Przechadzałam się po lesie. Słuchałam świergotu ptaków, patrzyłam na opadające liście, oraz te, które leżały już na ziemi. Był początek listopada, zaczynało się robić coraz zimniej, słońce zaczynało zanikać.
***
Nagle wpadłam na... Nilaya?
- O, cześć Nilay. Co tu robisz?
- Cześć, ja przechadzam się po okolicy, natura zaczyna ,,obumierać''. Tym samym, oznacza to, że zima jest coraz bliżej...
- No tak... Ja się teraz przyglądałam naturze...
- Jeżeli mogę zapytać, to jak rozmowa z Larrym?
- Spoko, odkryłam ładne miejsce w lesie, on mi jedno pokazał... Z początku się jąkał, ale w końcu przestał.
- Zamurowało go kiedy cię zobaczył! Na pewno nie spodziewał się wadery, jeszcze białej... - Zaśmiał się.
- O, Larry jest spoko... Tylko coś mnie... Zmartwiło...
- Naprawdę? Co?
- Co oznacza ,,stary drań''? Skoro mówił o tobie... - Zapytałam. - Coś z przeszłości? Takie przezwisko czy naprawdę.... Wiesz....
- A więc... No...
Nilay?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz