środa, 8 listopada 2017

Od Anarii do Nilaya

Przechadzałam się po lesie. Słuchałam świergotu ptaków, patrzyłam na opadające liście, oraz te, które leżały już na ziemi. Był początek listopada, zaczynało się robić coraz zimniej, słońce zaczynało zanikać.
                                            ***
Nagle wpadłam na... Nilaya?
- O, cześć Nilay. Co tu robisz?
- Cześć, ja przechadzam się po okolicy, natura zaczyna ,,obumierać''. Tym samym, oznacza to, że zima jest coraz bliżej...
- No tak... Ja się teraz przyglądałam naturze...
- Jeżeli mogę zapytać, to jak rozmowa z Larrym?
 - Spoko, odkryłam ładne miejsce w lesie, on mi jedno pokazał... Z początku się jąkał, ale w końcu przestał.
- Zamurowało go kiedy cię zobaczył! Na pewno nie spodziewał się wadery, jeszcze białej... - Zaśmiał się.
- O, Larry jest spoko... Tylko coś mnie... Zmartwiło...
- Naprawdę? Co?
- Co oznacza ,,stary drań''? Skoro mówił o tobie... - Zapytałam. - Coś z przeszłości? Takie przezwisko czy naprawdę.... Wiesz....
- A więc... No...

Nilay?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz