- Przepraszam cię, Jake. To wszystko moja wina... - westchnęłam, siadając obok jego posłania.
Basior spał więc starałam się mówić jak najciszej, żeby go nie obudzić.
- Jak mogłam być tak głupia...? - wyszeptałam, a do oczu napłynęły mi łzy, które po chwili powoli ściekły z mych policzków.
***
Następne dwie godziny upłynęły mi na pilnowaniu wejścia do nory Jaka. Niespodziewanie usłyszałam czyjeś kroki w pobliżu.
- Cześć, Bella... - ukłonił się Aron, podchodząc bliżej - Możesz już wracać do domu. Dziękuję, że nad nim czuwasz.
- Nie dziękuj... - pokręciłam przecząco głową, odbiegając w stronę pobliskich krzewów.
Jake?^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz