciwieństwo. Bo w końcu słynąłem wśród swoich dawnych znajomych z tego, że wszędzie było mnie pewno. Że byłem duszą towarzystwa oraz, że miałem partnerek na pęczki. A tutaj? Przed Holly?
Nieudacznik życiowy, wyjący byle rzecz, a w dodatku zachowujący się jak szczeniak. No i co ona ma sobie o mnie pomyśleć?
Drugą sprawą, zupełnie inną, było to, czego wilczyca ujrzeć nie mogła. Nawet, gdyby mogła czytać w myślach. Czułem się dziwnie słaby w jej otoczeniu. Nie pod względem zdrowotnym, a fizycznym. Jakby Holly była kryptonitem, a ja - Supermanem. Czy to sposób, w jaki na mnie działa? Czy może coś więcej?
Albo to ja nad interpretuję pewne rzeczy?
Postanowiłem zebrać się w sobie i spojrzeć na wilczycę, na jej oczy i piękne futro. Miałem już się odezwać, kiedy zobaczyłem blask, coś na wzór błędnego ognika. Znajdował się w pewnej odległości za Holly. Nie mogąc wykrztusić z siebie zdania dłuższego niż dwa słowa, wskazałem jedynie pyskiem w tamtą stronę.
- Patrz.
<Holly? I'm back ~ >
Od Jaka CD Belli
Niechętnie wstałem, i przeciągnąłem się leniwie. Następnie westchnąłem, i ospałym krokiem ruszyłem w stronę Belli. Ta przyglądała mi się z lekkim poirytowaniem. Nagle wskoczyłem na skałę, stając tuż obok niej; tak nagle, że aż poskoczyła. Cicho chichocząc szturchnęła mnie w bok, na co ja tylko uśmiechnąłem się niczym rasowy chytrus. Po chwili oboje ustawiliśmy łapy na gałęzi drzewa, i zaczęliśmy się rozglądać. W pewnym momencie ujrzeliśmy przepiękny, średniej wielkości wodospad. Na ten widok oboje spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo, zeskoczyliśmy ze skały, i ruszyliśmy biegiem w tamtą stronę.
Na miejscu oboje zaczęliśmy przyglądać się okolicy. Rzecz jasna, na pierwszy plan poszedł wodospad, oglądany przez nas z boku. Po chwili jednak, Bella zainteresowała się leżącą przy brzegu skałą z kryształami. Mnie natomiast wodospad wydawał się jakoś tak... dziwnie inny, niż te które do tej pory widziałem (a było ich dość sporo)... Jakby był jakiś zaczarowany, czy jak?
Postanowiłem podejść bliżej, tak aby stanąć tuż przed nim. To co ujrzałem, mnie wystraszyło - ujrzałem młodego, przystojnego mężczyznę,o ciemno-brązowych włosach i brązowych oczach, gapiącego się prosto na mnie. Wyszczerzyłem zęby, a gdy to zrobiłem, mężczyzna zacisnął pięści i je podniósł. Zrobiłem zdziwioną minę, i krok w bok - ten zrobił to samo. Uśmiechnąłem się i podniosłem łapę - on też (tyle że rękę). Chyba domyśliłem się co tu jest grane...
- Bella! Chodź coś zobaczyć! - zawołałem, wciąż patrząc na wodospad.
Przyjaciółka zbliżyła się do mnie, a na wodospadzie pojawił się obraz pięknej, młodej kobiety, o niebieskich oczach i orzechowych włosach. Na jej widok Bella zjeżyła grzbiet - natomiast kobieta miała minę z grymasem.
- Spokojnie, to tylko twoje odbicie. - zapewniłem. - Wodospad pokazuje twoje odbicie, tyle że w ludzkiej postaci. - uśmiechnąłem się, wystawiając łapę do przodu - mężczyzna wyciągnął rękę do przodu.
Bella? Jak móffiłam, tak zrobiłam XDD
Na miejscu oboje zaczęliśmy przyglądać się okolicy. Rzecz jasna, na pierwszy plan poszedł wodospad, oglądany przez nas z boku. Po chwili jednak, Bella zainteresowała się leżącą przy brzegu skałą z kryształami. Mnie natomiast wodospad wydawał się jakoś tak... dziwnie inny, niż te które do tej pory widziałem (a było ich dość sporo)... Jakby był jakiś zaczarowany, czy jak?
Postanowiłem podejść bliżej, tak aby stanąć tuż przed nim. To co ujrzałem, mnie wystraszyło - ujrzałem młodego, przystojnego mężczyznę,o ciemno-brązowych włosach i brązowych oczach, gapiącego się prosto na mnie. Wyszczerzyłem zęby, a gdy to zrobiłem, mężczyzna zacisnął pięści i je podniósł. Zrobiłem zdziwioną minę, i krok w bok - ten zrobił to samo. Uśmiechnąłem się i podniosłem łapę - on też (tyle że rękę). Chyba domyśliłem się co tu jest grane...
- Bella! Chodź coś zobaczyć! - zawołałem, wciąż patrząc na wodospad.
Przyjaciółka zbliżyła się do mnie, a na wodospadzie pojawił się obraz pięknej, młodej kobiety, o niebieskich oczach i orzechowych włosach. Na jej widok Bella zjeżyła grzbiet - natomiast kobieta miała minę z grymasem.
- Spokojnie, to tylko twoje odbicie. - zapewniłem. - Wodospad pokazuje twoje odbicie, tyle że w ludzkiej postaci. - uśmiechnąłem się, wystawiając łapę do przodu - mężczyzna wyciągnął rękę do przodu.
Bella? Jak móffiłam, tak zrobiłam XDD
Subskrybuj:
Posty (Atom)
