- I pomyśleć że te wszystkie gwiazy świecą przez cały czas... - spoglądałam w niebo z zachwytem.
- Tak. W świetle dziennym ich nie dostrzerzegasz... Czasem to co najpiękniejsze, mamy tuż obok tylko, że nie zawsze od razu to zauważamy... - Nilay przycupnął na trawie.
Usiadłam koło basiora, nadal wpatrując się w gwiazdy.
- Wiesz Nilay. Bez względu na to co się jutro stanie, dla mnie to nie będzie mieć większego znaczenia.
- Jak to?
- Wiem że robisz to dla mnie i doceniam to ale... Ja już mam to o czym marzyłam. Ty mi to dałeś. Ciepło, poczucie bezpieczeństwa. To ja jestem ci winna przysługę...
Nilay?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz